Pomostówki dostanie 270 tys. osób. I basta

Grzegorz Nawacki
24-09-2008, 00:00

Jeśli rząd przeforsuje ustawę w Sejmie, budżet zaoszczędzi rocznie 10 mld zł, a na rynku pracy będzie o 1 mln osób więcej.

Jeśli rząd przeforsuje ustawę w Sejmie, budżet zaoszczędzi rocznie 10 mld zł, a na rynku pracy będzie o 1 mln osób więcej.

15 posiedzeń, 70 godzin negocjacji i ponad 1 tys. wystąpień — to statystyczny zapis prac Komisji Trójstronnej, w której rząd, pracodawcy i związkowcy debatowali nad emeryturami pomostowymi (świadczenia dla osób pracujących w szczególnych warunkach lub wykonujących prace o szczególnym charakterze, wypłacane od momentu zakończenia pracy do osiągnięcia wieku uprawniającego do emerytury powszechnej).

Rezultat — projekt ustawy, który prawo do pomostówek przyznaje wykonującym pracę z listy: 36 prac w szczególnych warunkach i 24 o szczególnym charakterze, którzy pracowali przed 1999 r. Według szacunków rządu, system obejmie około 270 tys. osób, co będzie kosztowało budżet w szczytowym momencie 500-600 mln zł rocznie. To grubo ponad 100 tys. osób więcej niż pierwotna propozycja rządu, bo rozszerzono listę prac i zniesiono ograniczenie prawa do pomostówek dla osób urodzonych przed 1969 r.

— To nie ustępstwo, lecz wynik twardej dyskusji i argumentów każdej ze stron. Były zastrzeżenia natury prawnej, konstytucyjnej pod względem ograniczenia roczników uprawnionych do emerytur pomostowych. Projekt jest spójny i oparty tylko na merytorycznych przesłankach —mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak, wiceminister pracy i polityki społecznej, która z ramienia rządu pracowała nad projektem.

Pracodawcy chwalą rząd.

— To zdrowy kompromis. Popieramy ten projekt. Szkoda, że rząd rozszerzył liczbę uprawnionych, ale w ustępstwach nie poszedł za daleko. Gospodarka na tym skorzysta: w kulminacyjnym momencie na pomostówki budżet wydawał będzie rocznie o ponad 10 mld zł mniej niż na wcześniejsze emerytury, a na rynku pracy pozostanie 1 mln pracowników — mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert PKPP Lewiatan.

Związki są innego zdania.

— Nie zgadzamy się, by świadczenie było wygasające. Jeśli praca jest szkodliwa, to dlaczego ten, kto zaczął wykonywać ją po 1999 r., ma nie mieć prawa do emerytury pomostowej. O tym, kto ma prawo do świadczenia, nie powinien decydować ministerialny wykaz, lecz komisja lekarska rozstrzygająca każdy przypadek indywidualnie — mówi Andrzej Strębski z OPZZ.

Rząd jest przekonany, że pomostówki muszą być wygasające.

— Młode osoby, które decydują się na wykonywanie prac z wykazu, muszą uwzględniać konieczność zmiany zawodu w przyszłości. Poza tym postęp technologiczny, np. nowe maszyny, zneutralizuje negatywne konsekwencje wykonywania niektórych prac — mówi Agnieszka Chłoń-Domińczak

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Pomostówki dostanie 270 tys. osób. I basta