Rząd czeka gaszenie pożarów w pierwszym półroczu członkostwa — ocenia Bruno Dethomas, szef przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.
Im bliżej członkostwa w Unii, tym więcej pytań o warunki prowadzenia biznesu, szczególnie przez inwestorów spoza niej. Wiele z nich pozostaje jednak bez odpowiedzi.
— Nie ma powodu do niepokoju i pesymizmu. Polska jest raczej dobrze przygotowana do członkostwa w Unii — tłumaczył przedsiębiorcom zrzeszonym w Amerykańskiej Izbie Handlowej Bruno Dethomas, szef przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce.
Przyznaje jednak, że nasz kraj może mieć pewne problemy, których nie uda się szybko wyeliminować. Zalicza do nich stan finansów publicznych, sprawność administracji, dostosowanie w dziedzinie rolnictwa, dystrybucji dopłat bezpośrednich czy spełnienie wymagań fitosanitarnych i weterynaryjnych.
— Szereg mniejszych spraw, których z pewnością nie uda się rozwiązać do dnia członkostwa, spadnie na barki nowego rządu. Takie gaszenie pożarów może potrwać co najmniej pół roku — uprzedza Bruno Dethomas.
Za szczególnie niebezpieczne uważa opóźnienia wypłat wsparcia dla rolników z polskiego budżetu.
— Jeżeli pieniądze nie dotrą na wieś do końca roku, może to mieć poważne konsekwencje polityczne w postaci jeszcze większego poparcia dla populizmu — ostrzega Bruno Dethomas.
Zawirowania polityczne mogą też nas czekać w wyniku zastosowania przez UE klauzul ochronnych.
Amerykańscy inwestorzy są szczególnie zaniepokojeni brakiem objęcia Polski umową handlową z Rosją i opóźnieniami związanymi z rejestrowaniem firm jako podatników VAT w handlu wewnątrzunijnym. Bruno Dethomas zapewnił, że obie kwestie z pewnością uda się rozwiązać ostatnim rzutem na taśmę.
— Polska jest pełna dobrych chęci i z pewnością będzie „champion of the last minute” — podsumował Bruno Dethomas.