Polska poszła na rękę UE w negocjacjach o WEOL
Otwierając niebo Unii, skorzystamy w innych dziedzinach
Wiele wskazuje na to, że ustalenia umowy o wolnym niebie są daleko idącym ustępstwem ze strony polskich negocjatorów. Coś za coś. W zamian przedstawiciele naszego kraju oczekują, że Unia zgodzi się zaakceptować polskie warunki w innych obszarach negocjacyjnych.
Jak zapewniają polscy negocjatorzy, na zawarcie porozumienia o Wspólnym Europejskim Obszarze Lotniczym WEOL trzeba będzie poczekać jeszcze kilka tygodni. Podczas polsko-unijnego spotkania, które odbyło się kilka dni temu, dokonano co prawda wielu uzgodnień, ale nie wiadomo ostatecznie, jaki jest ich charakter. Zagadką pozostaje więc, czy ostateczne podpisanie umowy będzie jedynie formalnością czy też strona polska będzie chciała uzyskać dodatkowe ustępstwa w ostatniej chwili.
— Ostatnia wizyta unijnych ekspertów była kolejną fazą negocjacji, a same rozmowy dotyczyły szczegółów technicznych. Nie zapadły jednak żadne ostateczne decyzje — zapewnia Andrzej Grzelakowski, wiceminister transportu.
Podkreśla też, że w wyniku konsultacji nastąpiło zbliżenie stanowisk obu stron. To z kolei znacznie przybliża zakończenie procesu negocjacji o WEOL i rozmów w obszarze transportu.
— Podpisanie umowy jest jedynie kwestią czasu. Dla nas jednak najważniejsze są warunki, na jakich ją zaakceptujemy — mówi Andrzej Grzelakowski.
Zadecyduje rząd
Według nieoficjalnych informacji, duża część warunków przejściowych przystąpienia Polski do umowy o WEOL została już ustalona. Skrócono początkowo postulowany okres przejściowy z 5 do 3 lat. Zredukowano też do minimum zabezpieczenia dla polskich przewoźników oraz ich udział w obsłudze rynku. Grudniowe ustalenia przyznają — po zakończeniu okresu przejściowego — pełną swobodę wykonywania lotów na dowolnych trasach państw należących do WEOL oraz przewozów wewnętrznych, czyli kabotażowych. Zapewniono również całkowitą wolność ustalania przez linie lotnicze ich zdolności przewozowej (liczby lotów i oferowanych miejsc) na wszystkich trasach między regionalnymi portami.
Na szczęście polskim negocjatorom udało się ustalić pewien gwarantowany poziom przewozów i udział w tzw. oferowaniu, czyli trasach do głównych portów lotniczych. Co roku będzie on redukowany tak, aby w 2004 r. całkowicie zliberalizować rynek. Tymczasowe ograniczenia oznaczają możliwość zwiększenia przez innych przewoźników swojego udziału w okresie przejściowym tylko o 12 proc.
— Dążąc do osiągnięcia porozumienia zgodnie z ogólną wytyczną rządu, polscy negocjatorzy lotniczy poszli na daleko idący kompromis w stosunku do pierwotnych założeń — tłumaczy Marek Żylicz, ekspert Międzynarodowego Prawa Lotniczego i zarazem niezależny konsultant negocjacji o WEOL.
Nie ma wątpliwości, że z umowy o WEOL skorzystają głównie przewoźnicy unijni. Ocenia się, że tylko w ciągu trzech lat przejmą od przewoźników krajowych około 840 mln zł wpływów.
Zdaniem Marka Żylicza, grudniowe porozumienie praktycznie kończy etap negocjacji branżowych. Zawarto je jednak z zastrzeżeniem aprobaty rządu polskiego. Jeśli jednak Rada Ministrów nie zgodzi się na takie warunki, to sprawa może wrócić na negocjacyjny stół.
— Godząc się na duże ustępstwa w obszarze lotniczym, moglibyśmy negocjować na zasadzie „coś za coś”, np. ulgowe traktowanie w obszarze transportu kołowego — tłumaczy Marek Żylicz.
— Jesteśmy gotowi zaakceptować rok 2004 jako datę gotowości krajowych przewoźników do pełnej liberalizacji. Jednak m.in. sprawy tzw. oferowania, wymagane dla LOT, nie zostały jeszcze ostatecznie ustalone — podkreśla Andrzej Grzelakowski.
Atrakcyjny rynek
UE zależy na jak najszybszym podpisaniu umowy o WEOL z Polską ze względu na czekające ją niebawem rozmowy na temat utworzenia obszaru wolnego nieba ze Stanami Zjednoczonymi.
Polski rynek jest łakomym kąskiem. Stanowi blisko 40 proc. potencjału wszystkich państw stowarzyszonych.
Nasz kraj nie jest jednak jedynym, który zwleka z podpisaniem umowy o WEOL. Do tej pory m. in. ze względu na problemy z restrukturyzacją Malevu nie uczynili tego także Węgrzy. Jak podkreśla Andrzej Grzelakowski, restrukturyzacja LOT jest dużo bardziej zaawansowana.