Portale szpiegują swoich klientów
Wykorzystanie tzw. cookies budzi kontrowersje
JESZCZE NIE CZAS: Polski rynek nie jest przygotowany na prowadzenie kampanii reklamowych w oparciu o identyfikację internautów przy pomocy tzw. cookies. Reklamodawcy wciąż jeszcze nie interesują się tym do jakiej grupy docelowej dotrą, a pieniądze zostawiają w mediach o największym zasięgu ogólnym — twierdzi Paweł Przewięźlikowski, prezes Interii. fot. Grzegorz Kawecki
Część portali chce zaoferować reklamodawcom możliwość wyświetlania bannerów tylko internautom zainteresowanym tematyką, której dana reklama dotyczy. W tym celu portale wysyłają do wszystkich, którzy je odwiedzą, małe pliki instalujące się bez wiedzy internautów na twardych dyskach ich komputerów. Służą one do identyfikacji użytkowników sieci przy każdych odwiedzinach serwisu.
Handel elektroniczny jest w Polsce ciągle w powijakach. Stąd też głównym źródłem dochodów portali internetowych są bannery reklamowe zamieszczane na tych serwisach. Aby zwiększyć przychody z nich uzyskiwane, portale starają się przekonać reklamodawców, że dotrą oni ze swym przekazem do najlepszych grup docelowych. Aby je zidentyfikować, proszą internautów o wypełnienie specjalnych formularzy przy korzystaniu z niektórych usług. Jeśli internauta się na to zgodzi, to równocześnie z wypełnieniem formularza zostaje mu przesłany mały plik tekstowy, tzw. cookie, który bez jego wiedzy instaluje się na twardym dysku komputera. Za jego pomocą dostawca usług internetowych rejestruje każde połączenie z portalem zainicjowane z tej samej maszyny oraz ewentualną drogę po podstronach serwisu, którą przechodzi internauta, co z kolei pozwala na określenie jego rzeczywistych zainteresowań.
Początek inwigilacji
Od pewnego czasu tzw. cookies zaczęły być instalowane na komputerach nawet tych internautów, którzy nie wypełnili żadnego formularza. Na jesieni mają one przynieść pierwsze dane przydatne agencjom reklamowym.
— Jesteśmy w trakcie budowy systemu, który pozwoli nam na identyfikację zainteresowań nawet tych użytkowników serwisu, którzy nie skorzystali dotychczas z usług wymagających rejestracji. Za kilka miesięcy dostarczy on nam pierwszych danych o użytkownikach serwisu — twierdzi Artur Waliszewski ze spółki Optimus Pascal prowadzącej Onet.
— Bazujące na tzw. cookies dane o użytkownikach, którzy nie skorzystali z możliwości logowania, zbieramy od dnia uruchomienia portalu. Wstępną bazą danych o ich zainteresowaniach będziemy dysponowali na jesieni 2000 r. — informuje Krzysztof Wiszniewski z prowadzącej portal Arena firmy Internet Ventures Poland.
Być może podobną inicjatywę podejmie także Wirtualna Polska.
— Rozważamy identyfikację wszystkich użytkowników na podstawie tzw. cookies. Na razie jednak poprzestajemy na identyfikacji tylko tych osób, które świadomie wyraziły na to zgodę, np. poprzez założenie sobie na naszym portalu darmowego konta pocztowego lub personalizację serwisu w ramach Mojej Wirtualnej Polski — wyjaśnia Jacek Kujawa z Wirtualnej Polski.
To nie dla nas
Niektórzy podważają wręcz sens takich działań.
— Jeśli ktoś interesuje się motoryzacją, to równie dobrze można wyświetlić takiej osobie banner motoryzacyjny na stronie motoryzacyjnej, jak i na stronie głównej — twierdzi Paweł Przewięźlikowski, prezes Interii.
Pojawiają się też głosy, że podobne praktyki w dłuższym okresie mogą mieć negatywne skutki dla firm prowadzących portale. Internauci mogą się bowiem odwrócić od serwisów korzystających z takich metod zbierania informacji o użytkownikach.
— Na razie nie emitujemy reklam skierowanych do konkretnych użytkowników. Gdy zaczniemy to robić, to wykorzystamy cookies, ale tylko wobec zarejestrowanych użytkowników. Zależy nam bowiem na dobrej opinii u internautów i nie chcemy podejmować działań, które mogłyby być przez nich źle odebrane — deklaruje Arkadiusz Kuich, prezes Internet Idei prowadzącej portal Yoyo.