Polskie firmy czekają długie lata prosperity

BMK, MAG, ZK
opublikowano: 19-04-2007, 00:00

Mistrzostwa podkręcą PKB, przyciągną inwestycje i dadzą pracę. Zdarzył się cud.

Skutki organizacji EURO 2012 dla przedsiębiorców

Mistrzostwa podkręcą PKB, przyciągną inwestycje i dadzą pracę. Zdarzył się cud.

Mistrzostwa Europy 2012 dadzą gospodarce dodatkowy impuls do wzrostu, a polityków i przedsiębiorców zmuszą do sprostania w krótkim czasie wygórowanym standardom stawianym przez UEFA. Dzięki nim możemy liczyć na kolejne lata rekordowych inwestycji, nowe miejsca pracy, mocniejszego złotego i... wyższe ceny.

— W pięć lat musimy wybudować drogi, stadiony, hotele, przygotować się na przyjęcie miliona kibiców. Mistrzostwa zdyscyplinują nas do ponoszenia tych wydatków. Wpłyną też korzystnie na wiele sektorów gospodarki — uważa Jacek Wiśniewski, ekonomista Raiffeisen Banku.

— Dostaliśmy szansę, której nie możemy zmarnować. Nie mamy wyjścia. To wydarzenie bezprecedensowe w tej części Europy. Był plan Marshalla, będzie EURO 2012 — mówi Bartosz Pawłowski, ekonomista ING.

Gospodarka miała się rozwijać szybko, a teraz będzie pędzić

Produkt krajowy brutto

— Kraje biją się o to, bo wietrzą dobry interes. Oblicza się, że Portugalia zarobiła na mistrzostwach 1 mld EUR. My możemy zarobić dwa razy więcej, bo z biegiem czasu wpływy się zwiększają. Mistrzostwa w 2012 r. przełożą się też na wzrost PKB co najmniej o 1 pkt proc. — uważa Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Bartosz Pawłowski, ekonomista ING, uważa, że dzięki mistrzostwom polska gospodarka będzie się rozwijała do 2012 roku realnie o 5-10 proc. szybciej niż w przypadku, gdyby wczoraj wybór padł na kogoś innego.

— To oznacza około 1 tys. EUR na osobę dodatkowego wzrostu PKB w ciągu 5 lat. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, osiągnięcie w najbliższych latach 6-procentowego wzrostu gospodarczego będzie jak najbardziej osiągalne. Tym bardziej że nastąpi kumulacja pozytywnych czynników: już dziś koniunktura jest bardzo dobra, czeka nas zapowiadane obniżenie pozapłacowych kosztów pracy, w 2009 r. nastąpi redukcja podatków, a do tego dołoży się efekt mistrzostw Europy — wylicza Bartosz Pawłowski.

Inwestycje zagraniczne

— I to największym od momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej. Organizacja mistrzostw będzie jedną wielką inwestycją zagraniczną. Konieczne są wydatki liczone w dziesiątkach miliardów euro. Budżet nie ma takich pieniędzy, z funduszy unijnych nie da się wszystkiego sfinansować, te pieniądze będą pochodzić z zagranicy, bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby ktoś nie zarobił na organizacji mistrzostw Europy — przewiduje Sebastian Mikosz, były wiceprezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych.

Jego zdaniem, rozwiną się różne formy finansowania inwestycji, m.in. partnerstwo publiczno-prywatne czy build-operate-transfer, czyli projekty, które firma finansuje z własnych pieniędzy i po określonym czasie zarządzania przekazuje np. miastu.

— Boom czeka sieci hotelarskie, producentów materiałów budowlanych, firmy, które obsługują i zarządzają infrastrukturą, firmy transportowe — wymienia Sebastian Mikosz.

Na dodatek EURO 2012 to wielka szansa dla Polski wschodniej.

— Wschodnie rubieże znajdą się w centrum zainteresowania — przewiduje ekspert Deloitte.

Ceny i kredyty

— Szczególnie w okresie samych mistrzostw ceny np. żywności czy usług mogą się nam wydać astronomiczne. I nie ma co liczyć, że po imprezie wrócą do dawnych poziomów — uważa Emil Szweda.

Jak zauważa Marek Nienałtowski, główny analityk Secus Asset Management, nie ma możliwości, by gospodarka rozwijała się w tak szybkim jak dziś tempie bezinflacyjnie. Kredytobiorcom mogłoby jednak pomóc wstąpienie Polski do strefy euro.

— Jeśli w czasie mistrzostw bylibyśmy już w strefie euro, nie mielibyśmy problemu z wysokimi stopami procentowymi, bo ich poziom ustalany byłby dla całego Eurolandu — mówi Marek Nienałtowski.

ZŁoty

— Napływ ogromnych pieniędzy unijnych, rozbudowa infrastruktury i zwiększenie bezpośrednich inwestycji zagranicznych będą działały pro- wzrostowo na złotego — przewiduje Marek Nienałtowski, analityk Secus Asset Management.

I to nie tylko dlatego, że trzeba będzie zamienić na złote napływające do nas w związku z mistrzostwami euro. Jak zauważa Bartosz Pawłowski, ekonomista ING, wybór Polski i Ukrainy na gospodarzy imprezy jest ostatecznym potwierdzeniem dla zagranicznych inwestorów, że Polska to dobre miejsce do inwestowania.

— Napływ kapitału będzie kontynuowany. To uświadomi niezdecydowanym dotąd inwestorom, że Polska to kraj, w którym trzeba być, jeśli chce się inwestować na rynku europejskim. Napływ transferów związanych z mistrzostwami poprawi też naszą sytuację na rachunku obrotów bieżących, co także będzie dobrą informacją dla złotego — dodaje ekonomista ING.

Te informacje z całą pewnością nie ucieszą eksporterów. Chyba że szybko wejdziemy do strefy euro i automatycznie zniknie ryzyko kursowe.

GIEŁDA

Analitycy zwracają uwagę, że o ile w dłuższym terminie inwestycje infrastrukturalne i popyt na usługi znajdą odzwierciedlenie w wynikach i wycenach giełdowych firm, o tyle inwestorzy nie powinni zapominać, że może to nie wystarczyć, żeby podtrzymać hossę. W krótszym terminie warto zwrócić uwagę na słabnące indeksy giełd zagranicznych i zachowanie walut, które sugeruje wycofywanie się inwestorów z rynków wschodzących.

— Pachnie korektą. Nie wolno tracić z pola widzenia innych czynników, które mają przełożenie na gospodarkę, w tym giełdę. Rośnie ryzyko wyższej inflacji, są sygnały spowolnienia gospodarki światowej. Z globalnymi trendami nie wygramy — uważa Marcin Bilbin, analityk Pekao.

Wymowny może tu być przykład Portugalii, której UEFA w 1999 r. przyznała organizację ostatnich mistrzostw Starego Kontynentu. Giełda praktycznie nie zareagowała na tę informację. Obniżenie tempa wzrostu gospodarczego na przełomie wieków nie ominęło także Portugalii, której dynamika PKB spadła z 3,8 proc. w 1999 r. do ledwie 0,4 proc. trzy lata później.

Rynek pracy

— Teraz wydaje się, że może to nastąpić wcześniej — mówi Bartosz Pawłowski.

Jednak to, co dla pracowników jest błogosławieństwem, może być przekleństwem dla pracodawców. Według Marcina Mrowca, ekonomisty Banku BPH, na organizacji mistrzostw najbardziej skorzysta sektor budowlany, który już dziś cieszy się świetną koniunkturą. Jego przedstawiciele narzekają jednak na brak rąk do pracy.

— Wczorajszy raport NBP otwartym tekstem informuje o ryzyku przegrzania koniunktury w budownictwie. Połowa firm z branży sygnalizuje, że ma zbyt małe zatrudnienie, by sprostać popytowi, a mistrzostwa dadzą firmom budowlanym dodatkowy impuls popytowy — uważa ekonomista Banku BPH.

Piłkarskie mistrzostwa mogą zatem wpłynąć na dalszy wzrost kosztów pracy w budownictwie. Z drugiej strony mogą być świetną okazją do tworzenia programów prozatrudnieniowych i aktywizacji bezrobotnych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: BMK, MAG, ZK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu