Stary-nowy prezes Polskiego Jadła, firmy z branży gastronomicznej, dostał jasne zadanie — nie udzielać się w mediach i doprowadzić do zamiany upadłości likwidacyjnej na układową.Janusz Głowacki, powołany w zeszłym tygodniu na szefa spółki, już zasiadał w zarządzie spółki: powołano go w 2009 r., a odwołano w 2011 r. Jak przekonuje Jan Kościuszko, były prezes, a obecnie szef rady nadzorczej, pracę wykonuje (tak jak i rada) bez wynagrodzenia, a zapłata nastąpi po zrealizowaniu zadania, czyli uratowaniu Polskiego Jadła od likwidacji.
— Nowy zarząd w pierwszej kolejności musi spotkać się z większością wierzycieli i przekonać ich, żeby poparli układ. Później rozpocznie rozmowy z bankami, a nad szczegółowym planem postępowania pracuje specjalny sztab prawników, specjalizujący się w wyciąganiu firm z tak trudnych sytuacji — deklaruje Jan Kościuszko. Prawnicy również będą pracować bez wynagrodzenia. Otrzymają je dopiero za efekty.
— Kolejna istotna rzecz to przywrócenie działalności operacyjnejtak, abyśmy mogli korzystać z pieniędzy płynących z franczyz, a także dalej je sprzedawać — dodaje Jan Kościuszko. Zdaniem szefa rady nadzorczej Polskiego Jadła, ratowaniu spółki ma pomóc sprzedaż części nieruchomości — w Poczesnej (koło Częstochowy), Czechowicach-Dziedzicach i Gaju (koło Krakowa) oraz urządzeń gastronomicznych.
— Spis majątku powinien zakończyć się na początku marca. Dostajemy zapytania od pierwszych zainteresowanych — mówi syndyk Dariusz Sitek. Na styczniowym walnym Jan Kościuszko deklarował, że zastanowi się nad dokapitalizowaniem spółki. Wówczas dawał sobie 10 dni na podjęcie decyzji. Nadal tego nie zrobił.
— Musimy poszukać dodatkowego finansowania. Nim zdecyduję o wyłożeniu pieniędzy, muszę zobaczyć pierwsze efekty pracy naszych prawników z bankami — twierdzi założyciel Polskiego Jadła.
We wcześniejszych rozmowach z „PB” Jan Kościuszko oceniał, że spółka potrzebuje kilkunastu milionów złotych. Po trzech kwartałach 2012 r. Polskie Jadło miało 6,4 mln zł przychodów ze sprzedaży i stratę netto wysokości 25 tys. zł. Jesienią 2012 r. banki BNP Paribas i Bank Pocztowy wypowiedziały spółce umowy kredytowe.