Globalny kryzys finansowy coraz mocniej zaciska pętlę na europejskich gospodarkach. To zły sygnał dla polskich eksporterów, którzy do Eurolandu sprzedają ponad połowę wszystkich eksportowanych towarów.
W czwartym kwartale ubiegłego roku mocno oberwała gospodarka Niemiec, największa w Europie i jednocześnie na pierwszym miejscu na liście największych importerów polskich towarów. PKB naszego zachodniego sąsiada skurczył się o 2,1 proc. (kw/kw.). To najgorszy wynik od 22 lat — mówią ekonomiści, którzy spodziewali się 1,8-procentowego spadku.
Jak wynika z prognoz Międzynarodowego Funduszu Walutowego, w tym roku PKB Niemiec spadnie o 2,5 proc., czyli najmocniej od zakończenia II wojny światowej.
W niewiele lepszej kondycji jest gospodarka Francji, druga na Starym Kontynencie. Jej PKB skurczył się w czwartym kwartale o 1,2 proc. (k/k). To największy spadek od 1978 r., gdy tamtejszy urząd statystyczny rozpoczął zbieranie danych. W ujęciu rocznym gospodarka skurczyła się o 1 proc.
Złe dane z największych gospodarek Europy sprawiły, że pod kreską znalazła się również strefa euro. Jej PKB spadł o 1,5 proc. (k/k).
Czarne scenariusze ekonomistów dotyczące najbliższej przyszłości europejskich gospodarek źle wróżą polskim eksporterom.
Co czeka naszych eksporterów czytaj w poniedziałkowym "Pulsie Biznesu".