Pomóc znaczy móc połknąć

MB
opublikowano: 2007-07-09 00:00

Upór ministra gospodarki popycha małe stacje w ramiona gigantów.

Upór ministra gospodarki popycha małe stacje w ramiona gigantów.

Lotos i Orlen mogą wykorzystać rozporządzenie resortu gospodarki do własnych celów, czyli oswojenia konkurencji.

Decyzja Piotra Woźniaka, ministra gospodarki, jest na rękę koncernom paliwowym. Relatywnie niewielkim kosztem mogą, jeśli nie przejąć, to zapewnić sobie odbiorców paliwa na długi czas. Na taki pomysł wpadł już Lotos, który proponuje małym stacjom pomoc w sfinansowaniu modernizacji. Stacja, która decyduje się na współpracę z koncernem, w zamian za wsparcie podpisuje umowę, w której zobowiązuje się do zakupu paliwa Lotosu. Giełdowa spółka przyjęła zasadę, że kwota pieniędzy, którą Lotos zainwestuje, jest uzależniona od ilości paliwa, którą zainteresowany kupi. Zdaniem Lotosu, zainteresowanie tymi programami jest duże, a spółka zapewni sobie stałego odbiorcę paliwa nawet na kilka lat.

Być może jest to wyjście np. dla Łukoila, który coraz mocniej rozpycha się na polskim rynku. Zresztą, co zauważył już „Puls Biznesu”, małe stacje same garną się pod skrzydła rosyjskiego giganta. Część z nich z powodu m.in. braku pieniędzy na modernizacje.

Nieco inaczej do sprawy koniecznej modernizacji „ekologicznej” podszedł Orlen, który włączył obowiązki zmian do programu restrukturyzacji sieci stacji.

Ponad 100 stacji Orlenu na około 2 tys. z końcem 2007 r. zostanie zamkniętych.

— PKN Orlen robi wszystko, żeby zakończyć modernizację zbiorników do końca grudnia. Na pewno zdążymy. Od 2005 r. modernizujemy setki stacji rocznie. Prowadzimy jednocześnie kompleksową restrukturyzację swoich obiektów. Zamykane są stacje niedochodowe i nienadające się do modernizacji — mówi William Kozik, dyrektor wykonawczy ds. sprzedaży detalicznej PKN Orlen.