Rząd nie poprze najbogatszych krajów UE chcących ciąć wydatki. Ale ceną za większy budżet może być wprowadzenie podatku europejskiego.
Nasz kraj przygotowuje się do batalii o budżet Unii na lata 2007-13. Podstawą dyskusji ma być projekt przygotowany przez Komisję Europejską (KE). Wczoraj poparł go Komitet Integracji Europejskiej.
— Polska akceptuje propozycje KE dotyczące unijnego budżetu na lata 2007-2013, ale jest też otwarta na dyskusje w tej sprawie — mówi Jarosław Pietras, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej (UKIE), wiceprzewodniczący Komitetu Integracji Europejskiej (KIE).
Zdaniem premiera Marka Belki, który przewodniczył obradom KIE, Polska powinna zwiększyć aktywność dyplomatyczną w KE i wśród państw członkowskich Unii.
Jakie składki
Bruksela proponuje, by dochody wspólnoty wyniosły 1,26 proc. PNB, zaś wydatki 1,14 proc. Oznacza to zwiększenie budżetu UE z obecnych ok. 100 mld EUR rocznie do 143 mld EUR. Jednocześnie zwiększyłyby się obciążenia tradycyjnych płatników netto — Niemiec, Holandii, Francji, Szwecji, Austrii i Wielkiej Brytanii — domagających się zamrożenia składki członkowskiej na poziomie 1 proc. PNB.
— Musimy dowiedzieć się, jak konkretnie ta szóstka chce osiągnąć oszczędności, by zejść do poziomu 1 proc. — zaznacza Jarosław Pietras.
Chcąc złagodzić stanowisko bogatych krajów UE, Bruksela przedstawiła projekt stopniowego zastąpienia rabatu brytyjskiego przez mechanizm korekcyjny dla największych płatników netto. W 2014 r. pojawiłoby się nowe źródło dochodów budżetu UE oparte na podatku europejskim.
Ochronić rolnictwo
W negocjacjach nad nowym unijnym budżetem Polska będzie zabiegać o wysoki poziom wydatków na politykę spójności w najuboższych regionach i państwach członkowskich. Nasz kraj chce także gwarancji wysokich wydatków na rolnictwo, szczególnie na rozwój obszarów wiejskich.