Awersja do ryzyka — to główny powód, dla którego klienci, pomimo historycznie niskich stóp procentowych, skutecznie utrudniających zarabianie na rynkach długu, kupują jednostki uczestnictwa funduszy obligacyjnych. Nie inaczej jest w przypadku tegorocznego lidera popularności — UniLokaty — który pozyskał 560 mln zł świeżego kapitału.

Nie szuka on jednak zarobku wśród papierów skarbowych, lecz sięga po bardziej zyskowne obligacje korporacyjne. Ale żeby nie brać na siebie zbyt dużego ryzyka, to w jego portfelu jest miejsce wyłącznie na emitentów z wysokim raitingiem kredytowym. Dlatego dominują tam obligacje spółek z sektora finansowego czy też firm z branży energetycznej oraz papiery komunalne. Taka strategia jest skuteczna — w tym roku UniLokata zyskała 1,7 proc., o 0,2 pkt. proc. więcej niż średnio rywale.
— Oprócz niewielkiej zmienności wartości jednostki wabikiem na inwestorów może być brak kosztów manipulacyjnych oraz opłata za zarządzanie na poziomie przeciętnej w grupie (2 proc.) — ocenia Marcin Różowski, starszy analityk Analiz Online.
Nieco mniej, bo 400 mln zł, Polacy wpłacili do portfela PKO Rynku Pieniężnego. Kokosów nie zbili, bo fundusz zarobił w tym roku zaledwie 0,8 proc., ale nie o zyski tu chodzi. Produkt ze stajni PKO TFI inwestuje wyłącznie w instrumenty rynku pieniężnego o wysokim ratingu inwestycyjnym lub w depozyty o terminie zapadalności nie dłuższym niż rok. To sprawia, że charakteryzuje się on ponadprzeciętną płynnością i jest w stanie skusić tych, którzy nie akceptują myśli o stratach. Nie do przecenienia jest też w sprzedażowym sukcesie rola dystrybutora, czyli PKO BP.
Na duże wsparcie banku liczyć też może Arka Prestiż Obligacji Korporacyjnych, który pozyskał 500 mln zł. Od stycznia zarobił 1,2 proc., o 0,2 proc. gorzej od średniej w grupie. Na mapie inwestycyjnej Polaków zaczęły pojawiać się również produkty akcyjne, wśród których pierwsze skrzypce grał PKO Technologii i Innowacji Globalny — do jego portfela napłynęło 460 mln zł.
O niecałe 40 mln zł mniej trafiło w tym czasie do NN Globalny Spółek Dywidendowych. Wspólnym mianownikiem obu funduszy jest strategia inwestycyjna, która nie ogranicza się do jednego rynku. Zarządzający okazji do zarobku szukają na całym świecie, z tym że pierwszy celuje w spółki technologiczne, a drugi w firmy regularnie dzielące się zyskiem z akcjonariuszami.
Rezultat? Fundusz spod egidy NN IP stracił 3 proc., a produkt ze stajni PKO TFI zarobił 1,4 proc. Wyniki te można uznać za sukces, biorąc pod uwagę, falę spadków, jaka przelała się w tym roku przez rynki — giełdy krajów rozwiniętych w walucie lokalnej straciły 9 proc., a rozwijających się prawie 13 proc.