Indeksy amerykańskich rynków akcji poszły mocno w górę. Dla SP500 był to już czwarty wzrost z rzędu. Tak udana seria nie zdarzyła się od 21 listopada ubiegłego roku, kiedy rynki — jak się później okazało — znalazły dno.
W środę największym impulsem do kupowania akcji była nieoficjalna informacja o szykowaniu przez administrację Obamy tzw. złego banku. Miałby on przejąć od banków "toksyczne aktywa", które obciążają ich bilanse generując straty i zmuszając do ciągłego poszukiwania kapitału. Kursy największych banków, m.in. Citigroup i Bank of America, rosły przez większą cześć sesji dwucyfrowo.
Nie popsuł dobrych nastrojów Fed, który utrzymał rekordowo niską stopę dając do zrozumienia, że nie zamierza jej podwyższać przez dłuższy czas. Nowym elementem jest zapowiedź ewentualnych zakupów długoterminowych papierów skarbowych, co — według analityków — ma umożliwić utrzymanie niskiego oprocentowania kredytów hipotecznych. Na rynku technologicznym wzrosty były zasługą lepszych niż oczekiwano wyników kwartalnych Yahoo i Sun Microsystems.
Marek Druś