Polsko-czeskie jaja

Michalina SzczepańskaMichalina Szczepańska
opublikowano: 2016-07-13 22:00

Czesi mają problem z jajami, m.in. z Polski. Zarzucają im ukrywanie pochodzenia.

Czechy to czołowy odbiorca polskiej żywności i czołowy krytyk jej jakości. Zdaniem naszych producentów — w imię ochrony swojego rynku, na którym nie są w stanie konkurować z polskimi produktami, zdaniem czeskich — z powodu zalewania sklepowych półek tanim, słabym towarem. Tym razem zastrzeżenia dotyczą jaj.

— Czescy hodowcy drobiu muszą spełniać wysokie standardy (...) dzięki temu konsumenci mogą być pewni jakości czeskich jaj i mogą dokładnie prześledzić ich pochodzenie. Kupujcie czeskie jaja i inne czeskie produkty żywnościowe, bo są tego warte, a dzięki temu będziecie wspierać nasze rolnictwo i przemysł żywnościowy — zaapelował wczoraj Marian Jurečka, minister rolnictwa. Władze naszego sąsiada niepokoi fakt, że import jaj rośnie, mimo iż Czechy mogłyby być samowystarczalne w ich produkcji. O swobodnym przepływie towarów w UE i wspólnym rynku jednak nie wspominają.

— W czerwcu na przykład wysłaliśmy z powrotem do Polski ponad 160 tys. jaj, które nie były oznaczone [pochodzeniem — red.], a miesiąc wcześniej wstrzymaliśmy sprzedaż ponad 0,5 mln polskich jaj, gdyż odbiorca zadeklarował zaledwie jedną dziesiątą tego towaru — twierdzi Zbyněk Semerád, dyrektor Państwowej Administracji Weterynaryjnej w Czechach. Nie udało nam się skontaktować z szefami Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz i Krajowej Rady Drobiarstwa, zrzeszającymi m.in. czołowych polskich producentów jaj.

— Pod koniec czerwca dostaliśmy informacje dotyczące zastrzeżeń w kwestii znakowania 160 tys. jaj i rozpoczęliśmy kontrolę — informuje Izabela Zdrojewska, rzecznik Inspekcji Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych.

Czechy to czwarty pod względem wielkości odbiorca naszych jaj (po Niemczech, Holandii i Włoszech), odpowiadający za 8,1 proc. ich eksportu (tonażowo). Według danych GUS, ich eksport wolumenowy (w sztukach) i wartościowy dynamicznierósł przez ostatnie lata — w 2015 r. przekroczył 301 mln sztuk i 78,1 mln zł. W komunikacie czeski resort rolnictwa wskazuje na „podejrzanie niskie ceny” jaj z importu, z którymi rodzimi producenci nie są w stanie wygrywać. Mówi też o nieuczciwych praktykach w sklepach, mających polegać na wprowadzaniu konsumenta w błąd co do pochodzenia jaj — w opakowaniu z jajami z Czech mają znajdować się w rzeczywistości importowane, przed czym przestrzega konsumentów.

Historia polsko-czeskich stosunków w handlu żywnością jest burzliwa. Czesi kilkakrotnie chcieli wprowadzać przepisy uderzające w importerów, np. ustalając obowiązek podania ceny odsprzedaży produktu na 48 godzin przed wprowadzeniem go do obrotu. Słynny był też okólnik Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności nakazujący szczególnie dokładną kontrolę towarów z Polski. Najpierw czeski minister rolnictwa zaprzeczył na Twitterze, że taki dokument istnieje. Potem podczas występu w czeskiej telewizji zmienił zdanie. Argumenty strony czeskiej są niezmienne — chodzi o wyeliminowanie importu żywności słabej jakości, która zastępuje czeską wysokiej jakości. Kontrargument eksporterów brzmi: jeśli Czesi zamawiają tanią żywność, to nie mogą się spodziewać jakości towaru z segmentu premium, bo interesuje ich właśnie jak najniższa cena.