Zanosi się na to, że Londyn będzie dla polskich sportowców mniej szczęśliwy niż Pekin. Letnie Igrzyska Olimpijskie startują za dwa tygodnie, ale ich wyniki już zna Emily Williams z amerykańskiej Tuck Business School. Korzystając ze stworzonego na uczelni przy okazji igrzysk w Atlancie wzoru — biorącego pod uwagę liczbę mieszkańców, PKB i wcześniejsze osiągnięcia sportowe poszczególnych krajów, a także „efekt gospodarza” — podzieliła medale między startujące w Londynie reprezentacje. Cztery lata temu, przy okazji Olimpiady w Chinach, metoda okazała się skuteczna w 95 proc. To złe wieści dla rodzimych fanów sportu, badaczka spodziewa się po Polakach tylko dziewięciu medali. Tymczasem w Pekinie i Atenach (2004 r.) olimpijczykom z biało-czerwonym orzełkiem na piersi udało się wywalczyć po 10 krążków (w tym po 3 złote). Trend spadkowy „naszych” jest wyraźny. Jeszcze w Sydney Polacy 14 razy stanęli na podium, w Atlancie — aż 17 razy, w tym siedmiokrotnie na najwyższych stopniu.
