Poluzuję ten gorset

Urszula Zalewska
opublikowano: 2006-02-20 00:00

Sto dni temu minister rozwoju regionalnego mówiła, co zrobi, by dotacje unijne były bardziej dostępne. Dziś opowiada, czego udało się dokonać...

Za nami pierwsze sto dni działalności stworzonego przez panią ministerstwa. Jak ocenia pani ten czas?

Grażyna Gęsicka: Sądzę, że to udane sto dni, bo zrobiliśmy sporo. Przede wszystkim udało się stworzyć sprawnie działające ministerstwo w ekspresowym tempie.

Sam fakt zorganizowania nowej instytucji nie wystarczy, by usprawnić wydawanie unijnych dotacji…

Jeszcze w listopadzie ogłosiliśmy program poprawy wykorzystania funduszy unijnych. Zakłada on osiągnięcie dwóch zasadniczych celów: ułatwienia wnioskowania o wsparcie unijne i usprawnienia rozliczeń finansowych. Prowadzimy też prace nad nowelizacją ustawy o Naro- dowym Planie Rozwoju (NPR) 2004-06. Jej celem jest odbiurokratyzowanie całego procesu wdrażania programów i projektów. Jednym z elementów planu naprawczego jest też nowelizacja ustawy Prawo zamówień publicznych (PZP). Ustawa ta ma kluczowe znaczenie dla przyspieszenia procesu wydatkowania środków. 10 lutego br. zakończono prace w podkomisji sejmowej, a w środę zbiorą się połączone komisje gospodarki oraz administracji i spraw wewnętrznych.

Jeżeli chodzi o usprawnienie rozliczeń finansowych, chcielibyśmy spowodować, aby środki szybciej trafiały do odbiorców pomocy. Aby zapobiec utracie środków niewykorzystanych w mniej popularnych rodzajach wsparcia, ministerstwo planuje przesuwać środki w ramach poszczególnych programów — do działań cieszących się największym zainteresowaniem. Zasady tzw. realokacji przyjęła Rada Ministrów 18 stycznia br. W lutym i marcu propozycje realokacji będą poruszane na posiedzeniach komitetów monitorujących.

Już wiadomo, że posłowie odrzucili jedną ze sztandarowych modyfikacji zaproponowanych przez ministerstwo w nowelizacji ustawy PZP – podniesienie progu stosowania ustawy do 60 tys. EUR…

Próg 60 tys. EUR nie zmienił się w trakcie prac nad projektem ustawy w Sejmie. Od samego początku rząd proponował, aby do tej kwoty obowiązywały uproszczone zasady dotyczące udzielania zamówień. Rząd nigdy nie planował likwidacji wszelkich standardów dotyczących zamówień. Pierwotna propozycja polegała na określeniu tych zasad w rozporządzeniu Rady Ministrów oraz wydanych na jego podstawie regulaminach ustalonych przez zamawiających. W trakcie dyskusji ustalono jednak, że znacznie lepszym rozwiązaniem wprowadzenia uproszczonych zasad udzielania zamówień będzie dokonanie odpowiednich wyłączeń w przepisach samej ustawy. Podobne rozwiązanie było już stosowane w prawie zamówień publicznych przed 2004 rokiem i jest znane zarówno wykonawcom, jak i zamawiającym. W ten sposób rząd osiągnie zakładany cel, ale przy pomocy innych, lepszych środków prawnych. Do zamówień o wartości od 6000 do 60 000 EUR nie trzeba będzie stosować przepisów dotyczących ogłoszeń w Biuletynie Zamówień Publicznych, wadium, terminów, specyfikacji istotnych warunków zamówienia określonych w art. 26 ust. 2, odwołań i skarg. To oznacza, że do tych postępowań nie będą stosowane najbardziej uciążliwe postanowienia ustawy.

Jaką kwotę z unijnej kasy musimy i chcemy wydać w tym roku?

12 mld EUR, przy czym należy pamiętać, że wydatkowanie jest zadaniem wielu instytucji zaangażowanych w realizację programów: ministerstw, agencji rządowych, marszałków i wojewodów, przedsiębiorców itd. Od ich sprawności i motywacji zależy bardzo wiele.

Rozluźnienie gorsetu będzie dotyczyło jednak tych, którzy realizują mniejsze projekty. Kluczowe dla wykorzystania środków unijnych, największe, na przykład infrastrukturalne, wciąż będą podlegać rygorystycznym przepisom.

To prawda. Na infrastrukturę alokowano ponad połowę środków NPR 2004-06. Małe projekty infrastrukturalne (gmin, powiatów) są realizowane znacznie szybciej niż duże. Nadal oczekujemy na przyspieszenie wydatkowania środków przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad oraz Polskie Linie Kolejowe, miasta realizujące duże przedsięwzięcia z zakresu gospodarki wodnej, np. oczyszczalnie, i inne podmioty, które uzyskały alokacje z Funduszu Spójności. Znaczna część projektów realizowana jest jednak przez małe podmioty. Przykład to choćby program „Rozwój zasobów ludzkich”, w ramach którego do rozdysponowania jest około 2 mld EUR. Realizowany jest przez organizacje pozarządowe, które muszą, przygotowując na przykład staże zawodowe czy poradnictwo dla bezrobotnych, stosować ustawę PZP. Jeśli chcą kupić kubeczki czy papier na szkolenie, czeka je żmudna procedura przetargowa. Zdjęliśmy z przedsiębiorców korzystających z dotacji obowiązek porównywania ofert przy zakupie maszyn czy usług.

Jakich zamierzeń z początku działalności resortu nie udało się zrealizować?

Wciąż trwają prace nad nowelizacją ustawy o Narodowym Planie Rozwoju 2004-06. W jej przygotowanie zaangażowana była większość resortów. Urzędnicy włożyli w swoim czasie wiele wysiłku w opracowanie samej ustawy oraz 99 rozporządzeń wykonawczych. Dlatego nasza propozycja, by zrezygnować z tych rozporządzeń, wywołała spory opór. Rozporządzenia są wygodne z punktu widzenia administracji — są dobrą obroną przed wszelkimi skargami i narzekaniami na zbyt skomplikowane procedury czy zbyt długie listy załączników. Sądzę, że w Sejmie prace będą przebiegały sprawniej.

Co proponuje pani zamiast rozporządzeń?

Tak jak w całej Europie — wytyczne zatwierdzane przez ministra, które są powszechnie dostępne na stronach internetowych. Taka forma regulowania formalnych wymagań uczestnictwa w programie jest stosowana także w Polsce. W Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości wytyczne są zamieszczane na stronie internetowej. Skoro tam to jest możliwe, to dlaczego nie byłoby to możliwe na poziomie ministerialnym?

Co z zapowiadanym w programie naprawczym systemem zaliczkowania projektów?

W polskim systemie finansów publicznych jest zasada, że nie przekazuje się zaliczek. W prawie nie ma wyraźnego zakazu zaliczkowania, jednak oczekuje się, że beneficjenci dotacji i wykonawcy zleceń będą wykładać własne środki, a następnie otrzymywać refundację po sprawdzeniu, czy wykonali zadanie. W innym przypadku grozić by nam miało defraudowanie środków. Wieloletnie doświadczenia programu Phare, w którym udzielano — czasem nawet znacznych — zaliczek, pokazują, że nikt nie uciekał z tymi zaliczkami za granicę, że zadania były wykonywane na czas. W dodatku część podmiotów, które są w stanie wykonywać zadania, a nie są w stanie wyłożyć własnych środków, w ogóle nie korzysta z dotacji ani nie startuje do przetargów. Jest to ewidentna strata społeczna i gospodarcza polegająca na preferowaniu podmiotów silnych ekonomicznie, a dyskryminowaniu silnych merytorycznie. Będziemy jednak dążyć do zmiany tego podejścia. Musimy przemóc nieufność Ministerstwa Finansów.

Najbliższe sto dni?

Orka na ugorze — żmudna praca nad uproszczeniem procedur NPR 2004-06, usprawnieniem działania instytucji wydających środki, przygotowanie programów i procedur na lata 2007-13. Jaśniejszym akcentem będą na pewno konsultacje narodowych strategicznych ram odniesienia i programów operacyjnych z ekspertami, partnerami społecznymi i gospodarczymi. Spotkania z nimi są zawsze ciekawe, są źródłem nowych pomysłów i pomagają dobrze programować alokację środków publicznych.

Grażyna Gęsicka, minister rozwoju regionalnego

Wywiad autoryzowany