Polskie firmy łapią oddech w Rosji

opublikowano: 04-09-2016, 22:00

Jedna jaskółka wiosny nie czyni, ale kilka giełdowych spółek, dla których rynek rosyjski znaczył wiele, notuje tam wreszcie poprawę sprzedaży

Biznes nie znosi próżni, dlatego na rynku, który dla wielu został już tylko wspomnieniem albo marginesem, inni zwietrzyli okazje. Obuwnicze CCC chce otwierać w Rosji 20 sklepów rocznie.

— Kryzys w Rosji spowodował, że czynsze zapikowały i są nawet trzykrotnie niższe niż kilka lat temu. Recesja spowodowała również, że praktycznie nie mamy tam konkurencji. Lider miał poważne problemy i wypadł z rynku — mówił kilka dni temu Dariusz Miłek, prezes i główny akcjonariusz CCC. Twórca sukcesu sieci sklepów zastrzegł, że zdaje sobie sprawę z ewentualnego ryzyka gospodarczo-politycznego, ale wyciągnął też smartfona z aplikacją raportującą sprzedaż w poszczególnych sklepach. Pod koniec sierpnia 2016 r. kilka placówek, które CCC ma już w Rosji, zajmowało na niej poczesne miejsce.

Jest z czego odbić

Szansę, którą dostrzegło CCC, inni już konsumują. W pierwszym półroczu 2016 r. wzrost przeliczonych na złote przychodów w Rosji o 37 proc. odnotował Aplisens, producent aparatury kontrolno- -pomiarowej. — W każdy kryzysie jest jakiś dołek i wydaje się, że w przypadku rynku rosyjskiego jest już za nami. Dla naszej spółki dołek przypadł na trzeci kwartał 2015 r. — mówi Adam Żurawski, prezes i duży akcjonariusz Aplisensa. Przeliczona na złote, rosyjska sprzedaż Fabryki Farb i Lakierów Śnieżka wzrosła w tym samym czasie o 39 proc.

Produkujący bierne zabezpieczenia przeciwpożarowe Mercor odnotował natomiast 88-procentowy wzrost sprzedaży na tamtejszym rynku — tyle że w kwartale trwającym od kwietnia do czerwca (spółka ma przesunięty rok obrotowy). O jedna czwartą zwiększyła sprzedaż w rublach Amica, producent AGD — w złotych segment Wschód wzrósł ponad 8 proc.

Obejmuje jednak nie tylko Rosję, ale również np. Litwę, Łotwę i Estonię. Powołując się na dane GfK, Amica zwraca jednak uwagę, że rynek sprzętu grzejnego w Rosji wzrósł o 8 proc., podczas gdy jej udział w rynku o 1,7 pkt. proc. Spółka przyznaje jednak, że jej nieznacznie niższa rentowność brutto na sprzedaży wynika właśnie z niższej rentowności w Rosji.

Giełda w górę

Poprawę koniunktury i postrzegania wschodniego sąsiada wśród inwestorówwidać na rosyjskiej giełdzie. Polskie fundusze lokujące tam aktywa zarobiły w ostatnich sześciu miesiącach 20-30 proc. Jeśli więc założyć, że giełda dyskontuje przyszłość, niebawem można się spodziewać dalszej poprawy sytuacji w Rosji. To zaś może oznaczać, że kolejne polskie spółki zaczną poprawiać wyniki dzięki tamtejszemu rynkowi.

Dla sporej grupy miał on niebagatelne znaczenie. Sytuacja zmieniła się wraz z wybuchem kryzysu krymskiego na początku 2014 r. I bynajmniej nie wszystkim się poprawia. W pierwszym półroczu 2015 r. produkujący liczniki energii, wody i gazu Apator ulokował w Rosji produkty o wartości 14,6 mln zł. W pierwszym półroczu 2016 r. sprzedaż była o 2 mln zł mniejsza. Nosem potrafią kręcić także ci, którzy zanotowali w Rosji poprawę.

— W pierwszym kwartale roku obrotowego 2016/2017 nasza spółka rosyjska poprawiła wyniki, co było związane głównie z realizacją kontraktów z poprzedniego roku obrotowego, wstrzymywanych z powodu braku przedpłat od klientów. Było to więc zdarzenie jednorazowe, a nie sygnał poprawy sytuacji rynkowej. Na rynku rosyjskim nadal utrzymuje się trudna sytuacja i nie widzimy na razie powodów, by oczekiwać jej poprawy w najbliższym czasie — deklaruje Grzegorz Lisewski, wiceprezes Mercoru.

Statystyka i praktyka

Ekonomiści też nie dostrzegają poprawy. Krystian Jaworski z Credit Agricole Bank Polska twierdzi, że żadnej poprawy nie widać w strukturze polskiego eksportu.

— Udział Rosji spadł nawet z 2,8 do 2,7 proc. Eksport liczony w euro lub dolarze jest praktycznie bez zmian. To, że niektóre spółki poprawiają wyniki w Rosji, może po prostu wynikać z efektu niskiej bazy. Pierwsza połowa 2015 r. była po prostu bardzo słaba — mówi Krystian Jaworski.

— Jedyne, na co można liczyć, to pewne uspokojenie po poprzednich kwartałach — wtóruje mu Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao. Ekspert przypomina, że głównym problemem w handlu z Rosją jest kurs rubla. Im jest on słabszy, tym mniejsza siła nabywcza tamtejszych klientów. Jesienią 2014 r. dolara można było kupić z mniej niż 40 rubli. Na przełomie 2015/2016 r. wymagało to już 80 rubli. Obecnie kurs wynosi około 65. Adam Żurawski, prezes Aplisensa, uważa, że uderzyło to głównie w firmy z Europy Zachodniej.

Polskie — w tym kierowana przez niego — mogą zajmować ich miejsce. A jeśli nie zaostrzy się konflikt rosyjsko-ukraiński, sytuacja się poprawi. Zwłaszcza jeśli przy okazji wzrosną ceny ropy.

— Chyba nastąpiło przesilenie. Rosjanie nie mogą w nieskończoność czekać z wydatkami. Jeśli nie zaostrzy się sytuacja między Rosją a Ukrainą, to w każdym kwartale powinno być trochę lepiej. Ale rosyjska gospodarka ma cały czas dużo do odrobienia. Pozostaje też kwestia sankcji, a tym samym dostępu do kredytów — komentuje Adam Żurawski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane