We wtorek rząd zdecydował o przeznaczeniu 370 mln zł na dopłaty do eksportu półtusz wieprzowych i mięsa wołowego bez kości. Miesiąc temu 166 mln zł zostało dodatkowo przeznaczone na wsparcie rynku mleka. Sprawdziliśmy, na co można wydać w Polsce 536 mln zł.
Stoczni potrzeba 160 mln zł
Za 536 mln zł w przemyśle stoczniowym sporo dałoby się zrobić. Szczecińskiej firmie na wznowienie produkcji potrzeba ponad 160 mln zł. I tu pomóc może się opłacać, bo jeśli firma dokończy budowę statków i sprzeda je, będzie mogła uregulować większość zobowiązań. Pracownicy stoczni czekają także na zaległe wynagrodzenia i ich wypłaty nie da się uniknąć. Gdyby pieniądze dla rolników trafiły do Szczecina, zwolnienia grupowe mogłyby ominąć także Cegielskiego, dostawcę silników okrętowych.
Drogi przegrały z mięsem
Budowa jednego kilometra autostrady kosztuje mniej więcej 5 mln EUR (19 mln zł). Zatem za kwotę przeznaczoną na wsparcie eksportu wieprzowiny i rynek mleka można by wybudować 30 km autostrad, a może nawet dwukrotnie więcej dróg ekspresowych. Nie licząc wykupu gruntu, byłby to solidny odcinek drogi Warszawa-Łódź.
Z dróg szybkiego ruchu korzystają zresztą rolnicy i również oni będą musieli dołożyć swoją cegiełkę do ich budowy. Ministerstwo Infrastruktury zmierza bowiem do wprowadzenia opłat winietowych, z których m.in. sfinansowany będzie program autostradowy.
Zatem rolnicy otrzymają od państwa pieniądze z dopłat na mięso, mleko itp., które oddadzą budżetowi w postaci autostradowych winiet.
Huty: długa lista wierzycieli
Gdyby pół miliarda złotych przeznaczyć na dokapitalizowanie hut, łatwiej byłoby im przeprowadzić restrukturyzację finansową. Choć trzeba też przyznać, że w skali tej branży 536 mln zł to kropla w morzu. Sam bowiem holding Polskie Huty Stali jest zadłużony na 4 mld zł.
Jeśli jednak huty spłaciłyby choć 536 mln zł zobowiązań, zyskałyby PKP, energetyka, dostawcy materiałów i surowców itd. Oddłużenie oznacza też odzyskanie płynności finansowej i ułatwia możliwość uzyskania środków na inwestycje. Na linię COS w Hucie Katowice potrzeba 400 mln zł, dwa razy więcej na modernizację walcowni w Sendzimirze.
Dzięki temu nasze huty miałyby większe szanse na konkurowanie z zagranicznymi produktami i może wreszcie przestałyby być problemem dla Skarbu Państwa.
Daewoo nic nie chce
Wśród analityków dominuje przekonanie, że 536 mln zł przy wielokrotnie wyższym zadłużeniu Dae-woo-FSO byłoby tylko kroplą w morzu potrzeb.
— Pieniądze te mogłyby co prawda posłużyć do spłaty części zobowiązań Daewoo-FSO. Jednak przy obecnej fatalnej kondycji zakładu nie rozwiązałoby to jego problemów. Rząd powinien natomiast aktywnie kontynuować pomoc dla fabryki na przykład w formie ulg podatkowych — twierdzi Stefan Bieliński, prezydent Polskiej Izby Motoryzacji.
Z kolei sami zainteresowani przekonują, że nie chcą wyciągać rąk po pieniądze publiczne.
— Wierzymy natomiast, że sukcesem zakończą się nasze działania zmierzające do utworzenia nowej spółki produkcyjnej i pozyskania inwestora — podkreśla Krystyna Danilczyk, rzecznik prasowy Dae-woo-FSO.
Sądy wymagają pilnych inwestycji
Sędzia Marek Celej, rzecznik prasowy Krajowej Rady Sądownictwa, podkreśla, że sądownictwo od wielu lat jest niedoinwestowane, a pieniądze, jakie przeznacza się w budżecie na wymiar sprawiedliwości, nie wystarczają nawet na pokrycie bieżących wydatków.
Dodatkowe 536 mln zł należałoby przeznaczyć przede wszystkim na inwestycje. Potrzeba nie tylko nowych obiektów sądowych, ale także modernizacji już istniejących. Tylko na remont budynku warszawskiego sądu okręgowego potrzeba około 50 mln zł. Środków wymagają także doraźne wydatki sądów na pokrycie opłat dla komorników, wynagrodzeń biegłych i obrońców z urzędu, nie mówiąc o opłatach za prąd i zaległości wobec poczty.
Dużych nakładów wymaga komputeryzacja sądownictwa i wprowadzenie nowoczesnych technik związanych z procesami. Dodatkowych środków wymaga też zwiększenie zatrudnienia personelu. Potrzeba około tysiąca nowych sędziów, tymczasem w tym roku przybyło tylko 270 etatów. Pokrycie tych potrzeb pozwoliłoby na choćby częściową likwidację zaległości w rozpoznawaniu spraw.
Metro dalej nie pojedzie
Jacek Zdrojewski, wiceprezydent Warszawy, twierdzi, że 530 mln zł pozwoliłoby szybko zakończyć budowę pierwszej linii stołecznego metra. Na zakończenie tej inwestycji potrzeba nieco ponad 720 mln zł. Zastrzyk gotówki pozwoliłby na szybszą i efektywniejszą jej realizację. Gdyby natomiast te pieniądze przeznaczyć na budowę drugiej linii metra, która ma być realizowana w formule partnerstwa publiczno-prywatnego, to kwota rzędu 536 mln zł potraktowana jako gwarancje rządowe od razu wzmocniłaby pozycję miasta jako inwestora w negocjacjach z potencjalnymi wykonawcami.
Policja: broń i informatyzacja
Zbigniew Matwiej, naczelnik wydziału prasowego Komendy Głównej Policji, wylicza, że dodatkowe środki dla policji wysokości 536 mln zł można by przeznaczyć na dokończenie kompleksowego przezbrojenia policjantów w broń produkowaną w Polsce (jest to bardzo istotne dla przeżywającej kłopoty rodzimej branży zbrojeniowej), budowę nowoczesnych centrów dowodzenia, informatyzację i doposażenie komend powiatowych w nowoczesne środki łączności oraz niezbędne remonty.
Przede wszystkim jednak stała dotacja pozwoliłaby na zwiększenie liczby etatów w policji o blisko 20 tysięcy. Na ulicach pojawiłoby się więcej funkcjonariuszy. W efekcie zwiększyłby się poziom skuteczności działań policji i spadłaby przestępczość.
Budżet państwa na 2002 rok przewidywał na centralne zakupy sprzętu dla policji 79 mln zł. Całkowite tegoroczne wydatki stróżów prawa miały zamknąć się kwotą minimalnie przekraczającą 5 mld zł.