Polski model rozwoju ma wiele nierozwiązanych zagadek

Ignacy MorawskiIgnacy Morawski
opublikowano: 2023-06-11 20:00

Bardzo wielu ekspertów uważa, że bez wyraźnego zwiększenia nakładów na technologie i inwestycje Polsce nie uda się utrzymać szybkiego wzrostu gospodarczego. Dla mnie jednak największą zagadką, którą musimy rozwiązać, jest pytanie, dlaczego osiągnęliśmy sukces gospodarczy bez wysokich nakładów na technologie i inwestycje. Może rola tych czynników jest przeceniana lub są one źle mierzone?

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Polska ma bardzo słabą pozycję w nadchodzącej rewolucji cyfrowej i technologicznej. Bez wzmocnienia nakładów na innowacje (badania i rozwój) oraz inwestycje nasz wzrost gospodarczy może wkrótce się zatrzymać. To jest opinia, którą często słyszałem uczestnicząc w Europejskim Kongresie Finansowym w Sopocie. Odniosłem wrażenie, że wielu finansistów i ekspertów z różnych dziedzin ma poczucie, że świat technologicznie przyspiesza, a my tkwimy w naszym modelu rozwoju opartym głównie na niskich kosztach pracy.

Jest w tych opiniach zapewne wiele słuszności. Jednocześnie jednak sądzę, że nikt – lub nikt mi znany – nie rozwiązał jeszcze w satysfakcjonujący sposób zagadki, bez której rozwikłania trudno nakreślić model rozwoju Polski na przyszłość. Jak to się stało, że Polska przez ponad 25 lat była jednym z najszybciej rosnących krajów w UE i OECD, odnotowując jednocześnie bardzo niskie (w relacji do PKB) nakłady na badania i rozwój oraz niskie inwestycje? Dopiero gdy zrozumiemy przyczynę tego sukcesu, będziemy mogli dyskutować o przyszłości.

Najlepszym podsumowaniem różnych głosów, które były wypowiadane na EKF, był bardzo ciekawy raport firmy doradczej McKinsey „Jak unieść ambicje Polski. U progu nowej ery”. Autorzy stawiają tezę, że Polska może potencjalnie utrzymać wysokie tempo rozwoju jeszcze przez kilka dekad, potrajając (!) realne PKB do 2050 r. Do tego będą jednak potrzebne zmiany w polityce gospodarczej prowadzące m.in. do wyższych nakładów na technologie i wyższych inwestycji. Rekomendacji w raporcie jest oczywiście więcej i zachęcam do jego lektury. Autorzy piszą: „Od decyzji podjętych dziś zależy, czy Polska uniesie swoje ambicje i będzie kontynuować ponadprzeciętny wzrost gospodarczy, czy też spocznie na laurach i zmarnuje swój ciężko wypracowany potencjał”.

OK. Ale moje pytanie brzmi, dlaczego bez tych warunków udało nam się rozwijać bardzo szybko? W ostatnich 25 latach szybciej od Polski rozwijały się tylko kraje bałtyckie, Słowacja, Korea i … raje podatkowe (Irlandia, Luksemburg). Jednocześnie niższe niż my nakłady na B+R miały tylko Chile, Turcja, Łotwa i Meksyk, a niższą stopę ogólnych inwestycji tylko Wielka Brytania, Luksemburg, Włochy i Grecja (wszystkie kraje tracące pod względem uprzemysłowienia). Sukces Polski odbył się jakby wbrew receptom, które wielu ekonomistów stawia przed współczesną Polską. Dlaczego?

Jest kilka interpretacji. Od tego, która jest prawdziwa, może zależeć dobra diagnoza wyzwań na przyszłość.

Pierwsza możliwość jest taka, że zrywaliśmy nisko wiszące owoce pod względem zmian w wydajności produkcji. PRL zostawił po sobie tyle nieefektywności, że samo ich wyeliminowanie dało Polsce ćwierć wieku szybkiego wzrostu bez większego wysiłku w innowacjach i inwestycjach – po prostu lepiej wykorzystaliśmy aktywa i inne zasoby zostawione po PRL-u. Jeżeli jest to interpretacja słuszna, to rzeczywiście kolejne dekady mogą być już znacznie trudniejsze. Nisko rosnące owoce zerwaliśmy, a wejście na drzewo po te wiszące wyżej może być trudniejsze. Ta interpretacja nieco jednak bagatelizuje problemy rozwoju gospodarczego – uruchomienie szybkiego wzrostu wcale nie jest takie hop-siup łatwe, wielu krajom się nie udało. Myślenie w kategoriach pułapki średniego rozwoju (łatwo jest osiągnąć średni poziom dochodu krajowego, a trudno wejść na wyższy poziom) jest trochę złudne, a doświadczenia innych krajów raczej nie potwierdzają, że istnieje jasno określona różnica między fazami rozwoju.

Druga możliwość jest taka, że wyjątkowo intensywne korzystanie z kapitału zagranicznego i inwestycji zachodnich korporacji dało Polsce możliwości wykorzystania zaawansowanych technologii bez ich wytwarzania. Nie ma na świecie regionu, w którym udział firm zagranicznych w produkcji eksportowej byłby tak wysoki jak w Europie Środkowej. Azjatyckie tygrysy (Korea, Tajwan, Singapur, Japonia) korzystały z zagranicznego kapitału w minimalnym stopniu, więc musiały podejmować dużo większy wysiłek innowacji i inwestycji. My po prostu przyjęliśmy całą masę niemieckich firm, od których później uczyli się polscy producenci. To ułatwiło podnoszenie efektywności, choć oczywiście generuje też koszty w postaci wysokiego wypływu zysków z kraju. Jeżeli ta interpretacja jest słuszna, to możemy spokojnie rozwijać się szybko jeszcze przez wiele lat, bo inwestycji zagranicznych w Polsce jest dużo i są coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Oczywiście w tym modelu działania nie osiągniemy jednak nigdy poziomu rozwoju krajów zachodnich, szczególnie najzamożniejszych, bo premia za wytwarzanie wiedzy i innowacji zawsze zostanie u nich.

Jest jeszcze inna możliwość, dlaczego Polska rozwijała się szybko pomimo niskich nakładów na B+R i inwestycje: może po prostu nie są one kluczowe dla rozwoju. Najistotniejszym czynnikiem długookresowego wzrostu gospodarczego jest wydajność wykorzystania zasobów produkcji – pracy i kapitału – a ta zależy od wielu złożonych przyczyn, których nie da się ująć w proste statystyki. Wolność gospodarcza, instytucje, edukacja, kultura, struktury społeczne, uwarunkowania geograficzne, bliskość rynków zbytu – to wszystko mogą być dominujące czynniki, których rola przeważa nad prosto mierzonymi nakładami na B+R czy inwestycje. Rekomendacje oparte na prostych wskaźnikach mogą być w najlepszym razie złudne, a w najgorszym przypominać wiecznego dyrektora z filmu „Poszukiwany, poszukiwana”, który projektując osiedle kazał przestawić jezioro w inne miejsce. Tak jak my chcielibyśmy przestawić stopę inwestycji na wyższy szczebel, jakby to było pod naszą kontrolą. W tym ujęciu najważniejsze dla długookresowego rozwoju są trzy klasyczne filary: otwartość na świat, stabilność pieniądza i rządy prawa. Nad tym rząd ma kontrolę.

Które z podanych wyjaśnień jest słuszne? Nie mam oczywiście dobrej odpowiedzi, pewnie we wszystkich kryje się ziarno prawdy. Najwięcej tych ziarenek jest jednak jak sądzę w wyjaśnieniu trzecim.