Polskie firmy maszerują za granicę

Mariusz GawrychowskiMariusz Gawrychowski
opublikowano: 2013-09-11 00:00

Niskie koszty pracy i duży rynek krajowy to za mało, by się dalej rozwijać. Dlatego biznes szuka szans poza Polską.

Polska staje się powoli za ciasna dla polskich firm — taki wniosek płynie z badania, które w 21 rozwiniętych państwach świata przeprowadził instytut badawczy uniwersytetu w Oxford i firma informatyczna SAP. Tym różnią się od amerykańskich czy zachodnioeuropejskich konkurentów.

— O ile zagraniczne firmy na pierwszym miejscu stawiają poprawę wydajności, to dla polskich najważniejszym zadaniem na przyszłość jest ekspansja zagraniczna — mówi Grzegorz Rogaliński, prezes SAP Polska. Dopiero na kolejnych miejscach polscy przedsiębiorcy stawiają cięcie kosztów czy wzrost wydajności.

Z badania wynika, że 37 proc. polskich firm jest obecnych na co najmniej sześciu zagranicznych rynkach, w ciągu trzech odsetek wzrośnie do 50 proc. Podobnie będzie z przychodami — teraz zaledwie w 6 proc. firm przychody z zagranicy stanowić będą ponad 40 proc. Za trzy lata taki próg ma osiągnąć co piąta. Coraz większy apetyt polskich firm na ekspansję zagraniczną potwierdzają

ekonomiści. Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Lewiatana, twierdzi, że zainteresowanieinnymi rynkami jest charakterystyczne dla firm znad Wisły w okresie osłabienia gospodarczego. Było tak także podczas poprzednich kryzysów. — Różnica jest taka, że obecnie rynek wewnętrzny nie rośnie, co powoduje, że firmy muszą bardziej intensywnie rozglądać się za granicą. W efekcie kierują oczy nie tylko ku najbliższym sąsiadom, ale także ku dalszym regionom świata. W grę wchodzi już nawet Afryka, Bliski Wschód czy Ameryka Północna — mówi ekonomistka Lewiatana. Zdaniem Piotra Kaczmarka- -Kurczaka z Centrum

Przedsiębiorczości przy Akademii Leona Koźmińskiego, to drugie podejście polskich firm do ekspansji zagranicznej.Pierwsze zostało przerwane przez wybuch kryzysu w 2010 r.

— Polskie firmy są silne, ale przed sobą mają poważny problem do pokonania. Przez długie lata bazowały na niskich kosztach pracy, a te powoli przestają być atutem Polski. Stąd też zainteresowanie ekspansją zagraniczną — podkreśla Piotr Kaczmarek- Kurczak. Jego zdaniem, gonią nas inne państwa regionu, np. Rumunia, a Polacy nie chcą być gorzej wynagradzanym zapleczem przemysłowym UE, mają większe ambicje, co powoduje presję na wzrost płac.

— Wśród polskich przedsiębiorców zachodzi zmiana w sposobie myślenia. Coraz więcej z nich rezygnuje z konkurowania niską ceną na rzecz konkurowania wysoką jakością — mówi Małgorzata Starczewska- -Krzysztoszek. Dodatkowo eksport produktów czy usług przestaje być specjalnością firm, które pełnią rolę podwykonawców w międzynarodowych łańcuchach dostaw. Coraz więcej polskich firm stawia na promocję własnej marki za granicą.

— Ekspansja poza Polskę to dla nas oczywista szansa na zwiększenie przychodów i satysfakcja z tego, że się robi rzeczy globalne — podkreśla Wiesław Włodarski, prezes firmy spożywczej FoodCare. Dla niego rynek zagraniczny to Afryka, Australia czy USA, bo Europy już za taki nie uznaje. Eksport stanowi kilkanaście procent przychodów, w tym roku ma osiągnąć 20 proc.

— Działając tylko w kraju, nie bylibyśmy w stanie osiągnąć zwyżek na miarę naszych ambicji, które są znacznie większe niż tylko przetrwanie. W naszym biznesie istotny jest efekt skali, dlatego wchodzenie na nowe rynki jest naturalnym kierunkiem rozwoju — twierdzi Norbert Biedrzycki, prezes dystrybutora sprzętu IT i elektroniki użytkowej ABC Data. Spółka wkrótce zarejestruje firmę na rynku niemieckim i jest obecna w większość państw regionu. Poza Polską osiąga już prawie połowę przychodów.