POPiS-owa pułapka podatkowa

Bartosz Krzyżaniak, Kamil Zatoński
opublikowano: 2005-09-13 00:00

PiS w kwestii obciążeń fiskalnych jest pryncypialne. A to — jak oficjalnie przyznała PO — utrudni kompromis.

Do wyborów niespełna dwa tygodnie, tymczasem porozumie- nie między dwoma przodującymi w sondażach partiami wydaje się dość odległe. Przynajmniej w kwestii zmian w systemie podat- kowym.

Trudno się dogadać

— O kompromis między Platformą Obywatelską (PO) oraz Prawem i Sprawiedliwością (PiS) w kwestii podatków będzie trudno — przyznał Zbigniew Chlebowski z PO podczas zorganizowanego w redakcji „Pulsu Biznesu” panelu polityczno-ekonomicznego.

Przypomnijmy, że jego ugrupowanie opowiada się za wprowadzeniem 15-proc. podatku liniowego CIT, PIT i VAT.

— Planujemy jednak wprowadzenie rekompensaty podatkowej w PIT dla dochodów do 3-4 tys. zł. To może zmiękczyć stanowisko PiS — uważa Zbigniew Chlebowski.

Tymczasem Artur Zawisza z PiS zwraca uwagę, że propozycja PO wcale nie oznacza niskich podatków.

— Zdaje się, że wie o tym nawet Donald Tusk, o czym przeczytałem w piątkowym „PB”. PiS bardziej stawia na obniżenie podatków niż na ich uproszczenie — uważa poseł PiS.

Jego partia chce ograniczenia stawek podatkowych w PIT do 18 i 28 proc. i utrzymania stawek preferencyjnych VAT m.in. na żywność, lekarstwa, książki i prasę. Opowiada się też za ulgami prorodzinnymi.

— Efektywna stawka podatku będzie więc niższa niż 15 proc. proponowane przez PO — tłumaczy Artur Zawisza.

Powrót do obrotowego

SLD optuje za utrzymaniem progresji podatkowej z ewentualną możliwością obniżenia stawek, o ile pozwoli na to budżet.

— Byłabym ostrożna z wprowadzaniem podatku liniowego. Lepiej nie psuć tego, co jest, i zrobić sobie pewien zapas na wszystkie reformy w finansach — uważa Małgorzata Ostrowska, wiceminister gospodarki.

LPR i Samoobrona mają inne pomysły.

— Przedsiębiorstwa unikają płacenia CIT, świadomie zawyżając koszty. Dlatego chcemy zmniejszyć CIT do 8,5 proc. i jako dodatkowy element wprowadzić około 1,5- -proc. podatek obrotowy. To nie będzie dodatkowo obciążało przedsiębiorców — zapewnia Andrzej Kaźmierczak z LPR.

LPR chce też wprowadzenia ulg inwestycyjnych dla firm tworzących nowe miejsca pracy.

O podatku obrotowym myśli też Samoobrona. Miałby wynosić 2,5 proc., a CIT stopniałby do 10 proc.

— Takie posunięcia pozwoliłyby zrównoważyć budżet już za trzy lata, a naszej gospodarce rozwijać się w tempie 7-9 proc. PKB rocznie — uważa Kazimierz Zdunowski z Samoobrony.

Chłodnym okiem

Ekonomiści uczestniczący w debacie podchodzą do deklaracji polityków z chłodną rezerwą.

— Mam wrażenie, że w większości wypowiedzi przedstawicieli partii politycznych nie przebija się chęć wprowadzenia systemu podatkowego, który byłby zadowalający dla podatników i stymulował wzrost gospodarczy. Podnoszone są pomysły redystrybucyjne — by za pomocą podatków pomóc tym czy innym grupom albo promować różne dziedziny. Zapomina się jednak o tym, że podatki nie powinny hamować gospodarki. Te różne dodatkowe elementy zdają się części polityków przesłaniać podstawową zasadę: przede wszystkim nie szkodzić — uważa Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z PKPP Lewiatan, część polityków co innego deklaruje, a co innego wdraża w życie. Jego zdaniem, najlepszy przykład to ostatnie głosowania w Sejmie, w tym przyjęcie ustawy o górniczych emeryturach. Z kolei Andrzej Sadowski z Centrum im. A. Smitha zwraca uwagę, że żadna z propozycji prezentowanych przez polityków nie jest adekwatna do potrzeb Polski.

— Żadna z partii tak naprawdę nie chce wycofania państwa z gospodarki. Czekają nas zatem kolejne lata ręcznego sterowania gospodarką. Także w kwestii obciążeń podatkowych — nie widać bowiem propozycji zmian systemowych, lecz tylko pewne modyfikacje — uważa ekspert Centrum im. A. Smitha.

Co politycy proponują biznesowi

Zbigniew Chlebowski, Platforma Obywatelska

- Zamierzamy głęboko zderegulować życie gospodarcze i wyeliminować interpretacje urzędnicze. Myślimy nad powołaniem specjalnego urzędu, który czuwałby nad wykonaniem tego zadania. Proces nie będzie jednak możliwy bez gruntownej reformy systemu podatkowego. Proponujemy więc ujednoliconą stawkę 15 proc. CIT, PIT i VAT. Przyjrzymy się i zastanowimy nad uchyleniem niektórych parapodatków. Chcemy opodatkować niewielkim ryczałtem także gospodarstwa rolne. Będziemy dążyć do redukcji rocznych wydatków budżetu państwa o 10-15 mld zł. Zlikwidujemy część agencji i funduszy celowych, a ich niektóre zadania powierzymy samorządom.

Artur Zawisza, Prawo i Sprawiedliwość

- Jesteśmy za daleko idącymi zmianami w ustawie o swobodzie działalności gospodarczej, głównie w sferze sposobu i zakresu kontrolowania przedsiębiorców. Chcemy uprościć mechanizm funkcjonowania VAT. Podatek ten zamierzamy stopniowo obniżyć do 18 proc., zachowując preferencyjne stawki m.in. na żywność i leki. Planujemy utrzymywanie deficytu budżetowego na poziomie maksymalnie 30 mld zł. Opowiadamy się za tanim państwem, m.in. dzięki likwidacji części agencji i funduszy celowych. Należy ograniczyć ingerencję administracji w funkcjonowanie firm, ale państwo powinno mieć możliwość regulowania gospodarki poprzez tworzenie prawa.

Małgorzata Ostrowska, Sojusz Lewicy Demokratycznej

- Chcemy pozostawienia progresywnego systemu podatkowego, z tendencją do obniżania stawek, ale tylko pod warunkiem że budżet będzie w stanie to wytrzymać. Ważne jest, by wreszcie szerzej zaczęła funkcjonować ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, głównie w sferze kontroli firm. Opowiadamy się za wspieraniem inwestycji zagranicznych, bo skorzystają na tym także polscy przedsiębiorcy. Warto się również zastanowić nad tym, by to parlament zamiast resortu finansów podejmował decyzje w sprawie akcyzy.

Nie zgadzam się, że administracji w Polsce jest za dużo. To nie jest poważne obciążenie dla budżetu. Problemem jest brak dobrych urzędników, a przedsiębiorcy nie są szybko i sprawnie obsługiwani.

Andrzej Kaźmierczak, Liga Polskich Rodzin

- Zamierzamy obniżyć stawkę CIT do około 8,5 proc., równolegle wprowadzając podatek obrotowy, którego wysokość kształtowałaby się na poziomie 1,5 proc. Efektywnie dałoby to zwiększenie wpływów budżetu, ale nie oznaczałoby zwiększenia obciążeń przedsiębiorstw. Większy nacisk chcemy położyć na podatki majątkowe, które w rozwiniętych krajach przynoszą znacznie wyższe dochody dla budżetu niż w Polsce. Przedsiębiorcom chcemy dać klasyczne formy preferencji. Istotne są bowiem bodźce podatkowe, a nie samo obniżenie podatków, bo to nie zdało rezultatu w wielu krajach. Dlatego planujemy wprowadzenie ulg inwestycyjnych. Zainwestowane zyski będą zwolnione z CIT. Zamierzamy ograniczyć transfer zysków z Polski. Chcemy, by firmy zagraniczne 50 proc. wyniku zysków inwestowały w Polsce.

Kazimierz Zdunowski, Samoobrona

- Gospodarka powinna być wspomagana przez państwo. Jego ingerencję będzie można ograniczyć dopiero wtedy, kiedy wypracowane zostaną instrumenty zabezpieczające program socjalny, do którego zapewnienia władze centralne są zobowiązane. Jeśli chcemy w ciągu jednego pokolenia doścignąć poziom życia bogatych krajów Unii, nasza gospodarka musi się rozwijać w tempie 7-9 proc. rocznie. Pomysłem na pobudzenie wzrostu jest przeniesienie do Polski 80 proc. rezerw dewizowych (a więc około 30 mld USD), które zdeponowane w BGK stanowiłyby zabezpieczenie akcji kredytowej dla samorządów terytorialnych na prefinansowanie inwestycji z funduszy unijnych.

Czas uelastycznić kodeks pracy

- Istotną kwestią dla drobnych przedsiębiorców byłoby zdywersyfikowanie wysokości płacy minimalnej w zależności od stopy bezrobocia w poszczególnych regionach kraju. Byłoby dobrze, gdyby zdecydowanie opowiedziała się za tym nie tylko Platforma. Warto także zastanowić się nad minimalizacją kosztów rozwiązywania umów o pracę, co m.in. zmieniłoby proporcję umów terminowych w kierunku tych podpisywanych na czas nieokreślony. Przywrócono by w ten sposób zasadę swobody podpisywania umów.

Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale

Tnąc podatki trzeba obniżyć wydatki

- Jeżeli ktoś deklaruje obniżkę podatków i składek na ZUS, musi także poważnie rozważyć zmniejszanie wydatków budżetu. Bolączką nie są wcale wydatki na administrację, ale na wcześniejsze świadczenia emerytalne i renty. Jak więc ma się do tego głosowanie przez Prawo i Sprawie-dliwość za ustawą o emeryturach górniczych? Ewentualne wprowadzenie podatku obrotowego wymusi konsolidację i tworzenie łańcuszka produkcyjnego. Bezcelowe stanie się wówczas wykorzystywanie np. outsourcingu.

Jeremi Mordasewicz, PKPP Lewiatan

Trzeba ograniczyć koszty socjalne

- Zgadzam się z minister Małgorzatą Ostrowską, że koszty administracji nie są w Polsce bardzo znaczące w porównaniu z innymi krajami. Nie mamy zbyt rozbudowanej administracji. Problemem jest jednak jej jakość, pozostawiająca wiele do życzenia. Nie szukałbym tu źródeł oszczędności budżetowych. Należy przyjrzeć się raczej transferom socjalnym i próbować ograniczyć wydatki z nimi związane. Mówimy tu o miliardach złotych potencjalnych oszczędności.

Jeremi Mordasewicz, PKPP Lewiatan

Słowacja dała nam dobry przykład

- Nieprawdą jest, że obniżenie podatków nie sprawdziło się jako impuls do zmniejszenia bezrobocia. Najlepszy przykład jest to Słowacja, która poszła drogą ograniczenia fiskalizmu i uproszczenia systemu podatkowego, dzięki czemu udało się zwiększyć zatrudnienie.

PiS chce utrzymywania maksymalnie 30 mld zł deficytu budżetowego. Trzeba jednak pamiętać o kosztach obsługi zadłużenia publicznego, które wzrastają, co może odsunąć wejście do strefy euro. I tu jednak nie ma zgodności wśród polityków: PO i SLD są za jak najszybszym przyjęciem wspólnej waluty, PiS się waha, Samoobrona stawia warunki, a LPR jest stanowczo przeciw.

Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomista Banku Handlowego

Ulgi i zachęty to ekonomiczny rasizm

- Wszelkie pomysły wprowadzania ulg inwestycyjnych, programów zachęt i bodźców dla przedsiębiorstw traktuję jako rasizm ekonomiczny. Tworzy się uprzywilejowane grupy, m.in. wspierając inwestorów zagranicznych kosztem własnych obywateli. Wobec wszystkich powinny obowiązywać równe reguły gry. Zwolennikom ładowania publicznych pieniędzy w inwestycje warto przytoczyć przykład niemiecki, gdzie na rozwój terenów byłej NRD wyrzucono 1,25 bln EUR. Program był kompletnym niewypałem.

Andrzej Sadowski, Centrum im. Adama Smitha