Polski klimat sprzyja Tigerowi

  • Anna Pronińska
opublikowano: 12-02-2014, 00:00

Duńska sieć przyspieszy ekspansję nad Wisłą. Ma szansę zapełnić rynkową niszę i ugryźć tort wart miliardy.

Skandynawski wystrój sklepów, duński design i bardzo niska cena produktów — to pomysł na biznes duńskiego koncernu Tiger, który w 19 krajach ma ponad 280 sklepów z drobnymi akcesoriami. Teraz bardziej porozpycha się w Polsce.

— Każdy kraj jest dobrym miejscem na rozwijanie konceptu duńskiego Tiger. Pierwszy sklep sieci ruszył w Polsce pod koniec 2011 r. Dziś mamy cztery sklepy w stolicy. W tym roku powstanie jeszcze kilka w dużych miastach. Docelowo w ciągu najbliższych pięciu lat będzie kilkadziesiąt sklepów Tigera — mówi Paweł Olech, polski partner sieci Tiger. Koncern przyjął model biznesu, w którym wraz z partnerem w danym kraju zakłada lokalne joint venture — 50 proc. udziałów ma firma Zebra, właściciel sieci Tiger, a resztę lokalny partner. To Duńczycy dostarczają koncept sklepu i towary. Odpowiadają też za marketing, a lokalny partner — za działalność operacyjną. Minimalny próg inwestowanego kapitału to 75 tys. EUR na otwarcie co najmniej 5-10 sklepów. Piąty polski sklep Tigera również powstanie w stolicy.

— W Warszawie jest miejsca na co najmniej 10 sklepów. Szukamy powierzchni około 300 mkw. Interesują nas galerie i ulice handlowe — mówi Paweł Olech. Zyski są inwestowane w kolejne sklepy. Spółka posiłkuje się także kredytem, wyników nie podaje.

— Sprzedajemy produkty dekoracyjne, praktyczne, potrzebne w codziennym życiu. Są dostępne w okrągłych i niskich cenach. Nie ma identycznego konceptu w Polsce. Podobne produkty sprzedają inne skandynawskie sklepy. Często klienci mówią o nas, że Tiger to IKEA na ulicy — mówi Paweł Olech.

Segment akcesoriów kuchennych i nakryć stołowych jest drugim pod względem wielkości na rynku artykułów wyposażenia wnętrz w Polsce. Jego wartość wynosi około 2 mld zł — szacuje firma PMR.

— Ten segment jest czwarty, jeżeli wziąć pod uwagę liczbę sklepów. Do największych sieci zaliczamy Rosenthal i Villeroy & Boch, a także Dukę. Większość firm otwiera sklepy głównie w centrach handlowych. Praktycznie wszystkie prowadzą sprzedaż internetową. Znaczna część sieci rozwija również umowy franczyzowe — mówi Katarzyna Twardzik, analityk rynku handlu detalicznego w PMR.

— Polski klient masowy patrzy głównie na cenę. Z tego punktu widzenia propozycja Tigera może być atrakcyjna, tym bardziej że obecnie asortyment dla domu oferują zarówno sklepy specjalistyczne z wyższej półki cenowej, jak też supermarkety i dyskonty. Tiger znalazł niszę na rynku— sklep specjalistyczny, z unikatowym asortymentem, oferujący atrakcyjne ceny. Plusem może być skandynawskie wzornictwo upowszechnione przez firmę IKEA, które wielu Polakom się podoba.

Zagrożeniem jest oczywiście silna i liczna konkurencja, zwłaszcza dyskonty — mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy Inquiry, badającej m.in. handel detaliczny. Wśród konkurentów Tigera jest m.in. marka Present Time, oferująca upominki i wyposażenie wnętrz ze średniej półki cenowej, która w 2013 r. przejęła część lokalizacji po sieci Flo (wycofała się z Polski).

— Otworzyliśmy już siedem sklepów w największych miastach w Polsce, a szykujemy dwa. Kładziemy duży nacisk na sklep internetowy, który dynamicznie się rozwija. Cały czas widzimy popyt na nasze produkty — mówi Mateusz Kucia, członek zarządu Present Time.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu