Stało się. W czwartek wartość czerwcowej serii kontraktów terminowych na WIG20 ponownie spadła w pobliże minimum kwietniowej fali spadkowej, a zarazem w okolice linii trendu wzrostowego rozpoczętego na początku marca. Obowiązującym wsparciem jest nadal strefa 1117-1120 pkt. Najbliższe sesje mogą więc przynieść rozstrzygnięcie, w którym kierunku będzie podążał rynek w najbliższym czasie.
Notowania na rynku terminowym rozpoczęły się od 5-pkt spadku na poziomie 1139 pkt. Środowy, nieudany test oporu na poziomie 1150 pkt wyraźnie osłabił stronę popytową. Przebieg porannej części notowań jeszcze sprzyjał posiadaczom długich pozycji. Kontrakty odrabiały straty i w efekcie wyznaczyły maksimum sesyjne na poziomie 1143 pkt.
Od tej pory było jednak coraz gorzej. Słabość rynku kasowego i korekta mocnych wzrostów na zachodzie wymusiła przecenę najpopularniejszej serii kontraktów terminowych. Napór podaży doprowadził do zamknięcia futures na WIG20 na poziomie 1120 pkt.
Wydaje się, że nie należy jeszcze przekreślać szans na wzrosty. Zbliżający się termin referendum unijnego powinien spowodować zwyżkę. Nawet jeśli miałaby ona jedynie krótkotrwały i spekulacyjny charakter.
Wartość obrotów na czwartkowej sesji podliczono na 279,3 mln zł, wolumen sięgnął 12 349 sztuk. Liczba otwartych pozycji po wczorajszej sesji wynosi 22 347.