Polskie firmy odpuszczają 25 mld USD

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 27-03-2013, 00:00

Kontrakty finansowane przez Bank Światowy to gigantyczny rynek. Przedsiębiorcy znad Wisły jednak prawie w nich nie uczestniczą

W ramach projektów inwestycyjnych finansowanych przez Bank Światowy (BŚ)co roku ogłasza się w różnych krajach około 100 tys. różnego rodzaju przetargów dla sektora prywatnego. To ogromny rynek, wart 25 mld USD (80 mld zł) rocznie. W podziale tego globalnego tortu jednak praktycznie zupełnie nie uczestniczą firmy z Polski.

— Średnio w ciągu roku polskie przedsiębiorstwa wygrywają… 12, w dodatku głównie w kraju. Za granicą polskie firmy na tym rynku są prawie nieobecne — mówi Xavier Devictor, menedżer BŚ dla Polski i Krajów Bałtyckich.

Nieliczni zwycięzcy

Według danych BŚ, w latach 2007-12 podpisano na świecie około 600 tys. kontraktów, z czego zaledwie 20 zostało zdobytych przez polskie firmy za granicą. Najwięcej — 11 — na Ukrainie, reszta w Serbii, Bułgarii, Rumunii, ale też w Armenii czy Republice Burundi.

— Polscy przedsiębiorcy powinni być świadomi, jak duże możliwości dają im kontrakty finansowane przez Bank Światowy, a realizowane poza Polską. To jest rynek, którego potencjał jest niedoceniany — mówi Xavier Devictor.

Na zarobek mają szansę firmy z właściwie wszystkich sektorów. Agencje rządowe, ministerstwa, które realizują projekty finansowane przez BŚ, zlecają właściwie wszystko — od dużych, wielomilionowych kontraktów drogowych przez dostawę szczepionek czy ławek do szkół aż po usługi biznesowe — projekty ITC, ekspertyzy, doradztwo. Do przetargu może podejść praktycznie każdy.

— Złożyć ofertę może każda firma, ale żeby wygrać, musi udowodnić, że jest w stanie dotrzymać warunków zamówienia, czyli że ma doświadczenie, sprzęt i kadry potrzebne do realizacji projektu — mówi Xavier Devictor.

Za Tanzanią i Beninem

Szef polskiego biura BŚ nie ukrywa, że konkurencja w tych przetargach jest duża. Polskie firmy muszą konkurować z firmami z całego świata. Jednak skoro polskie firmy wygrywają przetargi BŚ w kraju, pokonując konkurencję z Niemiec, Francji i innych krajów, to równie dobrze mogą wygrywać przetargi za granicą.

— Jeśli polskie przedsiębiorstwa są konkurencyjne w kraju, to znaczy, że są konkurencyjne wszędzie. Zasady, na jakich odbywają się nasze przetargi, są zawsze równe dla wszystkich — mówi Xavier Devictor. Jego zdaniem, polskie firmy nie wygrywają zagranicznych przetargów finansowanych przez BŚ nie dlatego, że są słabe, ale dlatego, że po prostu nie próbują.

— Jasne, że dla polskich firm rynki afrykańskie są dość abstrakcyjne. Polska nie ma takich powiązań z tymi krajami, jak na przykład Francja. Ale dla Korei Afryka również jest bardzo odległym rynkiem, a mimo to koreańskie firmy wygrywają tam 20 razy więcej kontraktów niż firmy z Polski — mówi Xavier Devictor. Podaje przykład: polskie firmy pod względem wygranych przetargów w sektorze zdrowia są na 31. miejscu, zaraz za Beninem. Firmy z Salwadoru realizują czterokrotnie więcej kontraktów, a z Tanzanii — dwukrotnie.

— Trudno uznać Benin, Tanzanię czy Salwador za potęgi w tym sektorze. Polskie firmy na ich tle na pewno nie mają się czego wstydzić — mówi Xavier Devictor.

Przetarta ścieżka

Przedstawiciel BŚ twierdzi, że procedura przetargowa nie jest skomplikowana. Formalnie organizacja jest jedynie dostarczycielem kapitału, a zamawiającym jest rząd kraju, w którym realizowany jest projekt. Jednak przetarg i realizacja kontraktu odbywa się w ramach procedury przyjętej dla wszystkich projektów finansowych przez BŚ na całym świecie. Niezależnie od tego, czy przetarg rozpisany jest w Polsce czy w Tanzanii, procedura wygląda tak samo. Dla robót budowlanych i dostaw podstawowym trybem jest „Międzynarodowy przetarg konkurencyjny” (International Competitive Bidding), a dla usług doradczych „Wybór w oparciu o jakość i koszt” (Quality — and Cost-Based Selection).

— To jest stosunkowo prosta i przejrzysta procedura, trzeba tylko się w nią wgryźć. Polskie firmy nie powinny mieć z tym problemu. Z powodzeniem radzą sobie z pozyskiwaniem funduszy unijnych, dlatego bez problemu odnajdą się też w naszym systemie — mówi Xavier Devictor.

Procedura jest tak skonstruowana, by chronić bezpieczeństwo finansowe zleceniobiorcy. Niezależnie od tego, w jak bardzo egzotycznym kraju prowadzony jest przetarg, obowiązują standardy i dobre praktyki międzynarodowe.

— BŚ uważnie sprawdza, czy zamawiający prowadzi procedurę zgodnie z naszymi wytycznymi, więc proces jest przejrzysty i nie ma miejsca na żadne nieuczciwe praktyki — mówi Xavier Devictor. Język nie powinien być barierą dla polskich firm. Większość przetargów prowadzonych jest w języku angielskim, choć zdarzają się procedury w języku francuskim i hiszpańskim.

OKIEM PRZEDSIĘBIORCY

Bank czuwa nad transakcją

PAWEŁ ŚWIERCZEK

wiceprezes MGGP

Realizujemy dla Banku Światowego dwa projekty na Ukrainie. Pierwszy polega na wykonaniu zdjęć lotniczych do fotomapy dla czterech ukraińskich województw, a drugi to doradztwo przy procesie uwłaszczenia użytkowników gruntów. W obu przypadkach nasze doświadczenia są znakomite. To są bardzo ciekawe projekty i, co ważne, mamy w nich duże bezpieczeństwo finansowe. Choć projekty realizowane są na Ukrainie, gdzie z płatnościami różnie bywa, w tym przypadku nad całą transakcją czuwa BŚ i pilnuje, żeby wszelkie przelewy były realizowane w terminie i na kwotę, na jaką się umówiliśmy. Procedura przetargowa nie jest skomplikowana, przypomina polskie prawo zamówień publicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu