Polski Koszyk stawia na parkiet

opublikowano: 14-03-2019, 22:00

Operator e-sklepu z polskimi produktami myśli o debiucie na NewConnect i chwali się pierwszym zyskownym miesiącem.

Sprzedaż żywności w internecie to nie jest bułka z masłem. W Polsce branża rozwija się od ponad dekady, ale jej wartość jest wciąż niewielka, a zyski działających w niej graczy pojawiają się głównie w zapowiedziach menedżerów, a nie w księgach finansowych. Nielsen szacuje, że internet ma 1-procentowy udział w sprzedaży żywności w skali kraju. Lepiej jest w Warszawie, gdzie e-sklepy spożywcze generują sprzedaż rzędu 250 mln zł rocznie, a o klientów walczy kilku dużych graczy z rynku supermarketowego, a także Frisco.pl, którego udziałowcami są Eurocash i fundusz MCI.

Kasa na technologie

Pozycję próbuje zbudować też niezależny PolskiKoszyk. pl, działający od połowy 2016 r. Spółka chwali się szybkim wzrostem sprzedaży i deklaruje chęć zadebiutowania na małym rynku warszawskiej giełdy.

— W 2018 r. mieliśmy 4,5 mln zł przychodów i w każdym miesiącu notowaliśmy przekraczający 100 proc. wzrost sprzedaży B2C w ujęciu rok do roku. W tym roku sprzedaż powinna wzrosnąć do przynajmniej 7,5 mln zł. Spółka finansowana jest z pieniędzy wspólników, zaczyna już zarabiać, ale pracujemy nad pakietem nowych rozwiązań technologicznych, których wdrożenie może wymagać wsparcia innych inwestorów. Obecnie podstawowym scenariuszem jest pozyskanie tych pieniędzy w ramach oferty przed debiutem na rynku NewConnect. Na małym parkiecie moglibyśmy zadebiutować w przyszłym roku — mówi Piotr Kondraciuk, prezes i udziałowiec Polskiego Koszyka.

Szeroka oferta

E-sklep od początku pozycjonował się jako miejsce, w którym można kupić przede wszystkim towary wyprodukowane w Polsce — żywność, kosmetyki czy chemię gospodarczą. Rodzime produkty odpowiadają już za 70-75 proc. sprzedaży.

— Mamy w ofercie 23 tys. produktów, do końca tego roku powinnoich być 29 tys., a w perspektywie końca przyszłego roku nawet 50 tys. W czasie, gdy stacjonarne sklepy zawężają asortyment i w przypadku dyskontów sprzedają tylko 3-6 tys. produktów, klienci w internecie szukają tego, czego nie mogą dostać gdzie indziej. To właśnie unikatowe produkty małych, lokalnych producentów pozwalają nam na generowanie lepszych marż, choć oczywiście zarządzanie tak szerokim asortymentem jest trudniejsze — mówi prezes Polskiego Koszyka.

Gdy e-sklep startował, jego oferta kierowana była głównie do indywidualnych klientów w Warszawie. Teraz profil użytkowników mocno się zmienił.

— Stale rośnie udział w zamówieniach segmentu B2B, co wpływa na wzrost średniej wartości koszyka — teraz to około 300 zł brutto. Ku naszemu początkowemu zaskoczeniu szybko rośnie też udział w zamówieniach klientów zagranicznych, zazwyczaj Polaków mieszkających w innych krajach i sprowadzających rodzime produkty. Odpowiadają już za prawie 10 proc. naszych obrotów — mówi Piotr Kondraciuk.

W grudniu ubiegłego roku spółka po raz pierwszy osiągnęła rentowność.

— Dojście do rentowności zajęło nam nieco więcej czasu, niż zakładaliśmy na starcie. Rynek e-handlu spożywczego to wiele wyzwań, z którymi daliśmy sobie radę. Polski Koszyk — w odróżnieniu od konkurencji — nie ma zaplecza w postaci dużej sieci handlowej. Jest to też nasza przewaga, bo dzięki autorskiemu IT elastycznie reagujemy na sytuację rynkową i ten sam produkt możemy dziś kupić u jednego dostawcy, a jutro wykorzystać lepszą cenę u drugiego — mówi Piotr Kondraciuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy