Praga (PAP/CTK) - W trakcie zakończonego w sobotę dwudniowego referendum unijnego 77,33 procent głosujących opowiedziało się za wejściem Republiki Czeskiej do Unii Europejskiej, zaś 22,67 procent było przeciw - podał Czeski Urząd Statystyczny.
Frekwencja wyniosła 55,21 procent uprawnionych. Frekwencja nie ma w Czechach wpływu na ważność referendum.
Według agencji badania opinii publicznej SC&C, która przeprowadziła sondaż wśród głosujących, największe poparcie dla członkostwa w Unii - 90 procent - okazali zwolennicy liberalnej Unii Wolności, współtworzącej obecną koalicję rządową. Najmniejsze zaś - 40 procent - elektorat Komunistycznej Partii Czech i Moraw, która jako jedyne z ugrupowań parlamentarnych wyraźnie wezwała do głosowania na "nie".
Wysoki odsetek głosów na "tak" (87 procent) zarejestrowano wśród elektoratu Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS), choć to największe ugrupowanie opozycyjne nie wsparło integracji z Unią w sposób absolutnie jednoznaczny. Spośród wyborców rządzącej Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (CzSSD) i wspomagających ich w koalicji ludowców (chadeków) za Unią opowiedziało się po ponad 80 procent.
Płeć głosujących nie miała wpływu na rezultat głosowania - po 78 procent kobiet i mężczyzn opowiedziało się za członkostwem.
Wsparcie dla integracji było mniej więcej równe we wszystkich kategoriach wiekowych, z odchyleniami w granicach zaledwie kilku punktów procentowych. Największy odsetek głosów na "tak" (81 procent) odnotowano jednak wśród osób w wieku ponad 60 lat.
Nie było także większych różnic w wynikach głosowania w miastach i na wsi - odpowiednio 79 i 77 procent na "tak".
W opinii czeskiego premiera Vladimira Szpidli wstępne wyniki jednoznacznie wskazują, że Czechy powiedziały "tak" oraz że to obywatele zdecydowali o członkostwie w Unii Europejskiej. "Te wyniki uważam za bardzo dobre" - dodał premier.
Zdaniem ministra spraw zagranicznych Cyrila Svobody, referendum jest sukcesem wszystkich obywateli Czech. "Prognozy świadczą o bardzo dobrym wyniku, o tym, że większość wzięła udział w głosowaniu i większość powiedziała tak" - dodał.
Według wiceprzewodniczącej obywatelskiego stowarzyszenia "Tak dla Europy" Moniki Pajerovej, "referendum niczego nie zakończyło, ale stanowi dopiero początek wielkiej pracy". "Teraz zależy już tylko od nas samych, jak wykorzystamy potencjał europejski" - powiedziała Pajerova.
Vilem Barak ze stowarzyszenia "Inicjatywa eurosceptyczna" powiedział, że jego organizacja rozważa złożenie skargi do Trybunału Konstytucyjnego na działania rządu, który - jak oświadczył Barak - "wykorzystał środki wszystkich obywateli na kampanię wspierającą członkostwo w Unii, choć nie wszyscy obywatele byli za tym członkostwem".
"Uwzględniając fakt, że w Czechach - jako jedynym kraju, gdzie odbywało się referendum akcesyjne - wystąpiły dwie istotne siły eurosceptyczne czy wręcz przeciwne Unii (konserwatywno-liberalna Obywatelska Partia Demokratyczna oraz Komunistyczna Partia Czech i Moraw - przyp. PAP), wynik referendum jest bardzo dobry - powiedział PAP znany czeski politolog Jirzi Pehe.
"Jest to widomy dowód tego, że powstaje niezależne od doraźnych wpływów polityków, świadome własnej siły społeczeństwo obywatelskie. Dopiero teraz, przy okazji pierwszego w historii Czech referendum, widać owoce wieloletniej polityki byłego prezydenta Vaclava Havla" - dodał Pehe.
Podobnie jak w każdą inną sobotę Praga jest opustoszała. Większość mieszkańców spędza weekend poza miastem. Sukces referendum świętują przede wszystkim politycy i działacze proeuropejskich organizacji społecznych. Dopiero wieczorem na dziedzińcu Zamku Praskiego odbędzie się koncert europejski, który zakończy pokaz ogni sztucznych.
Komisja Europejska "oddaje hołd obywatelom Czech za ich jednoznaczne poparcie" dla członkostwa w Unii Europejskiej - głosi sobotni komunikat Komisji Europejskiej, opublikowany w reakcji na wynik czeskiego referendum.
Organ wykonawczy Unii jest przekonany, że Czechy, "położone w samym sercu Europy, ze swoim bogatym dziedzictwem historycznym i kulturalnym, w pełni skorzystają z członkostwa UE i będą odgrywały centralną rolę w przyszłym życiu Unii".
Przewodniczący Komisji Romano Prodi podkreślił, że "jest to dobry dzień dla Europy, jeszcze jeden dowód, że nasze narody pragną ze sobą współżyć. Serdecznie witam naród czeski jako członka demokratycznej europejskiej rodziny" - oświadczył Prodi.
Komisarza ds. poszerzenia Guentera Verheugena już "praska wiosna w 1968 roku przekonała, że Czesi nie potrzebują lekcji z zakresu wolności, demokracji i praw człowieka. Cała Unia skorzysta z ich szczególnej wrażliwości na kwestie równego traktowania, praw człowieka, równych szans i stosunków z naszymi sąsiadami - uważa Verheugen. (PAP)
: