Krajowa Spółka Cukrowa chce do 2014 r. wydać 800 mln zł na inwestycje. To tylko część strategii.
Największy producent cukru w Polsce ujawnił strategię rozwoju do 2014 r. Ambicją jego zarządu jest utrzymanie prymatu Krajowej Spółki Cukrowej Polski Cukier (KSC) w Polsce oraz umocnienie jej pozycji na arenie międzynarodowej. O tym, że nie są to tylko pobożne życzenia, świadczą wielkie plany inwestycyjne, które mają umożliwić spółce skok technologiczny i znaczne zwiększenie potencjału.
Według zarządu KSC, nadrzędnym celem strategii rozwoju jest zwiększenie wartości spółki wyrażonej wskaźnikiem zysku EBITDA o 20 proc. Dzięki temu, w roku finansowym 2013/14 spółka ma osiągnąć zysk EBITDA wysokości 300 mln zł, wobec 250 mln w roku finansowym 2008/2009.
Budowanie wartości
W poprawie wyników mają pomóc liczne działania prorozwojowe.
— Strategia zakłada zwiększenie wolumenu sprzedaży cukru o ponad 200 tys. ton m.in. dzięki przejęciom, na które chcemy przeznaczyć co najmniej 225 mln zł. Poza tym planujemy przeznaczyć blisko 800 mln zł na inwestycje w istniejące cukrownie, dzięki czemu dokona się w nich skok technologiczny, owocujący znacznym wzrostem konkurencyjności — mówi Marcin Kulicki, prezes KSC.
Wielkie inwestycje firma zamierza finansować nie tylko z zysków i bieżącej działalności, ale także z wyprzedaży zbędnego majątku. A ma co wyprzedawać, bo w ciągu kilku lat zmniejszyła liczbę cukrowni z 26 do 7. Na sprzedaż ma kilka bardzo atrakcyjnych działek i nieruchomości w całej Polsce. Ze sprzedaży zbędnego majątku do końca roku finansowego 2012/13 KSC chce uzyskać co najmniej 258 mln zł.
Unijny kaganiec
KSC widzi potencjał rozwoju m.in. dlatego, że w wielu krajach Europy występuje trwały deficyt na rynku cukru. To właśnie z tego powodu myśli o przejęciach i nowych mocach, a także planuje nawiązanie międzynarodowego aliansu strategicznego.
— Rynek cukru w UE wskutek reformy stał się deficytowy. Producenci, którzy przetrwali, nie mogą produkować więcej cukru na rynek wewnętrzny, bo krępują ich limity produkcyjne. W takiej sytuacji możliwy jest np. import cukru surowego spoza UE i jego przetwarzanie na cukier biały. Dzięki temu można wprowadzać cukier na rynek, omijając narzucone limity produkcyjne. Polskie firmy też mogłyby produkować i sprzedawać więcej cukru niż obecnie, gdyby nie unijne kwoty. Możliwe jednak, że będą mogły rozwinąć szerzej skrzydła po 2015 r., kiedy to UE może zdecydować o ich zniesieniu — mówi Marcin Mucha, dyrektor biura Związku Producentów Cukru w Polsce.
Wiktor Szczepaniak