Polska rykoszetem dostała za sąsiadów

Kamil Zatoński
opublikowano: 20-10-2008, 00:00

Inwestorzy zagraniczni pozbywali się aktywów z naszego regionu jak leci. Złoty mocno osłabł, WIG20 spadł poniżej 1800 pkt

Huragan kryzysu dotarł na rynki Europy Środkowo-Wschodniej. W piątek inwestorzy w pośpiechu pozbywali się nie tylko akcji spółek z regionu, przez co budapeszteński indeks giełdowy BUX, praski CTX i warszawski WIG20 spadały nawet o 9-10 proc. Wśród najmocniej taniejących były papiery ulubieńców zagranicy — Pekao i PKO BP.

Przecena na giełdach zbiegła się też z gwałtownym osłabieniem forinta, korony i złotego. Tuż przed weekendem kurs euro do złotego znów wzrósł do 3,56 zł (najwięcej od marca tego roku), choć jeszcze we wtorek optymizm po akcji banków centralnych w Europie (wsparły lub obiecały wsparcie sektora finansowego) poprawił nastroje. Nasza waluta zyskała do euro, a kurs EUR/PLN spadł do 3,46 zł. Później było już tylko gorzej, mocno w dół poszły też ceny obligacji skarbowych, a spadki potęgowała niska płynność obrotu na rynku międzybankowym.

Wizerunek regionu zepsuły wszystkim problemy Węgier i Ukrainy. Oba państwa otrzymały już zapewnienie pomocy finansowej od międzynarodowych instytucji, co wcale nie zmniejszyło obaw o stan ich gospodarek. Ministerstwo finansów Węgier zmniejszyło zresztą oficjalne prognozy wzrostu PKB w 2009 r. z 3 do zaledwie 1,2 proc. Oczekiwania systematycznie weryfikują też analitycy. W piątek Goldman Sachs obniżył prognozy PKB dla Polski, Węgier, Czech i Rosji. Ekonomiści amerykańskiego banku uzasadnili decyzję spadkiem cen surowców, spowolnieniem w krajach zachodniej Europy (co będzie uderzać w zamówienia na dobra eksportowe) i zamieszaniem na globalnych rynkach, które będzie skutkować zmniejszeniem dynamiki akcji kredytowej dla przedsiębiorstw i konsumentów. To z kolei przełoży się na niższą aktywność gospodarczą i spadek konsumpcji. Według analityków, polska gospodarka wzrośnie w tym roku o 5,4 proc., czyli minimalnie mniej, niż przewidywano kilka miesięcy temu. Większa korekta dotyczy przyszłego roku (3,6 wobec 4,2 proc.). Wcześniej podobny scenariusz zarysowali specjaliści BNP Paribas, JP Morgan i Morgan Stanley, którzy spodziewają się rozwoju Polski w 2009 r. w tempie 3,8-4,0 proc.

Inwestorów postraszyła też publikacja w prestiżowym "Financial Times", który szybko zmienił poglądy. Jeszcze kilka tygodni temu jego eksperci pisali, że region Europy Środkowo-Wschodniej przypomina oazę spokoju i niewielkie jest ryzyko, że odczuje on skutki globalnego kryzysu finansowego. Teraz gazeta nie pozostawia złudzeń, że spowolnienie gospodarcze to także nasz problem, a największym niebezpieczeństwem jest odcięcie lub ograniczenie źródeł zagranicznego finansowania. Wygląda więc na to, że w ostatecznym rozrachunku to najbiedniejszym krajom przyjdzie zapłacić największą karę za kryzys wywołany błędami menedżerów zza oceanu i z Europy Zachodniej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu