Obligacje skarbu państwa
znowu rozchodzą się na pniu.
Według resortu finansów,
pomogło m.in. zwycięstwo
Komorowskiego.
Wraca zaufanie inwestorów do polskich papierów skarbowych. Wczoraj Ministerstwo Finansów (MF) zaliczyło wyjątkowo udaną emisję 2-letnich obligacji. Sprzedało papiery za prawie 5 mld zł, choć instytucje finansowe zgłosiły chęć zakupu obligacji za 11 mld zł. Resort poszedł za ciosem i na przetargu dodatkowym sprzedał jeszcze papiery za 990 mln zł. Wygląda na to, że obawy związane z "kryzysem greckim" polski dług ma za sobą.
Jak świeże bułeczki
Resort finansów miał wiosną prawo do niepokoju. Na początku maja (tuż po nasileniu się greckich problemów) nie najlepiej poszła emisja 2-letnich obligacji. Popyt tylko nieznacznie przewyższył podaż (5 mld zł wobec 4,5 mld zł), co przy 2-letnich papierach jest słabym wynikiem. Miesiąc później mieszane uczucia wzbudził też przetarg na 10- -letnie obligacje. Inwestorzy zgłosili popyt niższy niż pula, jaką sprzedawał rząd (chcieli kupić obligacje za 2,97 mld zł, choć oferta wynosiła 1,5-3 mld zł). Wczorajsza emisja rozwiewa jednak te niepokoje.
— Aukcja była bardzo udana. Popyt był wysoki zarówno w stosunku do górnej granicy oferty [5 mld zł — red.], jak i ostatecznej sprzedaży [4,97 mld zł — red.], co pokazuje, że inwestorzy mają zaufanie do polskich papierów skarbowych. Średnia rentowność wyniosła 4,74 proc., czyli kształtowała się w dolnych granicach wycen na rynku wtórnym — komentuje Bogdan Klimaszewski, wicedyrektor Departamentu Długu Publicznego (DDP) w MF.
Możliwe jest — a przynajmniej tak twierdzi resort finansów — że przetargowi pomógł wynik wyborów prezydenckich.
— Na duży popyt mogła mieć wpływ zarówno dobra sytuacja na rynkach, powrót apetytu na ryzyko, jak też pozytywna reakcja rynku na wyniki wyborów prezydenckich, która przekłada się na lepsze wyceny polskich aktywów — powiedział Bogdan Klimaszewski.
W dobrym nastroju
Resort nie ujawnia na razie, jak aktywna była na przetargu zagranica. O dobrej reputacji Polski jako dłużnika świadczyć może jednak ostatnia udana emisja 5-letnich obligacji we frankach szwajcarskich. Zainteresowanie było tak duże, że resort zorganizował przetarg dodatkowy, zakończony we wtorek.
— W marcu sprzedaliśmy obligacje za 475 mln CHF, ale inwestorzy zgłaszali chęć zakupu dodatkowych papierów. Przeprowadziliśmy więc kolejną emisję, na 150 mln CHF, z zastrzeżeniem, że oprocentowanie musi być o 2 pkt baz. niższe niż poprzednio. Ten warunek został spełniony, rentowność wyniosła 2,17 proc. — mówi Anna Suszyńska, wicedyrektor DDP.
Duże zainteresowanie to jednak nie tylko zasługa dobrej opinii o polskim długu. Sporo zyskujemy też na otoczeniu zagranicznym.
— W krajach uznawanych za bezpieczniejsze stopy procentowe są dziś rekordowo niskie, więc na polskich papierach można zarobić. W dodatku złoty jest dziś słaby — wchodząc w polskie aktywa, inwestorzy liczą na premię umocnienia złotego — tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Ponadto na rynkach w ostatnich dniach nastroje się poprawiły, co widać po umocnieniu euro do dolara. Dość bezboleśnie banki przeszły też przez finisz programu pompowania płynności przez Europejski Bank Centralny (ECB).
— W ubiegłym tygodniu bankom zapadało ogromne 12-miesięczne zadłużenie wobec EBC, a mogły zrolować ten dług już tylko na trzy miesiące. W rezultacie od jakiegoś czasu obserwowaliśmy wyprzedaż aktywów (w tym polskich obligacji), których zakup był wcześniej finansowany pożyczką z EBC —tłumaczy Maja Goettig, główna ekonomistka Banku BPH.
Rosła też obawa inwestorów, że po tej operacji o kapitał będzie trudniej.
— Okazało się jednak, że rolowanie przebiegło w miarę płynnie. Inwestorzy znów odważniej inwestują na polskim rynku — wyjaśnia główna ekonomistka Banku BPH.