KOMENTARZ PRAWNIKA
28 kwietnia 2013 r. weszła w życie nowa ustawa o terminach zapłaty w transakcjach handlowych. Zastąpiła poprzednio obowiązujący akt prawny obowiązujący od 2003 r. i jednocześnie wprowadza kilka rewolucyjnych zmian w stosunku do poprzednio obowiązujących regulacji.
Głównym celem ustawy jest określenie generalnych terminów zapłaty, jakie powinny być stosowane w obrocie handlowym. Poprzednio obowiązująca regulacja miała ten sam cel, jednak niewielkie znaczenie w praktyce. Zawierała bowiem wiele norm względnie obowiązujących, które zwykle nie miały zastosowania wobec odmiennych postanowień przyjmowanych przez strony w zawieranych umowach. Dlatego też uchwalając nowe prawo, ustawodawca zdecydował się na zaostrzenie przepisów i wprowadzenie dwóch instrumentów, które skutecznie mają zapobiegać zatorom płatniczym.
Pierwszym z nich jest określenie ustawowych terminów maksymalnych, których przekroczenie w umowie powoduje nieważność postanowienia i możliwość naliczenia odsetek (rozwiązanie wzorowane na odsetkach maksymalnych). Zgodnie z art. 7 ust. 2 nowej ustawy, terminy zapłaty w transakcjach handlowych nie mogą przekraczać 60 dni od dnia doręczenia faktury, chyba że co innego wynika z charakteru stosunku prawnego lub właściwości świadczenia. Użycie zwrotów nieostrych powoduje dość duże pole do popisu dla interpretatorów i może w przyszłości zaowocować wieloma „ciekawymi” orzeczeniami wydanymi na gruncie tego przepisu.
Drugą i zapewne o wiele istotniejszą zmianą jest umożliwienie wierzycielom dochodzenia od dłużników, faktycznych kosztów poniesionych w celu dochodzenia świadczenia w trybie postępowania sądowego. W chwili obecnej na koszty dochodzenia świadczenia, jakie mogą być zasądzone w trybie postępowania sądowego (tym również postępowania nakazowego, które jest uproszczonym postępowaniem dopuszczalnym w przypadku dochodzenia należności w transakcjach handlowych) składają się jedynie opłata sądowa i zryczałtowane koszty pomocy prawnej, wynikające z wydanych rozporządzeń. Jednocześnie koszty pomocy prawnej określone są na stałym poziomie, bez odniesienia się do faktycznie poniesionych przez stronę opłat.
W rezultacie do tej pory to na stronę powodową przerzucany był ciężar kosztów udzielonej jej pomocy prawnej, które zwykle przewyższały stawki wynikające z odpowiednich przepisów. Dzięki wprowadzonej zmianie sytuacja ta uległa diametralnej zmianie. Zgodnie z art. 10 ustawy, wierzyciel będzie mógł żądać od przeciwnika procesowego zwrotu faktycznie poniesionych kosztów pomocy prawnej, w udokumentowanej wysokości (np. wynikającej z umowy z kancelarią prawną, wystawionej faktury, dokonanego przelewu). Wskazana zmiana jest istotnym ukłonem ustawodawcy w kierunku uczestników obrotu. Wreszcie bowiem można twierdząco odpowiedzieć na pytanie, czy możliwe jest wyegzekwowanie od pozwanego zwrotu pełnych kosztów wynagrodzenia pełnomocnika procesowego, i skutecznie „przerzucić” ciężar dochodzenia należności na dłużnika.