Polskie TFI uruchomi polski ETF

opublikowano: 22-11-2018, 22:00

Cztery lata przygotowań i wreszcie będzie. W 29. roku działania warszawskiej giełdy pojawi się lokalny fundusz pasywnie zarządzany, którym handluje się jak akcjami

Na ostatniej prostej jest debiut Beta ETF WIG20TR Portfelowego Funduszu Inwestycyjnego Zamkniętego. To pierwszy w pełni polski ETF, a więc fundusz o niskiej opłacie za zarządzanie, odwzorowujący notowania indeksu giełdowego i zarazem sam będący przedmiotem obrotu giełdowego. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła jego prospekt emisyjny 29 października 2018 r. Organizatorzy przeprowadzili już założycielską emisję certyfikatów inwestycyjnych o charakterze publicznym i czekają teraz na jej rejestrację w sądzie. To otworzy drogę do rejestracji certyfikatów w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych (KDPW) i złożenia wniosku o dopuszczenie do obrotu przez Giełdę Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW).

Rachunków maklerskich jest około 1,3 mln, ale giełdowych PIT-ów w
ostatnich latach spływa 250-300 tys. O ten niezależny od kaprysów
dystrybucyjnych banków rynek zawalczy AgioFunds TFI, którego prezesem jest Adam
Dakowicz (z prawej), a członkiem rady nadzorczej Robert Sochacki.
Zobacz więcej

ALTERNATYWA DLA BANKÓW:

Rachunków maklerskich jest około 1,3 mln, ale giełdowych PIT-ów w ostatnich latach spływa 250-300 tys. O ten niezależny od kaprysów dystrybucyjnych banków rynek zawalczy AgioFunds TFI, którego prezesem jest Adam Dakowicz (z prawej), a członkiem rady nadzorczej Robert Sochacki. Fot. Marek Wiśniewski

— Zakładamy, że fundusz będzie dostępny dla inwestorów w pierwszych dniach stycznia. Czekamy w zasadzie na rejestrację w sądzie. Formalności w KDPW i GPW powinny pójść sprawnie, bo obie te instytucje uczestniczyły w przygotowanie tego produktu — mówi Adam Dakowicz, prezes AgioFunds TFI, które formalnie będzie emitentem ETF-a.

— Dokumenty w KNF złożyliśmy w czerwcu 2017 r. Natomiast wszystkie prace nad funduszem trwały ponad 3 lata — dodaje Robert Sochacki, członek rady nadzorczej AgioFunds TFI i zarządu Beta Securities Poland, która współpracuje z TFI przy uruchamianiu ETF-u. Nigdy wcześniej nikt nie stworzył ETF-a w oparciu o polskie prawo. AgioFunds TFI i Beta Securities skorzystały z niuansu ustawy o funduszach inwestycyjnych, mówiącego o portfelowych funduszach inwestycyjnych zamkniętych (PFIZ). Zapis ten jest jednak na tyle enigmatyczny, że żaden taki fundusz dotychczas nie powstał — nawet w innej formule niż ETF.

— Wspólnie z kancelarią Studnicki Płeszka Ćwiąkalski Górski znaleźliśmy sposób na stworzenie takiego funduszu — mówi Robert Sochacki.

Na giełdzie taniej

Na giełdzie notowane są już FIZ-y dopuszczone do publicznego obrotu. Emitują określoną liczbę certyfikatów w ramach ograniczonych czasowo ofert publicznych. Umarzają je raz na miesiąc lub kwartał. Właśnie w mechanizmie wejścia i wyjścia z inwestycji będzie tkwić różnica między znanymi już publicznymi FIZ-ami a debiutującym PFIZ-em. Zapisy na jego certyfikaty będzie można składać codziennie w dowolnej liczbie, codziennie będą też przeprowadzane umorzenia certyfikatów. W praktyce łatwiej i taniej będzie je kupić i sprzedać na giełdzie, co zresztą jest światowym standardem inwestycji w ETF-y.

AgioFunds TFI może pobierać 2-procentową opłatę od inwestorów kupujących certyfikaty i 1-procentową od zgłaszających chęć umorzenia. Najwyższe prowizje maklerskie od kupna i sprzedaży tego typu instrumentów to 0,39 proc. Zniechęcanie inwestorów do bezpośrednich transakcji z TFI jest głęboko przemyślane.

— Dzięki temu całe przedsięwzięcie będzie dla nas efektywne kosztowo, a dla inwestorów atrakcyjne cenowo. Opłata za zarządzanie zapisana w prospekcie to 0,5 proc., ale prawdopodobnie będzie niższa — twierdzi Robert Sochacki.

Jeśli tak się stanie, Beta ETF WIG20TR będzie tańszy od zwykłych funduszy otwartych inPZU. Uruchomione niedawno z opłatą za zarządzanie wysokości 0,5 proc. na razie nie mają sobie równych.

— Fundusze otwarte to zupełnie inny produkt, ale nie ukrywamy, że opłata za zarządzanie jest odpowiedzią na inne oferty obecne na rynku — przyznaje Adam Dakowicz.

Jedynym klientem obsługiwanym na początku bezpośrednio przez AgioFunds TFI będzie DM Banku Ochrony Środowiska. To on będzie pełnił funkcję animatora rynku dla Beta ETF WIG20TR. Innymi słowy będzie zapewniał, że w arkuszu zleceń znajdzie się druga strona transakcji zarówno dla chcących kupić, jak i sprzedać certyfikaty polskiego ETF-u. Twórcy PFIZ-u podkreślają przy tym, że mechanizm codziennej emisji i umorzeń certyfikatów sprawi, iż nie będą one notowane z dyskontem do wartości aktywów netto, jak to się zazwyczaj dzieje ze znanymi już publicznymi FIZ-ami.

— Obecnie jest tak, że animator sprzedaje papiery wartościowe z własnego portfela. Jeśli ich nie ma, to może dokonać tzw. krótkiej sprzedaży, ale potem będzie musiał je skądś wziąć na rozliczenie transakcji. W przypadku spółki giełdowej lub już notowanych FIZ-ów, źródło akcji i certyfikatów jest ograniczone płynnością rynku. W przypadku naszego ETF-a animator będzie mógł codziennie zgłosić się do TFI i poprosić o dostarczenie dowolnej ilości nowych certyfikatów. My je wyemitujemy w cyklu D+2, czyli takim, w jakim rozlicza się transakcje giełdowe. Podobnie z umorzeniami. Możliwości podaży i popytu certyfikatów ze strony animatora są więc w praktyce nieograniczone — tłumaczy Robert Sochacki.

Cena dla detalu z myślą o TFI

Animator będzie swoistym hurtowym pośrednikiem miedzy TFI a faktycznymi inwestorami ETF-a. Jak sama nazwa PFIZ-u wskazuje pieniądze, które wpłaci do TFI zostaną zainwestowane w spółki z indeksu WIG20. Będzie go przy tym fizycznie replikował, a więc kupował akcje blue chipów w proporcji w jakich występują w indeksie.

WIG20 nie uwzględnia dywidend. Nazwa Beta ETF WIG20TR oznacza jednak, że fundusz będzie replikował indeks WIG20TR, a więc mutację uwzględniającą dywidendy. Nie będzie więc ich wypłacał inwestorom, jak to czyni część zagranicznych ETF-ów. Wartość dywidend zwiększa wartość indeksu WIG20TR i tak samo będzie akumulowana w wartości certyfikatów funduszu. Obecna wartość indeksu WIG20TR to niespełna 4 tys. pkt. Wyjściowa wartość certyfikatów będzie 100 razy mniejsza, dzięki czemu mają być one atrakcyjne dla inwestorów indywidualnych.

— To idealny instrument dla oszczędzania na IKE czy IKZE. Dla drobnego inwestora dostępność od niespełna 40 zł jest istotna — uważa Adam Dakowicz.

Twórcy ETF-u liczą jednak na to, że znajadzie się on również w portfelach akcyjnych funduszy otwartych, aktywnie zarządzanych.

— Fundusze aktywne najczęściej kupują akcje z indeksu będącego dla nich benczmarkiem, przeważając lub niedoważając niektóre spółki, by znaleźć dodatkową stopę zwrotu, czyli tzw. alfę. Każdy fundusz akcji rynku polskiego w mniejszym lub większym stopniu inwestuje w akcje WIG20. My oferujemy takim funduszom poziom bety, a alfy niech każdy szuka samodzielnie — mówi Robert Sochacki.

Inicjatorzy Beta ETF WIG20TR nie przejmują się przy tym zaawansowaną fazą cyklu koniunkturalnego, która może spowodować, że indeksy giełdowe mogą niebawem coraz częściej świecić na czerwono.

— Z punktu widzenia amerykańskich indeksów można powiedzieć, że hossa trwa od 10 lat, ale u nas jest tanio od 2013 r., czyli od zmian w systemie OFE — przypomina Adam Dakowicz.

— Nikt nie wie co będzie jutro. Nie prognozujemy, czy kursy będą rosły, czy spadały. Mówimy, że jeśli chcesz nabyć ekspozycję na rynek, to zrób to w efektywny sposób, a takim jest właśnie ETF — dodaje Robert Sochacki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Tfi

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Polskie TFI uruchomi polski ETF