Jesteśmy w nielicznej grupie krajów, które uznały, że nie można czekać, aż sektor prywatny sam zacznie inwestować. Trzeba go do tego zmotywować. Jak to zrobić? Wykładając pieniądze, żeby zdjąć z niego część ryzyka — uznała Polska i znalazła się w nielicznej grupie krajów, zapowiadając wkład wysokości 8 mld EUR. Do tej pory taki wkład w Europejski Fundusz Inwestycji Strategicznych (EFIS) zadeklarowały: Francja, Niemcy, Włochy i Luksemburg. Hiszpania chce dołożyć jedynie 1,5 mld EUR.

— Przewidujemy, że Bank Gospodar-stwa Krajowego (BGK) oraz Polskie Inwestycje Rozwojowe (PIR) zaangażują się w inwestycje powiązane z europejskim planem Junckera w skali do 8 mld EUR — powiedział wczoraj na konferencji prasowej Mateusz Szczurek, minister finansów.
EFIS to oczko w głowie Jean-Claude’a Junckera, szefa Komisji Europejskiej (KE). Fundusz ma uruchomić w ciągu najbliższych trzech lat publiczne i prywatne inwestycje wartości co najmniej 315 mld EUR. 21 mld EUR kapitału początkowego zapewnią KE i Europejski Bank Inwestycyjny. Oczekiwania Brukseli i krajów członkowskich są więc olbrzymie.
— Przełoży się to na budowanie konkurencyjności i tworzenie miejsc pracy, a co za tym idzie — na wzrost gospodarczy w całej Europie. Nie możemy zmusić sektora prywatnego do inwestycji, ale możemy stworzyć mu sprzyjające warunki — wyjaśniał Jyrki Katainen, wiceszef KE, który od dwóch dni zachwala nad Wisłą pomysły brukselskich urzędników.
Zdecyduje jakość
Mimo że fundusz Junckera istnieje jedynie na papierze i minie jeszcze kilka miesięcy, zanim państwom członkowskim i Parlamentowi Europejskiemu uda się zakończyć nad nim prace, to już można zgłaszać projekty inwestycyjne, które będą konkurować o finansowanie. Tylko w Polsce znaleźliśmy ich blisko 200 o wartości ponad 130 mld EUR. Dostać pieniądze nie będzie łatwo.
— Pieniądze będą dostępne dla wszystkich, ale trzeba stanąć w szranki z projektami z całej Europy — mówi Mateusz Szczurek.
Wojciech Kowalczyk, wiceminister skarbu, przestrzega, że finansowanie z nowego instrumentu nie będzie tak proste jak z unijnych grantów.
— W Polsce na razie brakuje dobrych projektów inwestycyjnych, które dawałyby stopę zwrotu. Wszyscy ponadto są przyzwyczajeni do łatwych pieniędzy — stwierdził wiceminister.
Jest pomysł na PIR
Resort finansów od początku nie krył, że Polska chce się dołożyć do europejskiej inicjatywy, ale podstawowym warunkiem jest niezwiększenie długu publicznego. Udało się znaleźć takie rozwiązanie — krajową platformę inwestycyjną opartą na banku rozwojowym, czyli BGK. Trzeba jednak zmienić funkcjonowanie PIR.
Wojciech Kowalczyk wyjaśnił, jak to będzie wyglądało w praktyce. Spółka PIR będzie teraz zajmowała się zarządzaniem specjalnymi funduszami o wartości 6 mld zł, a potencjał finansowania projektów będzie zwiększany dzięki wykorzystaniu mechanizmu dźwigni finansowej.
— Do końca drugiego kwartału będą gotowe dwa fundusze inwestycji bezpośrednich o charakterze kapitałowym — dłużnym i hybrydowym. Trzeci to fundusz infrastruktury samorządowej, a czwarty — fundusz rozwoju przedsiębiorstw — będzie dedykowany inwestycjom w spółki o potencjalnie istotnym znaczeniu z punktu widzenia funkcjonowania danej gałęzi przemysłu czy branży usługowej w Polsce — wyjaśnia Wojciech Kowalczyk.
Z tego właśnie powinny się urodzić gwarancje i kredyty o wartości do 8 mld EUR, które z kolei mają dać wyczekiwane przez Europę inwestycje nie tylko w duże projekty infrastrukturalne, ale także w sektor małego i średniego biznesu.
OKIEM EKSPERTA: Rząd wierzy w firmy
JAROSŁAW JANECKI, główny ekonomista Societe Generale
Udział Polski w EFIS będzie zatem, że rząd liczy na to, że nasze zaskakująco duży, bo porówny- firmy będą konkurencyjne i wygrają walny z takim, jaki planują Niemcy wyścig o kapitał, a w całej UE na i Francuzi. Kluczowa jest kwestia celowniku jest już około 2 tys. podejmowania decyzji. Pieniądze, pomysłów, które wymagają finan- którymi będzie dysponował funsowania. Ciekawą sprawą jest chęć dusz, będą rozdzielane w ramach przekazania części pieniędzy na rywalizacji wszystkich inwestycji projekty o podwyższonym ryzyku. w UE, a nie tylko w Polsce. Widać To dobry pomysł, bo przy dużych inwestycjach może nastąpić wypieranie prywatnego kapitału. KE chce tego uniknąć, i to jest właściwy kierunek. Potrzeby inwestycyjne nie tylko w Polsce, ale w całej Europie są tak duże, że problemów ze znalezieniem projektów nie będzie. Pytanie jest tylko takie, czy nie będą dawały zbyt niskiej stopy zwrotu.
OKIEM EKSPERTA: Rząd wierzy w firmy
JAROSŁAW JANECKI, główny ekonomista Societe Generale
Udział Polski w EFIS będzie zatem, że rząd liczy na to, że nasze zaskakująco duży, bo porówny- firmy będą konkurencyjne i wygrają walny z takim, jaki planują Niemcy wyścig o kapitał, a w całej UE na i Francuzi. Kluczowa jest kwestia celowniku jest już około 2 tys. podejmowania decyzji. Pieniądze, pomysłów, które wymagają finan- którymi będzie dysponował funsowania. Ciekawą sprawą jest chęć dusz, będą rozdzielane w ramach przekazania części pieniędzy na rywalizacji wszystkich inwestycji projekty o podwyższonym ryzyku. w UE, a nie tylko w Polsce. Widać To dobry pomysł, bo przy dużych inwestycjach może nastąpić wypieranie prywatnego kapitału. KE chce tego uniknąć, i to jest właściwy kierunek. Potrzeby inwestycyjne nie tylko w Polsce, ale w całej Europie są tak duże, że problemów ze znalezieniem projektów nie będzie. Pytanie jest tylko takie, czy nie będą dawały zbyt niskiej stopy zwrotu.
Jyrki Katainen, wiceszef KE
Jyrki Katainen, wiceszef KE