POLSKICH BROKERÓW CZEKA KONSOLIDACJA
Rozpoczęty proces łączenia się biur maklerskich może wyłonić nowego lidera rynku
Centralny Dom Maklerski Pekao SA był w 1999 roku niekwestionowanym liderem wartości obrotów na rynkach akcji i obligacji warszawskiej giełdy. Na rynku kontraktów terminowych na WIG 20 ustąpił zaś miejsca czterem konkurentom. Pozycja lidera na koniec 2000 roku może się jednak zmienić. Wszystko za sprawą nieuchronnych procesów konsolidacyjnych czekających ten rynek.
W ubiegłym roku, gdy porównać go z rokiem poprzednim, na rynku akcji zanotowano znaczny wzrost wartości obrotów. Jednak o ile w systemie jednolitego kursu dnia były one na podobnym co w 1998 r. poziomie, o tyle wartość obrotów podczas notowań ciągłych wzrosła ponad trzykrotnie. To na tym rynku zdecydowana większość przedsiębiorstw maklerskich uzyskała lepsze wyniki.
Czwórkami w dół
Z czterech brokerów zajmujących czołowe lokaty na rynku akcji aż trzech zanotowało znaczny spadek udziału: CDM Pekao, COK BH i DM BIG-BG. Jedynie Dom Inwestycyjny BRE Banku, awansując na trzecie miejsce w rankingu najaktywniejszych biur, może mówić o sukcesie.
Zdaniem Andrzeja Podgórskiego, prezesa DI BRE Banku, wysoka lokata jest efektem pozyskania nowych inwestorów indywidualnych dokonujących znacznych obrotów, utrzymania wysokiego standardu oferowanego im serwisu.
Koniec aliansów
Zdaniem analityków, ze względu na zmniejszanie się liczby afiliantów, COK BH w obecnym kształcie nie ma większych szans na utrzymanie swojej dotychczasowej pozycji. W przypadku dwóch pozostałych biur na ich miejsce na rynku największy wpływ będzie miała walka konkurencyjna. Już teraz spowodowała ona zmniejszenie dystansu między liderami a następną czwórką — ING Baring, CA IB, DM BOŚ i Erste.
Dokonując analizy porównawczej udziału w rynku akcji tej czwórki na przestrzeni dwóch ostatnich lat, wyraźnie widać, że ich działania przyniosły jedne z najlepszych rezultatów na rynku.
Na rynku obligacji na pierwszą pozycję wyszedł CDM Pekao SA. Odnotował on znaczny wzrost udziału zarówno w obrotach realizowanych na fixingu jak i podczas notowań ciągłych. Z niemal niezmienionym udziałem drugi był COK BH. Natomiast o klęsce można mówić w przypadku DM BIG-BG, niekwestionowanego lidera tego segmentu w roku 1998. Wówczas jego udział stanowił jedną piątą całego obrotu giełdy. Obecnie jest o połowę mniejszy.
Najmłodszym i jednocześnie najbardziej dynamicznie rozwijającym się segmentem jest rynek kontraktów terminowych na WIG 20. Tutaj pierwszą lokatę zajął COK BH (13,96 proc.), drugą DI BRE Banku (10,57). W 1998 roku przeszło 10-proc. udział miał DM BOŚ i DM WBK, co było spowodowane działaniem mniejszej liczby brokerów na rynku futures.
Czas na zmiany
Zdaniem niektórych specjalistów mimo że niewiele biur pośredniczy dziś w obrocie instrumentami pochodnymi, to można z powodzeniem wskazać najbardziej efektywne. Te, które będą ustalały reguły gry w przyszłości.
— Są to, najogólniej rzecz biorąc, te przedsiębiorstwa, które posiadają w segmencie kontraktów terminowych na WIG 20 większy udział niż na rynku akcji. O ile osoby aktywnie działające na giełdzie można uznać za stosunkowo dobrze wyedukowane w zakresie znajomości aktywów bazowych, o tyle instrumenty pochodne są dla większości z nich nadal wielką niewiadomą. Stąd też można pokusić się o tezę, że biura mające marginalne udziały na futures w stosunku do akcji, tak naprawdę nie zatroszczyły się jeszcze o swoich inwestorów — uważa jeden z maklerów.
Pora łączenia
Rok 2000 niewątpliwie przyniesie kolejne zmiany i roszady zarówno pod względem zajmowanej pozycji jak i udziałów przedsiębiorstw na poszczególnych rynkach GPW.
Zdaniem Andrzeja Podgórskiego, największy wpływ na to będzie miało wprowadzenie nowego systemu giełdowego — Warsetu, zleceń internetowych (interaktywnych) oraz rozwój krótkiej sprzedaży i pożyczki papierów wartościowych.
— Na wprowadzenie wszystkich tych zmian każdy broker będzie musiał wydać ogromne środki. Jednak tak naprawdę będą mogły pozwolić sobie na to tylko podmioty silne kapitałowo. Każdy, kto nie będzie miał odpowiedniego wsparcia, będzie musiał się połączyć z innym uczestnikiem rynku — mówi szef DI BRE Banku.
Zdaniem specjalistów, w ciągu dwóch lat fuzje i przejęcia na rynku przedsiębiorstw maklerskich będą realizowane na znacznie szerszą skalę, niż ma to miejsce obecnie. Przede wszystkim brokerzy z udziałem mniejszym niż 2 proc. (niektórzy mówią nawet o 5 proc.) zostaną zmuszeni do połączenia się z innymi silniejszymi podmiotami. Poza tym konsolidacje będą również efektem połączeń głównych akcjonariuszy biur, głównie banków.
Jeżeli fuzja BHW i BRE Banku dojdzie do skutku, na rynku powstanie największe przedsiębiorstwo maklerskie, ustępujące na razie tylko CDM Pekao SA, a i to tylko na rynku akcji. Najbliższym dużym połączeniem powinna być fuzja DM WBK i DM Banku Zachodniego.
NAJLEPSZY I NAJODWAŻNIEJSZY: CDM Pekao SA, któremu szefuje Tomasz Adamski, został niekwestionowanym liderem działających w Polsce przedsiębiorstw maklerskich. Z kolei odważny krok Jacka Rachela, prezesa Beskidzkiego Domu Maklerskiego, który rozpoczął działalność na własną rękę, dobrze zrobił i samemu przedsiębiorstwu, i rynkowi. fot. ARC