Trudno mówić o poprawie sytuacji gospodarczej na podstawie wczorajszych danych o produkcji — mówią ekonomiści. Dodają jednak, że nie należy dramatyzować.
GUS podał, że produkcja sprzedana przemysłu była w marcu o 3,8 proc. niższa niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Poziom ten mieści się w przedziale prognoz wynikających z ankiety „PB”. Niespodziankę sprawiły ceny producentów, których dynamika (PPI) była większa od prognoz i wyniosła w marcu 0,4 proc. rok do roku wobec 0,2 proc. w lutym.
Produkcja spada, ale jej ceny rosną dwa razy szybciej. Można odnieść wrażenie, że dzieje się coś niepokojącego. Ekonomiści są jednak spokojni. ich zdaniem to tylko „rzeczywistość statystyczna”.
— Na wzrost wskaźnika PPI wpływ miały podwyżki cen urzędowych, mocna waluta i drożejąca ropa. Poziom 0,4 proc. jest wciąż bardzo niski. Można powiedzieć, że wręcz recesyjny — uważa Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.
Z danych GUS wynika, że wzrosły głównie ceny wytwarzania i zaopatrywania w energię, podczas gdy rynkowe ceny przetwórstwa przemysłowego spadły o 1 proc. w skali roku.
Podobnie niejednoznaczne są dane dotyczące produkcji. Według GUS, w skali roku produkcja sprzedana przemysłu spadła w marcu o 3,2 proc. wobec 0,2 proc. wzrostu w lutym. W tym wypadku dane wyglądają wręcz dramatycznie.
— To jednak efekt wysokiej bazy statystycznej z marca 2001 r., kiedy produkcja wrosła o kilkanaście procent. Jeśli jednak popatrzymy na tegoroczne dane miesięczne okaże się, że produkcja była wyższa w marcu niż w lutym. I z tego też nie należy wyciągać zbyt optymistycznych wniosków — uważa Marcin Mróz.
Zdaniem ekonomistów, dane GUS właściwie obrazują rzeczywistość.
— Ani nie jest dobrze, ani nie ma dramatu. Gospodarka wciąż tkwi w stagnacji, ale sytuacja się raczej nie pogarsza. W związku z brakiem poprawy, ale i pogorszenia innych czynników, jak choćby popyt wewnętrzny i zewnętrzny, należy oczekiwać, że przed nami jeszcze kilka miesięcy stagnacji — uważa Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.
Jego słowa potwierdzają też pozostałe opublikowane wczoraj przez GUS dane, z których wynika, że w pierwszych dwóch miesiącach 2002 r. spadł eksport, jednak już w kwietniu poprawiła się ocena koniunktury.
— Ogólny klimat koniunktury w przetwórstwie przemysłowym jest oceniany w kwietniu mniej pesymistycznie niż przed miesiącem, choć gorzej niż w analogicznym miesiącu ostatnich ośmiu lat. Jest to wynikiem zarówno mniej pesymistycznych ocen sytuacji bieżącej, jak i w większości korzystnych prognoz na najbliższe miesiące. Negatywne oceny koniunktury zgłaszane są w większym stopniu przez firmy prywatne — podał GUS w komunikacie.
Wczorajsze dane to ostatnie istotne informacje o stanie gospodarki, jakie weźmie pod uwagę zbierająca się w przyszłym tygodniu Rada Polityki Pieniężnej, która zdecyduje o poziomie stóp procentowych. Zdaniem ekonomistów, dane GUS nie wniosły nic nowego.
— Wiemy, że nie ma presji inflacyjnej na poziomie przedsiębiorców, ale wiedzieliśmy o tym już wcześniej. Podobnie jak od dawna wiemy o słabej kondycji przedsiębiorstw — mówi Marcin Mróz.
Analitycy twierdzą jednak, że te informacje mają ostatnio coraz mniejsze znaczenie dla Rady Polityki Pieniężnej. Bardziej skupia się ona na danych o podaży pieniądza, które raczej nie nastrajają optymistycznie.
Ekonomiści są ostrożni. Mimo że większość zapowiada redukcję o 100 punktów bazowych, to specjaliści nie chcą prognozować, czy już na kwietniowym posiedzeniu rady.