Polskim hutom zagraża unijny wytop

opublikowano: 28-02-2014, 00:00

Chiny na razie przestały być największym problemem branży. Są nim coraz hojniej subsydiowani rywale z Europy

Chiny dostały stalowej zadyszki. W styczniu 2014 r. Państwo Środka wyprodukowało 61,6 mln ton stali, co oznacza spadek o 3,2 proc. w porównaniu z tym samym okresem 2013 r.

Zobacz więcej

NA DWÓCH FRONTACH: Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru, podkreśla, że coraz trudniej naszym hutom konkurować z tanimi dostawcami stali z Rosji czy Ukrainy. Jeśli rękawicę rzucą nam jeszcze europejscy przedsiębiorcy, trudno będzie utrzymać silną pozycję na krajowym rynku. [FOT. GK]

— Chiny zaczęły wdrażać politykę ekologiczną. Starym i nieefektywnym instalacjom, które powodowały największe zanieczyszczenie środowiska, po prostu odcięto zasilanie — tłumaczy Stefan Dzienniak, prezes Hutniczej Izby Przemysłowo- -Handlowej (HIPH). Jego zdaniem, spadek produkcji w Chinach jest tylko chwilowy, bo realizowane są inwestycje, dzięki którym w najbliższych latach zdolności wytwórcze wzrosną o ponad 100 mln ton.

Ożywienie po kryzysie

Zaskakujące natomiast są dane płynące z Europy. W krajach UE wytop sięgnął 14,4 mld zł, czyli 7,3 proc. więcej niż rok temu. „Zwyżki sięgające 30 proc. zanotowały kraje najmocniej pogrążone w kryzysie, czyli Grecja i Włochy” — zauważa Polska Unia Dystrybutorów Stali (PUDS). — Ciekawe dane płyną także z Wielkiej Brytanii, w której wypłaca się warte miliardy funtów rekompensaty związane z kosztami energii. W efekcie zużycie stali zwiększyło się w ubiegłym roku o 24 proc. w stosunku do 2012 r. — mówi Stefan Dzienniak.

Jeszcze bardziej optymistyczne są wyniki produkcyjne za styczeń, podane przez World Steel Association — Brytyjczycy wyprodukowali 1 mln ton stali, 31,5 proc. więcej niż w tym samym okresie 2013 r. Dla porównania, polskie huty wytopiły w styczniu 640 tys. ton (spadek o 1,4 proc.). Nasi hutnicy zapewniają, że obecny styczeń nie był znacząco gorszy od ubiegłorocznego, a cały rok powinien przynieść duże zwyżki. Tempa nabierają inwestycje energetyczne oraz kolejowe, więc zużycie stali w tym roku jest prognozowane na poziomie 10,6 mln ton, co oznacza wzrost o 4-5 proc. w stosunku do 2013 r. Problem w tym, że coraz więcej stali pochodzi z importu. 80 proc. blach przejeżdża z zagranicy, zużycie wyrobów długich,zużywanych w budownictwie, tylko w połowie zaspokajają polscy wytwórcy. Jeszcze 10 lat temu około 90 proc. szyn na tory pochodziło z krajowych hut, obecnie połowę dostaw zaspokaja import. Tu jednak wkrótce sporo może się zmienić. ArcelorMittal Poland uruchomił instalację do produkcji szyn długich, przeznaczonych dla szybkich linii. Dzięki temu może odzyskać część krajowego rynku oraz wzmocnić pozycję w Niemczech. W odbiciu rynku, zwłaszcza producentom prętów budowlanych, pomaga też zmiana przepisów podatkowych, dzięki której wyeliminowano z gry oszustów wyłudzających VAT.

Atak z dwóch stron

Coraz większym zagrożeniem dla pol- skiego rynku stają się konkurenci unijni. Stefan Dzienniak podkreśla, że po opracowaniu planu wsparcia dla hutnictwa przez Antonio Tajaniego, komisarza ds. przemysłu, kraje UE na własną rękę zaczynają coraz mocniej wspierać dużych przedsiębiorców. I choć Bruksela zaostrza politykę klimatyczną, poszczególne rządy wspierają swój przemysł, co już zaczyna owocować wzrostem produkcji. Polski rząd uważa, że na ulgi dla energochłonnych branż nas nie stać.

— Do tej pory musieliśmy walczyć z tańszymi konkurentami ze Wschodu. Jeśli teraz przyjdzie nam jeszcze zmierzyć się z firmami z Europy Zachodniej, czarno widzę przyszłość branży w Polsce, zwłaszcza że tylko w ostatnich tygodniach koszty energii wzrosły o ponad 10 proc. — mówi Przemysław Sztuczkowski, prezes Cognoru. Na razie wygrywamy z firmami Starego Kontynentu m.in. tańszą siłą roboczą, ale droga energia w długim okresie może ograniczyć przewagę kosztową.

— Jeśli rodzime hutnictwo zniknie z rynku, nikt oprócz nas się tym nie przejmie — konkluduje Stefan Dzienniak. O zrekompensowanie polskim producentom kosztów związanych z unijną polityką klimatyczną apeluje także Jerzy Kozicz, prezes CMC Poland z amerykańskiej grupy CMC.

— Już w ubiegłym roku zamknęliśmy jedną linię i zwolniliśmy kilkaset osób, ograniczając skalę produkcji o 6-7 proc. Obecnie, kosztem 20 mln USD, modernizujemy piec. Kiedy zakończymy inwestycję, a sytuacja branży się nie poprawi, możemy wygasić drugi, stary piec, ponownie przyczyniając się do uszczuplenia krajowej produkcji — twierdzi Jerzy Kozicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy