Portal najmu jachtów zacumuje w Polsce

Małgorzata GrzegorczykMałgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 2022-02-09 20:00

Słowacki Boataround, założony przez byłych pracowników Booking.com, wyrósł na europejski nr 2. Polska jest trzecim krajem, w którym buduje zespół.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie plany związane z Polską ma Boataround
  • jaka jest historia firmy
  • jak jej działanie ocenia partner z Polski — eSky

Polacy są jedyną europejską nacją, która chce żeglować zimą — to jeden z powodów, dla których Boataround, słowacki portal, który wynajmuje jachty na podobnych zasadach jak Booking.com apartamenty, będzie się rozwijał nad Wisłą, a raczej na Mazurach i nad Bałtykiem.

— Chcemy w tym roku stworzyć polski zespół w Gdańsku, bo na Bałtyku jest wiele do zrobienia. Budujemy również zespół specjalnie dla polskich klientów. Na razie pracuje w nim pięć osób w Bratysławie, gdzie jest siedziba naszej firmy, ale niewykluczone, że w przyszłości zespół będzie także ulokowany w Polsce — mówi Pavel Pribiš, prezes Boataround.

Polacy są na czwartym miejscu wśród nacji najczęściej korzystających z usług firmy. W 2021 r. wartość transakcji dokonanych przez polskich klientów wyniosła 87 mln zł (średnia cena najmu to 14 tys. zł), w tym roku ma się potroić.

Boataround, który w 2021 r. miał 23 mln EUR przychodów, a za jego pośrednictwem klienci zrobili 7,3 tys. rezerwacji, ocenia, że jest drugim co do wielkości portalem, po click & boat, a przed Zizoo.

Start-up płynie do nowych portów

Pavel Pribiš założył start-up w 2016 r. z Janą Escher. Oboje pracowali wcześniej po kilka lat w Booking.com — Pavel w biurach w Pradze i Budapeszcie, a Jana w Bangkoku.

— Mieliśmy dość podróży i życia na walizkach, marzyliśmy o stabilnej pracy w domu. Żeglarstwo to moje hobby. Uznałem, że wynajem łodzi nie jest zdigitalizowany, odbywa się w staromodny sposób, a mógłby się zmienić tak jak Airbnb zmieniło rynek apartamentów. Zrezygnowaliśmy z pracy, wróciliśmy do Bratysławy i otworzyliśmy firmę, finansując ją z oszczędności — opowiada Pavel Pribiš.

Założyciele:
Założyciele:
Jana Escher i Pavel Pribiš, założyciele Boataround, po kilku latach pracy w Booking.com założyli w 2016 r. odpowiednik tej spółki na rynku wynajmu jachtów. Dziś szacują, że ich spółka z 23 mln EUR przychodów jest druga w Europie.

W kwietniu 2016 r. mieli stronę tylko po angielsku i 17 łodzi w ofercie.

— Nikt nas nie znał, ale dopisało nam szczęście: w Chorwacji pierwszą umowę podpisał z nami człowiek, który pracował w Booking.com i rozumiał, na czym polega rezerwacja online. Po nim umowy podpisali z nami jego sąsiedzi i latem 2016 r. mieliśmy w Chorwacji 100 łodzi. Pierwsza rezerwacja przyszła z Czech, druga ze Słowacji, trzecia z Polski i już wiedzieliśmy, że pomysł jest dobry. Zatrudniliśmy pierwszego pracownika, a na koniec 2016 r. mieliśmy w ofercie 200 łodzi, także z Grecji i Włoch — opowiada Pavel Pribiš.

W 2017 r. założyciele uznali, że bez dodatkowych pieniędzy nie dadzą rady się rozwijać i zaczęli szukać inwestorów.

— Pomogło nam, że na jednej z pierwszych prezentacji był człowiek z branży nieruchomości, który sam jest żeglarzem. Uwierzył w nasz biznes i jego firma zainwestowała 350 tys. EUR. Zatrudniliśmy jeszcze pięć osób i zwiększyliśmy liczbę łodzi do 1500 — mówi prezes Boataround.

Słowacka spółka weszła do Polski.

— Niewiele wiedzieliśmy o żeglarstwie w Polsce, ale dużo ludzi szukało łodzi na Mazurach. Zaczęliśmy od 20 jednostek — wspomina Pavel Pribiš.

Bańka na łódce

Szybko się okazało, że nie da się prowadzić biznesu wynajmu łodzi z Bratysławy. W 2018 r. Boataround otworzył pierwsze zagraniczne biuro — w chorwackim Splicie — pracują w nim dawni koledzy założycieli z Booking.com. Ponieważ spółka zaczęła mieć w ofercie także łodzie z dalszych części świata, np. na Karaibach, koszty zaczęły rosnąć. Boataround dostał kolejne dokapitalizowanie — 850 tys. EUR, urósł do 25 osób, otworzył biuro w Atenach. W 2019 r. pojawili się chętni do przejęcia spółki, m.in. z Włoch, Francji i USA.

— Nie zdecydowaliśmy się na sprzedaż, chcemy sami rozwijać biznes. Byliśmy wtedy w pierwszej 20 spółek wynajmujących łodzie. Znaleźliśmy dużego inwestora — czeski fundusz VC Miton, ten sam, który zainwestował w polską spółkę Display, i otrzymaliśmy od niego 2 mln EUR — mówi Pavel Pribiš.

Gdy w 2020 r. pojawił się COVID-19, Boataround miał na koncie 2 mln EUR, ale granice były zamknięte i nie było wiadomo, co się wydarzy.

— Znów mieliśmy szczęście, bo działaliśmy już wtedy na ponad 20 rynkach. Jeśli w jednym kraju były zamknięte granice, można było wjechać do innego. We Włoszech wiele osób uciekało z miast na północy nad morze. Jachty okazały się bezpieczną formą wypoczynku dla rodzin czy przyjaciół. W ten sposób przepłynęliśmy przez COVID-19, zanotowaliśmy 19-procentowy wzrost przychodów i otworzyliśmy biuro w Barcelonie — opowiada Pavel Pribiš.

Dziś Boataround ma pięć biur, zatrudnia 70 osób (w tym sześć tworzy polski zespół w Bratysławie), a w tym roku zwiększy liczbę pracowników o 20. Prowizja, którą właściciel łodzi płaci Boatcom, to średnio 12 proc., przy czym w Grecji 15-18 proc., Holandii i Wielkiej Brytanii 10 proc., a w Polsce 12-15 proc.

Bratnia dusza
Marius Turbatu
dyrektor ekspansji globalnej w Grupie eSky

W Europie regularnie uczestniczy w rekreacyjnych zajęciach żeglarskich, zarówno jako właściciele łodzi, jak też korzystający okazjonalnie, ponad 48 mln osób — wynika z danych European Boating Industry. Zauważyliśmy tu potencjał kilka lat temu, ale był to trudny segment rynku ze względu na brak konsolidacji na poziomie dostawców. Współpraca z Boataround jest dobrym rozwiązaniem dla eSky’a, ponieważ firma integruje ponad 2,5 tys. firm czarterowych z ponad 20 tys. jachtów w 75 krajach. Co więcej — Boataround ma podobną do nas filozofię działania i ekspansji: dostarczanie konkurencyjnych produktów o szerokim zasięgu terytorialnym i poświęcanie szczególnej uwagi klientom.