Wiadomości z amerykańskich spółek dotyczyły drugiego ich garnituru, więc nie miały praktycznie żadnego wpływu na rynki. Czekano na to kilka publikowanych dzisiaj w USA raportów dotyczących gospodarki. Pierwszy z nich przyniósł wiadomość od pierwszym od trzech tygodni wzroście liczby wniosków o kredyt hipoteczny. Nadal jednak było ich ponad 4 proc. mniej niż w analogicznym okresie ub. roku. Mimo siedmiu obniżek stóp procentowych cena 30-letniego kredytu o stałym oprocentowaniu niewiele się w tym czasie zmieniła – spadła z poziomu 6,1 proc. do 5,9 proc. Trudno w takiej sytuacji mówić o jakiejś większej stymulacji rynku nieruchomości.
Opublikowane nieco później dane o wydajności pracy i jednostkowych kosztach zatrudnienia przyjemnie zaskoczyły. Wzrost wydajności niemal dwukrotnie przewyższył prognozę, a koszty pracy wzrosły mniej niż oczekiwano. Ponieważ stanowią one ok. 70 proc. sumy kosztów amerykańskich spółek, każda poprawa na tym froncie zwiększa ich marżę zysku i daje możliwość bardziej elastycznego reagowania na rosnące koszty zaopatrzenia.
Rynki zareagowały na te wiadomości pozytywnie, a Dax ustanowił nowy dzienny
szczyt. Wzrost jednak był symboliczny i raczej obrazujący nadzieję na
kontynuację wzrostu za oceanem niż jakieś solidniejsze podstawy. Także Wig20
zdołał pod wpływem tego impulsu poprawić dzienne maksimum i zbliżył się mocno do
linii 3050 pkt. Po raz ostatni indeks wizytował ten rejon na początku kwietnia.
Ewentualne wyjście ponad poziom 3070 pkt. otwierałoby drogę do kolejnego oporu w
okolicach 3150 pkt.
Najwięcej ze spółek indeksu zyskuje BPH, które
opublikuje wkrótce raport, a w ścisłej czołówce są także inne banki. Relatywnie
słabo radzą sobie TP oraz PKN. Notowania debiutanta – CAM Media, po wyższym o
4,9 proc. otwarciu spadły i zeszły pod kreskę.
Końcowy wynik indeksów GPW będzie oczywiście zależny od postawy rynku amerykańskiego. Tam zapowiada się minimalnie wzrostowe otwarcie, a rynek będzie czekał na publikację danych o sprzedaży domów o godz. 16. Zwyżka za oceanem jest jak najbardziej możliwa, szczególnie po dzisiejszych niezłych danych, jednak trzeba pamiętać, że rynek znajduje się na górnym ograniczeniu szerokiego zakresu wahań i będzie potrzebował silnego wsparcia, by wznieść się znacząco wyżej. Samo zamykanie krótkich pozycji przez uciekające z rynku niedźwiedzie może być zbyt ubogim paliwem. Indeksowi DJI brakuje już tylko 1,8 proc. do odrobienia tegorocznej straty. Być może rynek nie jest jeszcze aż tak optymistyczny, by ją już teraz zniwelować.