Fascynacja Paryżem była, jest i będzie zjawiskiem globalnym. Z francuską stolicą tylko Nowy Jork może się mierzyć pod względem liczby opisów, utworów literackich, filmów etc.
Czy w związku z tym o Paryżu w ogóle da się napisać jeszcze cokolwiek oryginalnego? Tak się złożyło, że wiele lat temu był on pierwszym miastem Zachodu, które miałem okazję odwiedzić. Skok z realnego socjalizmu na tak głęboką wodę wywołał oczywiście ustrojowy szok, nie tyle termiczny, ile ekonomiczny. Wstęp do każdego paryskiego muzeum okazywał się po czarnorynkowym przeliczeniu koszmarnie drogi, a Moulin Rouge czy Crazy Horse można było „zaliczyć” jedynie nieśmiało zaglądając do wejścia z chodnika. Za darmo dostępny był natomiast fantastyczny układ urbanistyczny miasta, wspaniałe widoki, perspektywa La Voie Triomphale (Drogi Triumfalnej) etc. Takie całościowe spojrzenie pozostało mi do dzisiaj.
Wizjoner Haussmann
Drugie Cesarstwo (1852-70) skończyło się klęską Francji w wojnie z Prusami i zapłaceniem gigantycznej kontrybucji 5 mld franków w złocie, ale Paryżowi rządy Napoleona III wyszły na wielki plus. Prefektem departamentu Sekwany był wówczas baron Georges Haussmann (1809-91), który — na zlecenie cesarza — przeprowadził (w latach 1852-56) wielką przebudowę Paryża. Wytyczył szerokie arterie komunikacyjne oraz dwie linie okrężnych bulwarów, wiążąc je w punktach skrzyżowań gwiaździstymi placami. Budynkom narzucił jednolitą wysokość sześciu lub siedmiu pięter oraz mansardowe dachy. Powstawały dworce i mosty, parki i ogrody. W sumie pod kilof poszło za czasów Haussmanna aż 27 tys. budynków — w tym zabytki — ale miasto przekształcono w nowoczesną metropolię.
Najpełniejszą panoramę Paryża można podziwiać oczywiście z samolotu, zwłaszcza gdy z Warszawy ląduje się nie w zlokalizowanym 23 km na północny wschód od miasta porcie Roissy-Charles-de-Gaulle, lecz leci dalej, na położone 14 km na południe Orly. Przy bezchmurnym niebie, z prawej burty samolotu widać wówczas urbanistyczną doskonałość. W kilku miejscach wysoko wystają z niej pojedyncze obiekty, które są punktami orientacyjnymi, ale krajobraz niewątpliwie... No właśnie — urozmaicają czy psują?
Królowa prowizorki
Pierwszym wielkim skandalem w panoramie miasta była wieża Eiffla. Kiedy inżynier Gustave Eiffel (1832-1923), wybitny specjalista od konstrukcji żelaznych i stalowych, zgłosił projekt wzniesienia na Polu Marsowym wieży, uświetniającej Wystawę Światową w roku 1889 — jego pomysł wywołał szok. Gorąco zaprotestowali luminarze nauki i kultury, uznając kratownicę Eiffla za historyczne i architektoniczne barbarzyń-stwo. Nie trafiał argument, iż wieża otrzymała lokalizację tymczasową i będzie budowlą epizodyczną.
Oponenci mieli do końca nadzieję, że inwestycja nie przeskoczy bariery finansowej — ale konstruktor postawił obiekt na miejskim terenie głównie za własne pieniądze, uzyskując prawo do pobierania opłat za wstęp. To XIX-wieczne partnerstwo publiczno-prywatne okazało się biznesem wręcz fantastycznym — zainteresowanie widokiem z góry na Paryż było tak wielkie, że Eifflowi koszty budowy zwróciły się już w pierwszym roku! Jego późniejsze dochody wywołały ogromną zazdrość przeciwników wieży i ponawiały pytania, kiedy zostanie ona wreszcie rozebrana.
Przełomem stała się pierwsza wojna światowa, gdy Tour Eiffel okazała się użyteczna dla wojskowej łączności i przysłużyła się obronie Paryża w sierpniu i wrześniu 1914 r. Podobnie jak paryskie taksówki, w dramatycznej sytuacji dowożące żołnierzy prosto na front, wieża zyskała uprawnienia kombatanckie oraz obywatelstwo miasta po wiek wieków. Dzisiaj panorama Paryża bez niej jest niewyobrażalna.
Budowano ją 2 lata, 2 miesiące i 5 dni. Wysokość konstrukcji wynosi 300,5 m, ale dzięki modernizowaniu anten nadawczych wieża Eiffla... systematycznie rośnie: rok 1989 — 312,27 m; 1991 — 317,96 m; 1994 — 318,70 m; 2000 — 324,00 m. Na trzy tarasy widokowe, usytuowane na wysokości 58, 116 i 276 metrów, rocznie wjeżdża lub wchodzi (na najwyższy można się dostać tylko windą) ponad 6 mln ludzi. Samobójcy korzystali głównie z poziomu drugiego (do czasu założenia siatek zabezpieczających), ponieważ pierwszy nie gwarantował skuteczności — znany jest przypadek odbicia się pod kątem od jadącego samochodu, czego efektem było „tylko” trwałe kalectwo.
Użyteczna zakała
Po II wojnie światowej dumna Francja nie poddała się politycznej i kulturowej dominacji Stanów Zjednoczonych, ale pewne osiągnięcia amerykańskiej cywilizacji zostały jednak uznane za warte adaptacji. W szczególności postanowiono okrasić Paryż drapaczami chmur, może nie aż tak wysokimi jak nowojorskie, ale dodającymi francuskiej stolicy prestiżu.
Pomysł chwalebny, ale jakiż diabeł podszepnął zlokalizowanie samotnego, gigantycznego, ciemnego słupiska ze stali i szkła w samym środku miasta?! Tour de Montparnasse wzniesiono w latach 1969-73, za prezydentury Georges’a Pompidou. Nazwa dzielnicy Montparnasse wywodzi się od sterty odpadów z kamieniołomów, tytułowanej niegdyś Mont Parnasse przez studentów, którzy w stanie wskazującym na spożycie usiłowali na owych kamieniach recytować poetyckie strofy, nawiązując twórczo do siedziby muz na Parnasie. Decydenci lokalizujący wieżowiec też chyba byli w stanie wskazującym na spożycie.
Po trzydziestu latach od wzniesienia paryżanie darzą wieżę Montparnasse uczuciami ambiwalentnymi — z jednej strony cenią jej użyteczność, albowiem mieści się tam wiele instytucji, ale z drugiej — wstydliwie przyznają, iż jest ona wyjątkową zakałą krajobrazu, zwłaszcza za dnia. Ciemną nocą to ponure gmaszysko „znika” i prezentuje się zdecydowanie lepiej, błyskając swoimi oświetlonymi na czerwono narożnikami. Widok z tarasu na 59. piętrze oczywiście jest piękny — w pewnym sensie piękniejszy niż z wieży Eiffla, albowiem panoramy z wieży Montparnasse nie psuje… ona sama.
Tam daleko, za mgłą
Pełną akceptację mieszkańców i gości Paryża zyskało za to zlokalizowanie całego zespołu drapaczy chmur daleko na zachodzie, za Sekwaną, w dzielnicy La Defense. Nazwa owego przedmieścia nawiązywała do obrony stolicy w roku 1870, po klęsce poniesionej przez Francję z Prusami pod Sedanem. Sto lat później zlokalizowano tam paryski Manhattan.
La Defense tytułowana była miastem XXI wieku, ale stała się pomnikiem kapitalizmu u schyłku wieku XX. Rozwiązaniem całkowicie nowatorskim okazało się schowanie wszelkiego ruchu kołowego do podziemi. Na dole zostały zbudowane stacje metra, trasy dojazdowe, parkingi i garaże, na górze zaś urządzono esplanadę Charles’a de Gaulle’a, po której tysiące osób pracujących i mieszkających (są tam nie tylko biurowce, ale i kwartały mieszkalne) w La Defense chodzą tylko pieszo. No, chyba że jeżdżą na rowerze.
Turystyczne zainteresowanie biurową dzielnicą wieżowców wzrosło w roku 1989, kiedy to z okazji 200-lecia Rewolucji Francuskiej wzniesiony został La Grande Arche. Jego wspaniała konstrukcja o wysokości 112 m ma kształt wydrążonego sześcianu i zamyka od zachodu Drogę Triumfalną, czyli wielką oś Paryża. Ponieważ znajdujący się na jej wschodnim krańcu Luwr stoi pod lekkim kątem w stosunku do osi — Wielki Łuk usytuowano dokładnie tak samo, osiągając efekt dalekiego, lustrzanego odbicia Luwru.
Widok na odległy Paryż z tarasu La Grande Arche, na który wjeżdża się przezroczystymi windami, jest zupełnie inny niż ze wspomnianych wcześniej wież — ale ma jedną zaletę. Otóż Tour Eiffel ustawia się dokładnie w jednej linii z Tour de Montparnasse i ją przesłania — co zdecydowanie podwyższa doznania estetyczne obserwatora...
