Zagraniczni menedżerowie do normy ISO 31000 podchodzą poważnie. Polscy — niekoniecznie.
Aż 90 proc. firm ma zdefiniowany model zarządzania ryzykiem, a w prawie 86 proc. jest stanowisko menedżera odpowiedzialnego za tę dziedzinę. Po kryzysie prawie 65 proc. przedsiębiorstw usprawniło systemy raportowania. Zarządzanie ryzykiem nigdy nie było tak istotne dla najważniejszych organów korporacyjnych — wynika z raportu "Global Risk Management Survey", opracowanego przez firmę doradczą Deloitte.
Niestety, są to międzynarodowe dane, które nijak się mają do polskiej rzeczywistości. Świadczy o tym badanie z czerwca 2010 r., zrealizowane przez Katedrę Analizy Działalności Przedsiębiorstwa SGH i "Harvard Business Review Polska" wśród menedżerów wyższego szczebla reprezentujących w równych proporcjach małe, średnie i duże firmy. Mimo alarmujących warunków zewnętrznych przedstawiciele kadry kierowniczej mają zaskakująco bierne podejście do zarządzania ryzykiem. 18 proc. reaguje dopiero wtedy, gdy wydarzy się coś złego. Kolejne 15 proc. ogranicza się do analizy istniejących zagrożeń i ewentualnej oceny ich skutków dla firmy, nie podejmując jednak znaczących działań zapobiegawczych. Największa grupa szefów (41 proc.) deklaruje, że zarządzanie ryzykiem w ich przypadku polega na monitoringu i kontroli czynników ryzyka, bez aktywnego wykorzystywania szans wynikających z tych działań. Zarządzanie ryzykiem jest strategiczną umiejętnością pozwalającą na poprawę wyników i aktywne konkurowanie na rynku zaledwie dla 15 proc. badanych.
Krzysztof Janiczak, niezależny konsultant ds. zarządzania ryzykiem, wspomina, jak zadzwonił do 20 znajomych menedżerów małych i średnich firm z propozycją szkoleń na temat ISO 31000. Tylko trzech było zainteresowanych tego typu zajęciami, a kilku w ogóle nie miało pojęcia, że norma ta dotyczy zarządzania ryzykiem.
— Do zarządzania ryzykiem pierwsze przekonały się wielkie koncerny, takie jak Telekomunikacja Polska, PKN Orlen czy KGHM. Obecnie jego znaczenie powinny dostrzec także mniejsze przedsiębiorstwa oraz organizacje pozarządowe i jednostki administracji publicznej — podkreśla Krzysztof Janiczak.