Polska staje się eksporterem

  • Jacek Kowalczyk
26-02-2014, 00:00

Ostatnia nadwyżka handlowa nie była jednorazowym wyskokiem. Nasza gospodarka trwale awansuje do wyższej ligi

Gospodarki na całym świecie dzielą się na dwie kategorie: tych, które mają deficyt handlowy, czyli więcej eksportują, niż importują, oraz tych, które mają nadwyżkę, czyli raczej sprowadzają dobra do kraju, niż je wysyłają w świat. Niestety, od samego początku transformacji Polska należała do tej drugiej, gorszej grupy. Nasza produkcja była mało konkurencyjna, więc musieliśmy posiłkować się towarami importowanymi. Jest jednak szansa, że te czasy przechodzą właśnie do historii. Polska być może trwale zmienia status z „importera” na „eksportera”.

Nowy rozdział

W polskim handlu zagranicznym pierwsze jaskółki zmian (miesięczne nadwyżki handlowe) zaczęły się pojawiać już rok temu, w szczycie ostatniej fali kryzysu. Wówczas ekonomiści podchodzili jednak do tego zjawiska z dużą rezerwą. Uważali, że dodatni bilans to nie tyle skutek pozytywnych przemian w gospodarce, co chwilowa aberracja, efekt uboczny kryzysu.

„Mocno osłabła polska konsumpcja, więc spadł import i tylko dlatego pojawiła się nadwyżka w handlu” — tłumaczyli.

„Jak gospodarka zacznie przyspieszać, znowu wrócimy do szarej rzeczywistości, czyli do deficytu” — dodawali. Dzisiaj jednak sytuacja wygląda już zupełnie inaczej. Polska rok 2013 po raz pierwszy w historii zamknęła nadwyżką, równą 2 mld EUR. Nawet w ostatnich miesiącach roku, kiedy gospodarka rosła już w tempie prawie 3 proc. rocznie, eksportowaliśmy więcej, niż importowaliśmy. To skłania część ekonomistów do twierdzenia, że trwale porzuciliśmy deficyt.

— Wszystko wskazuje na to, że nadwyżka handlowa staje się cechą polskiej gospodarki — mówi Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea.

— Jesteśmy obecnie w fazie przejściowej. Być może zobaczymy jeszcze niewielki deficyt w którymś roku, ale generalnie handel powinien być zbilansowany, a w ciągu kilku lat powinny dominować nadwyżki — mówi Piotr Kalisz, główny ekonomista Citi Handlowego.

Z tezą tą zgadza się też Komisja Europejska. W opublikowanych we wtorek prognozach twierdzi, że Polska przynajmniej do 2015 r. będzie miała dodatni bilans handlowy. W 2014 r. nadwyżka wyniesie 0,7 proc. PKB, a w 2015 r. będzie to 0,4 proc.

Wyższej półka

Co takiego stało się z polską gospodarką w ostatnich miesiącach, że wyszła z deficytu handlowego? Powodów jest kilka.

— Polski eksport mocno rośnie, bo jest po prostu coraz bardziej konkurencyjny. Dla coraz więcej firm rodzimy rynek staje się zbyt mały i wychodzą ze swoją ofertą za granicę — tłumaczy Piotr Bujak, główny ekonomista banku Nordea. Zwłaszcza w ostatnim roku polskie firmy zaczęły odważnie wchodzić na nowe rynki zbytu, poza Unią Europejską. W dwucyfrowym tempie wzrósł w 2013 r. eksport np. na Ukrainę, do Rosji, na Bliski Wschód, do Norwegii czy USA.

— Polskie firmy w ostatniej fali recesji w strefie euro przekonały się, że nie warto kurczowo trzymać się jednego rynku, i zaczęły przecierać nowe szlaki. Okazało się, że są w stanie robić to z dużym powodzeniem — przekonuje Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.

Po drugie, spada tzw. importochłonność polskiego eksportu. Polscy producenci do wytworzenia swoich towarów potrzebują coraz mniej komponentów i surowców z zagranicy.

— Polskie produkty są coraz bardziej zaawansowane technologicznie, więc coraz więcej naszych firm jest w stanie produkować swoje wyroby, opierając się wyłącznie na rodzimych dostawcach — tłumaczy Piotr Bujak.

Ponadto, na mniej importochłonną zmienia się struktura polskiej konsumpcji. — Konsumenci po prostu coraz więcej wydają na usługi — mówi Tomasz Kaczor.

Prawdziwy przełom

Deficyt handlowy długo był piętą achillesową polskiej gospodarki. Czechy, Słowacja i Węgry już kilka lat temu przeszły do nadwyżki, a my nadal byliśmy na minusie. Dlatego ostatnie dodatnie wyniki to prawdziwy przełom.

— Wysoki, uporczywy deficyt handlowy był wręcz niebezpieczny dla polskiej gospodarki. Oznaczał, że po prostu żyliśmy na kredyt — konsumowaliśmy więcej, niż produkowaliśmy. To tak, jakby rodzina co roku wydawała na konsumpcję więcej, niż zarabia. Żeby pokryć tę dziurę w budżecie, musi się stale zadłużać. Gospodarka, aby zasypać deficyt handlowy, musi zwiększać zadłużenie zagraniczne, a to na dłuższą metę musi prowadzić do kryzysu — tłumaczy Piotr Bujak.

Gdyby Polska jeszcze przez jakiś czas odnotowywała wysoki deficyt, zadłużenie zagraniczne mogłoby wzrosnąć do takiego poziomu, że inwestorzy po prostu odcięliby nas od finansowania.

— Kapitał przestałby płynąć do Polski, a to oznaczałoby załamanie inwestycji i konsumpcji — mówi Piotr Bujak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Polska staje się eksporterem