Polska w strefie euro jednak w 2012 r.

JKW
opublikowano: 2008-09-17 00:00

RPP przekonała premiera Donalda Tuska, że w 2011 r. nie uda się przyjąć wspólnej waluty. Ale unijne wymogi będziemy spełniać.

RPP przekonała premiera Donalda Tuska, że w 2011 r. nie uda się przyjąć wspólnej waluty. Ale unijne wymogi będziemy spełniać.

Rząd zmienia plany dotyczące wprowadzenia w Polsce wspólnej unijnej waluty. Na wczorajszym spotkaniu premiera, ministra finansów i Rady Polityki Pieniężnej (RPP) wspólnie ustalono, że euro przyjmiemy nie w 2011 r., jak wcześniej deklarował Donald Tusk, a prawdopodobnie rok później.

— Rok 2011 powinien być rokiem spełnienia kryteriów ekonomicznych pozwalających Polsce na przyjęcie waluty oraz rokiem pozytywnej decyzji Unii Europejskiej — powiedział Donald Tusk, odczytując wspólne stanowisko rządu, RPP i prezesa Narodowego Banku Polskiego.

— Taka deklaracja oznacza, że bardzo realne jest wejście do strefy euro w 2012 r. — komentuje Łukasz Tarnawa, ekonomista PKO BP.

Premier dodał, że w najbliższym czasie prace rozpoczną specjalne zespoły robocze składające się z przedstawicieli wszystkich instytucji.

— W październiku przedstawiony zostanie szczegółowy harmonogram działań pozwalających na przyjęcie euro — zapewniają przedstawiciele rządu i banku centralnego.

Dobrą wiadomość dla zwolenników szybkiego wprowadzenia wspólnej waluty podał wczoraj też Eurostat. Polska nadal mieści się w unijnym kryterium stabilności cen. Choć tylko o włos. W ostatnich 12 miesiącach średni wskaźnik inflacji wyniósł 4,1 proc. — dokładnie tyle, ile wymagałaby od nas UE, gdybyśmy teraz przystępowali do strefy euro. Dzięki temu jesteśmy jedynym krajem aspirującym do przyjęcia wspólnej waluty (nie licząc Słowacji, która euro od 2009 r. ma już zaklepane), który zadeklarował konkretną datę wejścia do Eurolandu i spełnia unijny wymóg inflacyjny.

— Po Słowacji jesteśmy dziś pierwsi w kolejce do strefy euro. Mamy jeden z najniższych wskaźników inflacji, rozwijamy się w szybkim tempie, radzimy sobie też z wymaganiami dotyczącymi kondycji finansów publicznych — mówi Agnieszka Decewicz, ekonomistka Pekao.

Wkrótce jednak strefa euro może się nieco oddalić.

— Co prawda szczyt inflacji mamy już za sobą i będzie ona w najbliższych miesiącach spadać, ale to wcale nie musi oznaczać, że kryterium będziemy spełniać. Zależy to od stabilności cen w trzech krajach UE o najniżej średniorocznej inflacji. Może się okazać, że tam dynamika cen będzie spadać szybciej niż u nas, przez co wypadniemy z kryterium — mówi Wiesław Szczuka, główny ekonomista BRE Banku.