Polskie łupki nie w smak UE

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-07-31 00:00

Zeszłoroczna liberalizacja przepisów łupkowych nie spodobała się Komisji Europejskiej. Resort środowiska musi się tłumaczyć.

To było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Kiedy latem ubiegłego roku Piotr Woźniak, ówczesny wiceminister środowiska i główny geolog kraju, przedstawiał nowe propozycje zmian w prawie geologicznym i górniczym, pojawiały się głosy, że to ryzykowne. Zwłaszcza zezwolenie inwestorom na wiercenia poszukiwawcze aż do głębokości 5 tys. m bez konieczności przeprowadzania wcześniej oceny oddziaływania na środowisko.

fot. Bloomberg
fot. Bloomberg
None
None

I faktycznie — portal EurActiv podał wczoraj, że Komisja Europejska wszczęła przeciwko Polsce postępowanie w tej sprawie.

— Pismo od komisji wpłynęło kilka dni temu. Mamy dwa miesiące na przygotowanie odpowiedzi — mówi Paweł Mikusek, rzecznik Ministerstwa Środowiska. Zdaniem Brukseli, Polska naruszyła europejską dyrektywę określającą zasady przeprowadzania ocen oddziaływania na środowisko.

— Zwracaliśmy uwagę na takie ryzyko już wiosną zeszłego roku. Wyznaczenie granicy na głębokości 5 tys. metrów, gdy 99 proc. odwiertów poszukiwawczych w Polsce jest płytsza, było ryzykowne z prawnego punktu widzenia. To tak, jakby powiedziano, że budowa autostrady wymaga badań środowiskowych dopiero wtedy, gdy ma więcej niż 12 pasów — zauważa Aleksander Gabryś, menedżer w EY.

Ubiegłoroczna liberalizacja polskich przepisów miała na celu przyśpieszenie poszukiwań gazu z łupków w Polsce. Bo te idą wolno — do dziś wykonano ledwie ponad 60 odwiertów, a potrzebne są setki.

— Chwaliliśmy tę liberalizację, a my rzadko coś chwalimy. Teraz będziemy wspierać resort środowiska w postępowaniu przed komisją — mówi Marcin Zięba, dyrektor w Organizacji Polskiego Przemysłu Poszukiwawczo- Wydobywczego, zrzeszającej m.in. PKN Orlen czy 3Legs Resources.