Skoro rozwija się rynek pasz dla trzody chlewnej czy drobiu, odpowiednio dostosowanych do ich potrzeb i poprawiających wyniki gospodarstw hodowlanych, to dlaczego by tak profesjonalnie nie karmić… pszczół? To pytanie zadali sobie Wojciech Kołodyński, praktyk pszczelarstwa i naukowiec, oraz Marta Burzyńska, doktoryzująca się z tej dziedziny. Przyszli z tym do Hortimeksu, wyspecjalizowanego w zaopatrzeniu branży spożywczej w surowce do produkcji, i razem chcą ruszyć na podbój Europy. Tylko w Polsce jest 1,5 mln rodzin pszczelich i 65 tys. pszczelarzy.

— Nasi partnerzy sprawdzili skuteczność produktu w laboratorium, teraz zainwestowaliśmy w 60 uli z rodzinami pszczelimi, z których część przed sezonem, a więc koło lutego i marca, zostanie nakarmiona naszym preparatem. Celem jest pobudzenie rodziny pszczelej do szybszego rozwoju już na samym początku sezonu, aby pszczoły w pełni wykorzystały potencjał wczesną wiosną i dostarczyły więcej miodu. Chcemy też wykorzystać nasz preparat do wzmocnienia rodzin pszczelich przygotowujących się do przetrwania zimy. Obecnie żywią się naturalnym pokarmem, który same sobie zapewniają, czyli miodem i pierzgą, albo są przez pszczelarzy dokarmiane gotowymi produktami na bazie cukrów. My natomiast proponujemy białko jako kluczowy składnik, który zwiększy przeżywalność i produktywność. To oznacza więcej miodu i lepszą efektywność zapylania roślin, co leży w interesie pszczelarzy i wszystkich producentów owoców — mówi Mateusz Kowalewski, prezes Hortimeksu.
Hortimex, finansowy partner przedsięwzięcia, wesprze też naukowców w jego komercjalizacji — organizacji sprzedaży, logistyki, marketingu.
— Pierwsze produkty powinny trafić na rynek pod koniec przyszłego roku, ale na niewielką skalę. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, szeroką dystrybucję zaczniemy budować za dwa lata — deklaruje Mateusz Kowalewski.
Hortimex jest zainteresowany kolejnymi tego typu projektami.
— Mamy kadrę, know-how i chętnie wesprzemy inne innowacyjne przedsięwzięcia — dodaje szef Hortimeksu.
OKIEM BRANŻY
Importowane specyfiki
TADEUSZ SABAT, pszczelarz i były wieloletni prezes Polskiego Związku Pszczelarskiego
To świetna wiadomość, że polski świat nauki rozpoczął poszukiwania produktów dla pszczelarzy, bo my od dwóch lat sprowadzamy z Rumunii specjalne ciasto z białkiem dla naszych pszczół. Rumuni zaczęli poważne badania naukowe i prace nad profesjonalizacją żywienia pszczół znacznie wcześniej, więc warto byśmy nadgonili. W Polsce to rynek, który dopiero się rodzi, a jego potencjał jest ogromny. Rumuński specyfik pomaga nam zdywersyfikować żywienie zwierząt, żeby nie bazowały tylko na rzepaku i gryce. Są dzięki temu bardziej odporne na choroby.
OKIEM BRANŻY
Rosnący popyt
WALDEMAR KUDŁA, prezes Polskiego Związku Pszczelarskiego
Dzisiaj pszczelarstwo korzysta z dwóch rodzajów pokarmów pszczelich — syropów na bazie sacharozy i pszenicy oraz kukurydzy. Część pszczelarzy rzeczywiście przechodzi na gotowe produkty, m.in. ze względu na zmiany w środowisku — problemy z suszą i niszczeniem kwitnących chwastów środkami ochrony roślin. Co roku przybywa pszczelarzy i rodzin pszczelich, a więc poszerza się grono potencjalnych odbiorców.