Polska powalczy o unijnego regulatora bankowego

Z powodu brexitu z Londynu będą musiały wynieść się dwie unijne agencje. MSZ stara się ściągnąć nad Wisłę europejski nadzór bankowy

Wpływ brexitu na relacje gospodarcze Unii Europejskiej (UE) z Wielką Brytanią jest wielką niewiadomą. Coraz więcej państw wspólnoty chce jednak na tym rozwodzie ugrać jak najwięcej. Polska przekonuje rodaków, że to dobry moment do powrotu z emigracji. Do biznesu zaś wysyła sygnał, że nie musi martwić się o swoje unijne interesy i może je dalej rozwijać po przeprowadzce nad Wisłę. Niedawno Marek Chrzanowski, szef Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), zapowiadał, że Polska powalczy o unijne instytucje, które wkrótce będą musiały zmienić londyński adres. Teraz Ministerstwo Spraw Zagranicznych (MSZ) przyznaje, że oficjalnie wchodzimy do gry, a przygotowania idą pełną parą.

Zobacz więcej

FINANSOWA STOLICA POD PRESJĄ: Londyńskie City przez lata szczyciło się mianem finansowej stolicy Europy. Zagłosowanie za wyjściem z UE może to zmienić, zanim dojdzie do faktycznego brexitu. Wiele instytucji myśli o przeprowadzce na kontynentalną część UE. Andrea Enria, szef EBA, już wezwał unijnych liderów, aby jak najszybciej zdecydowali, gdzie przeniesie się kierowana przez niego agencja. BLOOMBERG

— Przygotowujemy się do podjęcia starań o przeniesienie Europejskiego Urzędu Nadzoru Bankowego (EBA) z Wielkiej Brytanii do Polski. Trwają prace nad szczegółową ofertą, która zaprezentuje atuty lokalizacji agencji w naszym kraju. Prace powinny zakończyć się do końca marca — informuje MSZ.

Europejski lobbing

W Londynie mieszczą się obecnie dwie z trzydziestu kilku unijnych agencji — Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) i Europejska Agencja Leków (EMA). EBA powstała w 2011 r. i jest owocem reform, które UE przeprowadziła po kryzysie. Pracuje w niej ponad 150 osób z 25 unijnych krajów. Zdaniem MSZ, decyzja o tym, gdzie agencja przeniesie się po brexicie, będzie polityczna i podejmą ją przywódcy unijnej „27”. Na razie tylko jeden kraj oficjalnie zgłosił swoją kandydaturę — Austria. Lista zainteresowanych jest jednak dłuższa — są na niej Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania, Irlandia i Węgry. Nieoficjalne rozmowy i lobbing za nową siedzibą agencji rozpoczęły się właściwie od razu po brytyjskim referendum. Włosi i Hiszpanie powołali nawet specjalne grupy robocze, których zadaniem jest ściągnięcie unijnej instytucji do siebie.

— Polska od dłuższego czasu też lobbuje. Rozmowy prowadzi nie tylko MSZ, ale także wicepremier Mateusz Morawiecki czy szefowie NBP i KNF — mówi nam osoba znająca szczegóły sprawy, która uważa, że najpoważniejsze kandydatury to Frankfurt i Paryż. Za Odrą mają już siedzibę Europejski Bank Centralny oraz Europejski Urząd Nadzoru Ubezpieczeń i Pracowniczych Programów Emerytalnych (EIOPA), a nad Sekwaną m.in. Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA). Te dwie ostatnie agencje, powołane w tym samym czasie co EBA, uzupełniają europejski nadzór finansowy, więc bliskość siedzib pogłębiłaby ich współpracę. W Polsce siedzibę ma tylko jedna z unijnych instytucji — Europejska Agencja Straży Granicznej i Przybrzeżnej (Frontex). Nasi rozmówcy wskazują, że ostatnie zamieszanie w sprawie statusu Fronteksu i jego budynku, chociaż pozytywnie rozstrzygnięte, nie stawia nas w najlepszym świetle jako gospodarzy.

— Podobnie jak awantura w sprawie głosowania nad wyborem przewodniczącego Rady Europejskiej — mówi urzędnik z długim stażem w Brukseli.

Nie tylko prestiż

Silni kontrkandydaci nie zrażają nikogo w Polsce do ubiegania się o to, co straci Wielka Brytania na brexicie. Po zrobieniu rachunku kosztów i korzyści MSZ jest przekonane, że gra jest warta świeczki. Zdaniem naszej dyplomacji, EBA w Polsce — oprócz prestiżu — da nam możliwość pośredniego wpływu na przyszłe regulacje dotyczące unijnego sektora bankowego, bo zapewne większa liczba polskich specjalistów znalazłaby zatrudnienie w agencji. Ponadto to dla Polski szansa, by stać się ponadregionalnym centrum finansowym UE, co pomogłoby przyciągać do kraju instytucje finansowe. Już od kilku lat największe banki świata prowadzą część operacji z Polski, ale na razie to w dużej mierze jedynie tzw. back i middle office. Wicepremier Mateusz Morawiecki od kilku miesięcy przekonuje inwestorów znad Tamizy do przeprowadzki nad Wisłę. Liczy, że kolejne firmy, które coraz głośniej mówią o tym, że nowy adres chcą mieć w Polsce, do końca tego roku stworzą — głównie w centrach usług biznesowych — nawet 30-35 tys. miejsc pracy.

 

 

OKIEM EKSPERTA
Nie jesteśmy na straconej pozycji

PATRYK TOPOROWSKI, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych

Ściągnięcie EBA do Polski jest ambitnym  zadaniem, choć nie niemożliwym. Kłopot w tym, że nastroje w Brukseli wobec polskiego rządu są mieszane, zwłaszcza po niepodpisaniu przez premier Beatę Szydło konkluzji po szczycie Rady Europejskiej. Ponadto konkurenci — Francja, Niemcy, Włochy — chwalą się rozwiniętymi rynkami finansowymi i dobrą infrastrukturą. Polska posiada jednak ważny atut polityczny, którego brakuje konkurentom — jest poza strefą euro i dzięki temu może posługiwać się argumentem o koncentracji w Eurolandzie regulacji spraw finansowych. Ponadto rząd może powoływać się na dobre tradycje nadzorcze KNF, które uchroniły polski rynek przed zapaścią w czasie kryzysu.

 

TRZY PYTANIA DO... MARKA CHRZANOWSKIEGO, PRZEWODNICZĄCEGO KOMISJI NADZORU FINANSOWEGO

Mamy konkurencyjną ofertę

KNF powinna być zainteresowana tym, żeby unijny nadzór bankowy przeniósł się do Polski. Czy włączy się pan w promowanie naszej kandydatury?

Temat ten poruszyłem z goszczącym ostatnio w Polsce Valdisem Dombrovskisem, wiceprzewodniczącym Komisji Europejskiej. Należy jednak podkreślić, że gospodarzem i koordynatorem prac w sprawie ewentualnego przeniesienia siedziby EBA do Polski są instytucje rządowe, na czele z MSZ. KNF pełni w tym procesie przede wszystkim rolę doradczą.

Jakie są zalety naszej kandydatury?

Po brexicie Polska będzie największym krajem UE spoza strefy euro. W tym kontekście przeniesienie EBA do naszego kraju będzie argumentem na rzecz jedności i spójności UE, co jest podnoszone jako ważny punkt w toczącej się obecnie debacie nad jej przyszłością.

Warto podkreślić, że potrzeba wzmocnienia wzajemnych powiązań wszystkich państw wspólnoty jest coraz bardziej widoczna w związku z powstaniem jednolitego nadzoru europejskiego (SSM), którego kompetencje rozciągają się na państwa uczestniczące w unii bankowej, a jego pozycja w ciągu ostatnich lat jest coraz silniejsza. EBA z siedzibą w Polsce dałaby ponadto jeszcze wyraźniejszy sygnał, że w obszarze usług finansowych UE dąży do integracji nie tylko w ramach strefy euro, ale uwzględnia również pozostałe państwa wchodzące w jej skład. Polski rynek finansowy w ostatnich latach potwierdził swoją pozycję jako czołowy i najbardziej perspektywiczny wśród państw naszego regionu. Nasz sektor bankowy charakteryzuje się wysokim poziomem stabilności i odporności na zawirowania na rynkach zagranicznych, czego doskonałym potwierdzeniem jest sposób, w jaki przeszliśmy przez światowy kryzys finansowy.Za kandydaturą Polski przemawiają również argumenty związane z dostępnością wysoko wykwalifikowanych i doświadczonych kadr oraz z doskonałą komunikacją z każdą europejską stolicą.

Jak pan ocenia szanse Polski w tym wyścigu?

Nasza oferta może być bardzo konkurencyjna. Trzeba jednak podkreślić, że jest zbyt wcześnie, aby precyzyjnie określić prawdopodobieństwo pozytywnej dla Polski decyzji. Ewentualne przeniesienie EBA do Polski wiąże się przede wszystkim z korzyściami o charakterze niematerialnym, związanym z wizerunkiem i prestiżem naszego kraju, który aspiruje do roli ponadregionalnego centrum finansowego. Po stronie korzyści materialnych należy wskazać zyski wynikające z realizacji zleceń na rzecz EBA oraz codziennego funkcjonowania agencji i jej pracowników.

Rozmawiał Bartek Godusławski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Polska powalczy o unijnego regulatora bankowego