GUS podał w środę, że polski PKB w pierwszym kwartale wzrósł o 1,9 proc. rok do roku (czyli w porównaniu do pierwszego kwartału 2023 r.) i 0,4 proc. kwartał do kwartału. Czy to dobrze, czy źle? Normalne tempo rozwoju Polski to ok. 3 proc., jesteśmy więc wciąż wyraźnie poniżej tego potencjału. 1,9 proc. w ujęciu rok do roku osiągnęliśmy tylko dlatego, że początek poprzedniego roku był naprawdę zły, to był moment szczytu inflacji i dołka konsumpcji. Zmiany z kwartału na kwartał są wciąż niskie, średnio w ostatnich dwóch kwartałach wyniosły 0,2 proc., czyli 0,8 proc. rocznie, gdybyśmy utrzymali to tempo przez cztery kwartały.
Jest jedna siła, która pcha gospodarkę w górę, i dwie lub nawet trzy, które ją trzymają w ryzach.
W kierunku ożywienia oddziałuje odbudowa potencjału zakupowego ludności i przemijanie kryzysu kosztów życia. Przeciętne realne wynagrodzenie w Polce w pierwszych trzech miesiącach roku wzrosło o ponad 11 proc. rok do roku. Część tego wzrostu jest przeznaczana na dodatkową konsumpcję, głównie usług.
W odwrotnym natomiast kierunku oddziałują wysokie realne stopy procentowe, które znajdują się znacznie powyżej średniej z ostatnich 15 lat. Wysokie stopy procentowe w Polsce skłaniają do oszczędzania, a z kolei wysokie stopy procentowe w strefie euro obniżają popyt wśród tamtejszych konsumentów, czyli popyt na polskie produkty eksportowe. Polski eksport towarów spada, nastroje w przetwórstwie są słabe, a polska gospodarka jest przecież relatywnie mocniej niż gospodarki zachodnie oparta na przemyśle.
Obciążeniem dla koniunktury jest też tzw. pauza europejska, która obniżyła inwestycje publiczne. Chodzi o przerwę w napływie funduszy europejskich. Pisałem kilka miesięcy temu, że wpływ tego czynnika będzie niski, ale mimo wszystko jest on odczuwalny, co widać po ujemnej dynamice produkcji budowlano-montażowej w pierwszym kwartale.
Ożywienie gospodarcze jest też obserwowane w innych krajach Unii Europejskiej i tam jest więcej pozytywnych niespodzianek, choć jest to oczywiście kwestia punktu odniesienia. PKB całej UE wzrosło o 0,3 proc. kwartał do kwartału, tylko że w przeciwieństwie do Polski jest to całkiem niezły wynik. Normalny wzrost UE to ok. 0,5 proc. kwartalnie i 2 proc. rocznie, więc obecny wynik jest już blisko tej normy. Widać poprawę w krajach strefy euro, gdzie PKB drgnęło po wielu kwartałach stagnacji.
Jest trochę lepiej i kierunek jest dobry, ale do tego, by powiedzieć, że jest normalnie, jest jeszcze daleka droga, której pokonanie może zająć kilka kwartałów.
