Popyt na windy pnie się w górę

Łukasz Łyczkowski
opublikowano: 22-01-2008, 00:00

Dobra koniunktura na rynku budowlanym powoduje wzrost zapotrzebowania na windy. Rynek w 2007 r. urósł do 290 mln zł.

Rynek dźwigów rośnie wraz z branżą budowlaną

Dobra koniunktura na rynku budowlanym powoduje wzrost zapotrzebowania na windy. Rynek w 2007 r. urósł do 290 mln zł.

Skrzypiące i zacinające się między piętrami windy odchodzą do lamusa. Dziś w nowoczesnych, szybkich i cichych kabinach o wysokim standardzie wykończenia nawet radio czy telewizor nie należą do rzadkości.

Winda jak samochód

Pytanie o cenę windy jest równie ogólne jak pytanie o cenę samochodu, bez określenia jego marki, a nawet rodzaju.

— Cena windy zależy od napędu, pojemności, liczby pięter, które ma obsługiwać, użytych podzespołów, wykończenia — tłumaczy Patryk Potępa, specjalista ds. wycen urządzeń dźwigowych w Lift Katowice.

Dlatego też ceny podlegają dużym wahaniom.

— Cena za dźwig o tej samej wysokości podnoszenia, np. 15 metrów, może wynosić od 100 do 150 tys. zł, a dźwig panoramiczny to wydatek nawet 200 tys. zł netto. Do tego należy jeszcze doliczyć koszty konserwacji. Zazwyczaj kilkaset złotych miesięcznie — dodaje Patryk Potępa.

Windy w górę

Co spowodowało wzrost na rynku wind?

— Wpływ dobrej koniunktury w budownictwie nie był tak znaczny, jak mogłoby się wydawać. Silna konkurencja w naszej branży nie pozwoliła na gwałtowny wzrost cen. Odczuwalny był natomiast wzrost liczby zamówień. Szacowana wartość rynku w 2007 r. to około 290 mln zł — wyjaśnia Arkadiusz Malec, dyrektor sprzedaży w Schindler Polska.

Wzrost liczby wznoszonych budynków nie przekłada się na proporcjonalny przyrost zapotrzebowania na windy, bowiem na rynek wpływają także inne czynniki, np. światowe trendy w urbanizacji.

— Miasta rosną, a ceny gruntów są coraz wyższe. Konsekwencją jest wznoszenie coraz wyższych budynków, w których montuje się coraz więcej dźwigów — tłumaczy Marek Oppeln-Bronikowski, dyrektor zarządzający w KONE.

Na rynek dźwigowy wpływają także zmiany legislacyjne. W Polsce w niedługim czasie wiele dźwigów trzeba będzie dostosować do unijnych norm bezpieczeństwa.

— Chodzi tu o 20-30-letnie urządzenia, których ciągle jest wiele na naszych osiedlach, w szpitalach czy innych obiektach użyteczności — mówi Marek Oppeln-Bronikowski.

Łukasz Łyczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Łyczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu