Popularność nietypowych imprez rośnie bardzo wolno

Ryszard Gromadzki
opublikowano: 2000-12-29 00:00

Popularność nietypowych imprez rośnie bardzo wolno

W Poznaniu działa niewiele firm specjalizujących się w organizacji nietypowych imprez dla przedsiębiorców. Zdaniem ich przedstawicieli, każdy pomysł można zrealizować. Mimo to, popularność takich atrakcji wśród firm wzrasta powoli.

Wśród najbardziej popularnych niekonwencjonalnych imprez, organizowanych dla poznańskich firm, są m.in. rajdy samochodowe, paintball, sporty ekstremalne, biesiady tematyczne i skoki spadochronowe.

Grom pomaga przeżyć

Wydając 10 tys. zł, można już spędzić tydzień na bezludnej wyspie.

— Mamy zamówienie na zorganizowanie wyprawy w konwencji telewizyjnego programu Ryzykanci. Uczestnicy ekspedycji spędzają kilka dni na bezludnej wyspie Pulau Tigu, położonej nieopodal Indonezji. Poinstruowani przez byłego pracownika brygady Grom, jak sobie radzić w ekstremalnych sytuacjach, muszą przeżyć zdani tylko na własne siły. Zainteresowanie firm tym pomysłem jest duże. Cena dla pojedynczego uczestnika wynosi tylko 10 tys. zł — opowiada Agnieszka Ogrodowska, dyrektor biura turystycznego Eurostop w Poznaniu.

Jej zdaniem, nietypowa oferta dla firm zdobywa coraz większą popularność. Szczególnym zainteresowaniem cieszą się wyjazdy motywacyjne.

FX partnerzy, mające w swoim logo anons: nietypowa oferta dla firm, funkcjonuje dopiero rok.

— Rozpoznajemy rynek, ale wydaje się on perspektywiczny — mówi Jakub Zygarłowski, właściciel i szef FX partnerzy.

Jego zdaniem, udana impreza musi mieć indywidualny charakter.

— Kiedy organizowaliśmy paintball dla jednej z wielkopolskich firm, atrakcją były przejażdżki czołgiem T-72. Uczestnicy m.in. zdobywali bunkry. W czasie rycerskiej biesiady odbywały się walki na miecze i strzelanie z łuku — mówi Jakub Zygarłowski.

Wśród klientów, dla których FX organizował imprezy, były m.in. kancelaria prawna Ziemski i Partnerzy, GE Capital Bank i Spółdzielnia MieszkaniowaWielkopolanka.

Tradycyjne spotkania

Większość firm woli jednak bardziej tradycyjne formy integracji. Tylko przedstawiciel firmy Adpol, wchodzącej w skład grupy AMS, przyznał, że uczestniczy w nietypowych wyjazdach. Ostatnio był to spływ Dunajcem na pontonach.

— Chcę przekonać menedżerów, że atrakcyjniejsze od siedzenia przy stołach są imprezy, które mają w programie wysiłek fizyczny, kontakt z tradycją i przyrodą — twierdzi Jakub Zygarłowski.

Coraz większe zainteresowanie polskich firm niekonwencjonalnymi atrakcjami potwierdza Andrzej Łyszyk, właściciel autorskiej agencji artystycznej.

— Nie ma żadnych oznak kryzysu. Kilka dni temu robiłem imprezę w Warszawie, dzisiaj pracuję w Poznaniu, a za trzy dni w Sopocie — mówi Andrzej Łyszyk.