Polska o krok od kontroli nad Jamałem

opublikowano: 11-02-2015, 00:00

9 marca mają zostać przegłosowane zmiany w statucie Gas-Tradingu, które dadzą PGNiG większość w EuroPolGazie

Wieloletni spór Polski i Rosji o kontrolę nad EuroPolGazem, operatorem gazociągu jamalskiego, jest bliski zakończenia. Po latach starań przewagę w spółce zdobędzie Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG). Jak? Przejmując kontrolę nad Gas-Tradingiem, do którego należy 4 proc. akcji EuroPolGazu. Według ustaleń „Pulsu Biznesu”, prace nad planem są na ostatniej prostej, kluczowe decyzje mają zapaść 9 marca.

Jeśli plan się powiedzie, to kierowane przez Michała Zawiszę PGNiG zdobędzie kontrolę nad EuroPolGazem, operatorem polskiego odcinka gazociągu Jamał-Europa.
Wyświetl galerię [1/3]

POLSKI GIGANT BĘDZIE MIAŁ WIĘKSZOŚĆ:

Jeśli plan się powiedzie, to kierowane przez Michała Zawiszę PGNiG zdobędzie kontrolę nad EuroPolGazem, operatorem polskiego odcinka gazociągu Jamał-Europa. GK

Sporny języczek u wagi

EuroPolGaz został powołany do życia w 1993 r. Celem była budowa polskiego liczącego 680 km odcinka gazociągu Jamał — Europa, która zakończyła się we wrześniu 1999 r. Głównymi akcjonariuszami spółki, będącej operatorem kluczowego dla Polski gazociągu, są PGNiG i Gazprom, które mają po 48 proc. akcji. W 2010 r. rządy Polski i Rosji, przy okazji negocjacji kontraktu na dostawę gazu, zawarły porozumienie, na mocy którego mniejszościowy pośrednik Gas-Trading miał zostać wyeliminowany, a jego akcje odkupione przez PGNiG i Gazprom, co dałoby firmom po 50 proc. głosów.

Na mocy tego samego międzyrządowego porozumienia wprowadzono zmiany, które znosiły przewagę polskich akcjonariuszy, choć to oni kontrolowali większość kapitału EuroPolGazu. Zaczął obowiązywać parytet 50:50 w zarządzie i radzie nadzorczej, a powoływany przez Polaków prezes w sprawach spornych stracił głos decydujący w razie remisu. Od 2010 r. obowiązuje zasada jednomyślności, co w praktyce oznacza, że Polska nic bez zgody Rosji nie zrobi. Jednocześnie pierwszy punkt porozumienia — solidarny wykup Gas-Tradingu — nigdy nie został zrealizowany.

Stało się tak, bo Aleksander Gudzowaty, który poprzez Bartimpex kontrolował nieco ponad 36 proc. akcji Gas-Tradingu (pozostałe należały do PGNiG — 43,41 proc., Gazpromu Export — 15,88 proc., oraz Węglokoksu i Wintershalla, niemieckiego partnera Gazpromu — po 2,27 proc.) nie zaakceptował ofert. Uznał je za zbyt niskie, jednocześnie zapewniając, że nadal jest zainteresowany sprzedażą akcji. Według naszych informacji, spółka zmarłego dwa lata temu biznesmena wkrótce przestanie być języczkiem u wagi.

Kluczowe walne

Pierwszym krokiem do przejęcia przez Polskę kontroli nad gazociągiem będzie walne Gas-Tradingu zwołane na 9 marca.

Mają być na nim głosowane z pozoru techniczne zmiany w statucie: obniżenie progu większości głosów niezbędnej do podjęcia uchwały na walnym z trzech-czwartych na dwie-trzecie oraz wprowadzenie progu 60 proc. obecności na walnym dla ważności podjętych uchwał. Obniżenie wymaganej większości jest kluczowe, bo po przejęciu od Bartimpeksu kontroli nad jego pakietem w Gas-Tradingu (odkupieniu akcji lub uzyskaniu prawa do wykonywania z nich głosu) da PGNiG władzę nad spółką. Czy tak się stanie? Nie udało nam się uzyskać komentarza Grzegorza Ślaka, prezesa Bartimpeksu. PGNiG jest oszczędne w słowach.

„PGNiG nie będzie i nie może informować przed walnym zgromadzeniem, jak zamierza głosować. Jest to wbrew zasadom korporacyjnym i zasadom obowiązującym na rynku. Walne zgromadzenie zwołał zarząd spółki Gas-Trading. PGNiG złożyło wniosek o umieszczenie w porządku obradpunktu dotyczącego zmian w radzie nadzorczej” — informuje Dorota Gajewska, rzecznik prasowy PGNiG.

Według nieoficjalnych informacji, intensywne negocjacje pomiędzy PGNiG a Bartimpeksem toczą się od ponad pół roku. Impulsem do rozpoczęcia rozmów był list Grzegorza Ślaka do ministra skarbu. Szef Bartimpeksu poinformował w nim, że jest zdeterminowany, by sprzedać akcje Gas-Tradingu, i jeśli strona polska nie jest zainteresowana, poszuka kupca na rynku. Teoretycznie nie było powodów do obaw, bo statut spółki nie pozwalał na sprzedaż akcji. Do gry mogły jednak wejść agresywne fundusze inwestycyjne, które angażują się w sporne transakcje, a następnie — wykorzystując armię suto wynagradzanych prawników — wszczynają prawne i finansowe spory z rządami. Porządek obrad marcowego walnego wskazuje, że PGNiG i Bartipmex są już po słowie. Uchwały muszą uzyskać 75-procentowe poparcie, co wymaga głosowania ręka w rękę.

Psychologiczna przewaga

Co da Polsce przejęcie kontroli nad EuroPolGazem? Niektórzy eksperci to bagatelizują.

— Przejęcie przez PGNiG udziałów Bartimpeksu tak naprawdę nic nikomu nie daje. To tylko sprzątanie po zmarłym Aleksandrze Gudzowatym — mówi menedżer związany z branżą gazową, chcący zachować anonimowość. Zdaniem innych, nie ma racji. Kontrola nad Gas-Tradingiem nie da wprawdzie PGNiG przewagi w zarządzie czy radzie nadzorczej, gdzie siły Polska — Rosja są rozłożone pół na pół. W razie pata na poziomie tych organów zapewni ją jednak na walnym EuroPolGazu, gdzie głosy rozłożą się 52 do 48 na korzyść PGNiG. Co z tą większością może zrobić polski gigant gazowy? Choćby przegłosować wypłatę dywidendy, o którą już dwa lata spiera się z Rosjanami.

W tym czasie na koncie EuroPolGazu zgromadziło się około 1,5 mld zł. Dla polskiej spółki, planującej inwestycje, zastrzyk gotówki jest pożądany. Niektóre z naszych źródeł twierdzą jednak, że Polska wykorzysta przewagę nad Gazpromem do osiągnięcia bardziej długofalowych korzyści. Zaoferuje np. wypełnienie niezrealizowanych zapisów porozumienia z 2010 r. (czyli solidarny wykup 4 proc. akcji) w zamian za rosyjskie ustępstwa przy okazji negocjacji nowego kontraktu gazowego. Obecnie Polska płaci za gaz więcej niż inne państwa europejskie.

OKIEM EKSPERTA
To tylko porządki

GRAŻYNA PIOTROWSKA-OLIWA, była prezes PGNiG

Nie przykładałabym większej wagi do zmian w strukturze własnościowej Gas-Tradingu. To tylko wyczyszczenie terenu i uporządkowanie kwestii związanych z udziałami Bartimpeksu. PGNiG i Gazprom od lat były zgodne, że trzeba to załatwić. Problem w tym, że Aleksander Gudzowaty oczekiwał znacznie więcej, niż PGNiG było skłonne zapłacić. Konsekwencji dla EuroPolGazu w zasadzie nie będzie. Obowiązuje przecież statut, zgodnie z którym kluczowe decyzje w polsko-rosyjskiej spółce muszą zapadać jednomyślnie. Kwestię 4 proc. udziałów Gas-Tradingu reguluje natomiast porozumienie mówiące, że PGNiG i Gazprom podzielą się nimi po połowie. Nie sądzę, by zmiany w Gas-Tradingu były elementem gry negocjacyjnej w sprawie cen gazu. Formuła i tak sprzyja PGNiG, bo jest związana z rynkowymi cenami gazu i ropy, a jedne i drugie zniżkują. Nie spodziewałabym się też wpływu przetasowań w Gas-Tradingu na kwestię wypłaty zaległej dywidendy z EuroPolGazu. Zawsze był o nią spór, bo PGNiG chciało gotówki, a Gazprom wolał przeznaczyć pieniądze na inwestycje infrastrukturalne.

 

34,21 mld m sześc. Tyle gazu przeszło w 2014 r. przez gazociąg jamalski, którego operatorem jest EuroPolGaz. To w zasadzie tyle samo, ile rok wcześniej (34,26 mld m sześc.).

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki, Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu