Biznes nie znosi próżni, dlatego na rynku, który dla wielu został już tylko wspomnieniem albo marginesem, inni zwietrzyli okazje. Obuwnicze CCC chce otwierać w Rosji 20 sklepów rocznie.



— Kryzys w Rosji spowodował, że czynsze zapikowały i są nawet trzykrotnie niższe niż kilka lat temu. Recesja spowodowała również, że praktycznie nie mamy tam konkurencji. Lider miał poważne problemy i wypadł z rynku — mówił kilka dni temu Dariusz Miłek, prezes i główny akcjonariusz CCC. Twórca sukcesu sieci sklepów zastrzegł, że zdaje sobie sprawę z ewentualnego ryzyka gospodarczo-politycznego, ale wyciągnął też smartfona z aplikacją raportującą sprzedaż w poszczególnych sklepach. Pod koniec sierpnia 2016 r. kilka placówek, które CCC ma już w Rosji, zajmowało na niej poczesne miejsce.
Jest z czego odbić
Szansę, którą dostrzegło CCC, inni już konsumują. W pierwszym półroczu 2016 r. wzrost przeliczonych na złote przychodów w Rosji o 37 proc. odnotował Aplisens, producent aparatury kontrolno- -pomiarowej. — W każdy kryzysie jest jakiś dołek i wydaje się, że w przypadku rynku rosyjskiego jest już za nami. Dla naszej spółki dołek przypadł na trzeci kwartał 2015 r. — mówi Adam Żurawski, prezes i duży akcjonariusz Aplisensa. Przeliczona na złote, rosyjska sprzedaż Fabryki Farb i Lakierów Śnieżka wzrosła w tym samym czasie o 39 proc.
Produkujący bierne zabezpieczenia przeciwpożarowe Mercor odnotował natomiast 88-procentowy wzrost sprzedaży na tamtejszym rynku — tyle że w kwartale trwającym od kwietnia do czerwca (spółka ma przesunięty rok obrotowy). O jedna czwartą zwiększyła sprzedaż w rublach Amica, producent AGD — w złotych segment Wschód wzrósł ponad 8 proc.
Obejmuje jednak nie tylko Rosję, ale również np. Litwę, Łotwę i Estonię. Powołując się na dane GfK, Amica zwraca jednak uwagę, że rynek sprzętu grzejnego w Rosji wzrósł o 8 proc., podczas gdy jej udział w rynku o 1,7 pkt. proc. Spółka przyznaje jednak, że jej nieznacznie niższa rentowność brutto na sprzedaży wynika właśnie z niższej rentowności w Rosji.
Giełda w górę
Poprawę koniunktury i postrzegania wschodniego sąsiada wśród inwestorówwidać na rosyjskiej giełdzie. Polskie fundusze lokujące tam aktywa zarobiły w ostatnich sześciu miesiącach 20-30 proc. Jeśli więc założyć, że giełda dyskontuje przyszłość, niebawem można się spodziewać dalszej poprawy sytuacji w Rosji. To zaś może oznaczać, że kolejne polskie spółki zaczną poprawiać wyniki dzięki tamtejszemu rynkowi.
Dla sporej grupy miał on niebagatelne znaczenie. Sytuacja zmieniła się wraz z wybuchem kryzysu krymskiego na początku 2014 r. I bynajmniej nie wszystkim się poprawia. W pierwszym półroczu 2015 r. produkujący liczniki energii, wody i gazu Apator ulokował w Rosji produkty o wartości 14,6 mln zł. W pierwszym półroczu 2016 r. sprzedaż była o 2 mln zł mniejsza. Nosem potrafią kręcić także ci, którzy zanotowali w Rosji poprawę.
— W pierwszym kwartale roku obrotowego 2016/2017 nasza spółka rosyjska poprawiła wyniki, co było związane głównie z realizacją kontraktów z poprzedniego roku obrotowego, wstrzymywanych z powodu braku przedpłat od klientów. Było to więc zdarzenie jednorazowe, a nie sygnał poprawy sytuacji rynkowej. Na rynku rosyjskim nadal utrzymuje się trudna sytuacja i nie widzimy na razie powodów, by oczekiwać jej poprawy w najbliższym czasie — deklaruje Grzegorz Lisewski, wiceprezes Mercoru.
Statystyka i praktyka
Ekonomiści też nie dostrzegają poprawy. Krystian Jaworski z Credit Agricole Bank Polska twierdzi, że żadnej poprawy nie widać w strukturze polskiego eksportu.
— Udział Rosji spadł nawet z 2,8 do 2,7 proc. Eksport liczony w euro lub dolarze jest praktycznie bez zmian. To, że niektóre spółki poprawiają wyniki w Rosji, może po prostu wynikać z efektu niskiej bazy. Pierwsza połowa 2015 r. była po prostu bardzo słaba — mówi Krystian Jaworski.
— Jedyne, na co można liczyć, to pewne uspokojenie po poprzednich kwartałach — wtóruje mu Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao. Ekspert przypomina, że głównym problemem w handlu z Rosją jest kurs rubla. Im jest on słabszy, tym mniejsza siła nabywcza tamtejszych klientów. Jesienią 2014 r. dolara można było kupić z mniej niż 40 rubli. Na przełomie 2015/2016 r. wymagało to już 80 rubli. Obecnie kurs wynosi około 65. Adam Żurawski, prezes Aplisensa, uważa, że uderzyło to głównie w firmy z Europy Zachodniej.
Polskie — w tym kierowana przez niego — mogą zajmować ich miejsce. A jeśli nie zaostrzy się konflikt rosyjsko-ukraiński, sytuacja się poprawi. Zwłaszcza jeśli przy okazji wzrosną ceny ropy.
— Chyba nastąpiło przesilenie. Rosjanie nie mogą w nieskończoność czekać z wydatkami. Jeśli nie zaostrzy się sytuacja między Rosją a Ukrainą, to w każdym kwartale powinno być trochę lepiej. Ale rosyjska gospodarka ma cały czas dużo do odrobienia. Pozostaje też kwestia sankcji, a tym samym dostępu do kredytów — komentuje Adam Żurawski.