Pomysły MF mogą wystraszyć inwestorów

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2014-07-31 00:00

Forsowana przez resort finansów klauzula obejścia prawa nie ułatwi ścigania oszustów, ale uderzy w zwykłych przedsiębiorców — alarmuje Deloitte

Dwa tygodnie temu Ministerstwo Finansów (MF) przedstawiło projekt zmian w ordynacji podatkowej, których celem ma być skuteczniejsza walka z oszustami podatkowymi oraz międzynarodowymi strukturami stosującymi agresywną optymalizację podatkową. Ostrzem fiskusa będzie tzw. klauzula obejścia prawa podatkowego. Dotyczące jej zapisy skrupulatnie przeanalizowali eksperci z firmy doradczej Deloitte. Ich wnioski budzą niepokój: projekt jest tak niejasny i wadliwy że proponowane zmiany mogą zniechęcić potencjalnych inwestorów branżowych i strategicznych oraz fundusze inwestycyjne.

RESORCIE, ROZWAGI!: Eksperci podkreślają, że zabiegając o wysokie wpływy budżetowe, kierownictwo Ministerstwa Finansów nie powinno wprowadzać niejasnych przepisów grożących chaosem i paraliżem działalności gospodarczej. [FOT. WM]
RESORCIE, ROZWAGI!: Eksperci podkreślają, że zabiegając o wysokie wpływy budżetowe, kierownictwo Ministerstwa Finansów nie powinno wprowadzać niejasnych przepisów grożących chaosem i paraliżem działalności gospodarczej. [FOT. WM]
None
None

— Zagrożeni są także zwykli polscy przedsiębiorcy, nie tylko duzi, ale także średni i najmniejsi. Jest duże ryzyko, że klauzula może być restrykcyjnie wykorzystywana przez MF przeciwko wszystkim podatnikom. To popsuje klimat inwestycyjny w Polsce — ostrzega Maciej Guzek, starszy menedżer w dziale doradztwa podatkowego Deloitte.

Gwałt na konstytucji

Resort finansów chce prześwietlić tych, którzy układają swój biznes i transakcje w sposób pozwalający na legalne zapłacenieniższego podatku lub jego uniknięcie. Nałożenie klauzuli oznaczać będzie konieczność dopłacenia oszczędzonego podatku oraz konsekwencje karnoskarbowe. To już drugie podejście MF do klauzuli. W 2004 r. Trybunał Konstytucyjny zablokował pierwszą próbę jej wprowadzenia. Teraz MF zapewnia, że projekt wypełnia wytyczne tamtego wyroku i jest zgodny z konstytucją. Czy aby na pewno?

— Analiza projektu absolutnie nie daje podstaw do takich twierdzeń. Jest duże ryzyko zakwestionowania nowych przepisów ordynacji podatkowej przez TK. Projekt powiela błędy poprzedniego, zawiera pojęcia niedookreślone i nieprecyzyjneprzepisy. Przyznaje organowi podatkowemu za duże pole do subiektywnej oceny, czy działania przedsiębiorcy mieszczą się w ramach dozwolonego planowania podatkowego, czy też są obejściem prawa — mówi Ewa Grzejszczyk, dyrektor działu doradztwa podatkowego Deloitte.

Jej zdaniem, że klauzulowe pomysły MF nikomu nie przyniosą korzyści, a za cały bałagan zapłacą przedsiębiorcy.

— Rozumiemy, że ministerstwo chciałoby skuteczniej walczyć z oszustami i kombinatorami podatkowymi, ale projekt w obecnym brzmieniu nie pozwoli osiągnąć tego celu. Doprowadzi jedynie do dziwnych kontroli, wielu sporów, zamętu, niepewności, co może zniechęcić inwestorów, szczególnie zagranicznych. Budżet państwa na tym nie zyska. Koszty chaosu poniosą podatnicy, a po kilku latach złe przepisy i tak trzeba będzie zmienić — przewiduje Ewa Grzejszczyk.

Optimus dziś by przegrał

Fiskus będzie ścigał tych, którzy stosując sztuczne konstrukcje prawne (obliczone jedynie na zmniejszenie podatku), uzyskają znaczną korzyść podatkową, która w istotny sposób poprawi ich sytuację finansową.

— Polski system podatkowy już teraz jest skomplikowany i nieprzyjazny. Proponowane rozwiązania doprowadzą do sytuacji, w których potencjalni inwestorzy, podejmując jakiekolwiek działania, będą musieli się zastanawiać, czy na pewno nie ma innej konstrukcji prawnej, która przyniesie im taki sam skutek, ale będzie mniej korzystna podatkowo dla nich. Zacznie się dmuchanie na zimne. Ponadto w razie kłopotów z fiskusem przedsiębiorcy będą musieli sami udowadniać, że zastosowane przez nich legalne konstrukcje prawne były uzasadnione ekonomicznie i nie miały na celu jedynie obniżenia zobowiązania podatkowego — mówi Mariusz Stefaniak, starszy konsultant w dziale podatkowym Deloitte.

Projekt w nierówny sposób traktuje podatników.

— Taka sama transakcja nie będzie miała żadnego znaczenia finansowego dla wielkiej firmy, a dla mniejszej oznaczać będzie istotne poprawienie jej sytuacji finansowej, więc to ona będzie musiała tłumaczyć się przed fiskusem. Taka regulacja jest po prostu niesprawiedliwa — dodaje Maciej Guzek.

Eksperci Deloitte symulują, jak potoczyłyby się losy słynnego Optimusa, gdyby wobec firmy fiskus zastosował regulacje projektowane przez MF. Ich zdaniem, firmie zarzucono by brak uzasadnienia ekonomicznego (eksport, a następnie import komputerów), zastosowanie sztucznej konstrukcji, osiągnięcie znacznej korzyści podatkowej (uniknięcie VAT), uznanie, że typową konstrukcją jest sprzedaż krajowa.

— Gdyby klauzula istniała, Optimus najprawdopodobniej przegrałby spór z fiskusem — uważa Maciej Guzek.

W 2003 r. NSA całkowicie oczyścił Optimusa Romana Kluski z zarzutu obchodzenia prawa podatkowego.

Praktyczne zagrożenia

Przykłady sytuacji, w których fiskus może próbować nałożyć klauzulę obejścia prawa:

1. Twórcy część swojego wynagrodzenia otrzymują z tytułu przeniesienia praw autorskich, dzięki czemu płacą niższy podatek. Po wejściu klauzuli fiskus może uznać, że była to zbyt skomplikowana konstrukcja prawna i powinna być zawarta zwykła umowa o pracę. Po stronie twórcy powstanie zaległość podatkowa, a po stronie pracodawcy odpowiedzialność za naliczenie składek. Spółka A jest winna 1 mln zł spółce B.

2. Strony zamierzają dokonać konwersji wierzytelności na kapitał spółki A w ten sposób, że spółka B zobowiąże się do wniesienia wkładu gotówkowego do spółki A w wysokości 1 mln zł, strony dokonają potrącenia wzajemnych wierzytelności, tj. wierzytelność B o zwrot pożyczki z wierzytelnością A o wniesienia wkładu. W efekcie spółka B nie płaci podatku z tytułu objęcia udziałów w spółce A. Fiskus mógłby uznać, że konstrukcja jest sztuczna, nadmiernie zawiła, częściowo zbędna dla celu gospodarczego. Jako typową czynność prawną organ mógłby wskazać wkład niepieniężny w postaci wierzytelności. W efekcie powstania przychodu z tytułu objęcia udziałów w spółce A wysokości 1 mln zł spółka B musiałaby zapłacić 190 tys. zł podatku.

Źródło: Deloitte
JUŻ PISALIŚMY: „PB” z 18.07.2014 r. Niestety, wbrew obietnicom MF, projekt resortu nie gwarantuje bezpieczeństwa mniejszym firmom.