Przed rozpoczęciem polskiej prezydencji Rady Unii Europejskiej do nowej siedziby w Brukseli przeniosło się Stałe Przedstawicielstwo RP przy UE, czyli odpowiednik ambasady. Na zakup i całkowitą przebudowę biurowca, należącego kiedyś do belgijskiej poczty, budżet MSZ przez trzy lata wydał około 40 mln euro. Oprócz nowoczesności i funkcjonalności nowa siedziba ma ogromny walor — znajduje się w centrum unijnej dzielnicy, dosłownie o rzut beretem od głównych instytucji. Otwarcia przedstawicielstwa dokonały unijne i polskie VIP-y, ale na piętrach trwała normalna praca przy komputerach. Trochę wcześniej cała załoga miała jednak przerwę ze szczególnej okazji — familijnego zdjęcia z premierem Donaldem Tuskiem i ministrem Radosławem Sikorskim w samiutkim sercu Unii Europejskiej, czyli na rondzie Schumana. Młoda załoga jest silna, zwarta i gotowa do udźwignięcia odpowiedzialności wobec bardzo wymagającej unijnej biurokracji. Zdjęcie stało się również okazją, by pierwszy raz w całości się… zobaczyła. Na stałe liczy około 180 osób, a podczas prezydencji zwiększy się do prawie 300.
Z lewej gmach Justus Lipsius, w którym pracami Rady UE będą od 1 lipca kierować Polacy, z prawej Berlaymont, czyli Komisja Europejska. Idąc kilkaset metrów dalej, trafiłoby się na Parlament Europejski.
JAZ
