Posłowie dyskutowali o polskim rolnictwie

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 2005-07-01 20:04

Skup zbóż podczas tegorocznych żniw, cena skupu owoców miękkich, uruchomienie wypłat z funduszy strukturalnych, reforma unijnego rynku cukru, kwoty mleczne i opłacalność produkcji rolnej - to sprawy, które zdominowały piątkową debatę w Sejmie nt. polskiego rolnictwa. Rząd przedstawił informację, Liga Polskich Rodzin zgłosiła wniosek o jej odrzucenie.

Skup zbóż podczas tegorocznych żniw, cena skupu owoców miękkich, uruchomienie wypłat z funduszy strukturalnych, reforma unijnego rynku cukru, kwoty mleczne i opłacalność produkcji rolnej - to sprawy, które zdominowały piątkową debatę w Sejmie nt. polskiego rolnictwa. Rząd przedstawił informację, Liga Polskich Rodzin zgłosiła wniosek o jej odrzucenie. Głosowanie na następnym posiedzeniu Sejmu.

    Unijna interwencja na rynku zbóż jest niewystarczająca, konieczne jest obniżenie wysokości partii skupowanego zboża z 80 do 40 ton. Komisja rolnictwa wystąpiła z takim dezyderatem do premiera - poinformował poseł Romuald Ajchler (SdPl). Jego opinię podzielało wielu posłów.

    Minister rolnictwa Jerzy Pilarczyk wyjaśnił, że 80 ton - to najmniejsza możliwa partia, która jest skupowana w Unii. Dodał, że rząd wystąpił zaraz po akcesji z Unią z propozycją jej obniżenia, KE nie zgodziła się, argumentując, że skup interwencyjny przeznaczony jest dla firm zajmujących się skupem oraz dla dużych producentów zbóż. Rolnicy, produkujący małe ilości ziarna, powinni je sprzedawać firmom skupującym zboże, a nie do bezpośrednio do magazynów interwencyjnych.

    Pilarczyk zapewnił, że resort przygotowuje ułatwienia dla przedsiębiorców, którzy zdecydują się na prowadzenie skupu zbóż podczas żniw. Będą oni mogli to zboże odsprzedać do ARR po cenie interwencyjnej 101,3 euro/t.

    Jak zaznaczył minister, ze względu na spodziewane dobre zbiory, cena ziarna podczas żniw będzie niższa od interwencyjnej.

    Andrzej Lepper (Samoobrona) podkreślił, że w Polsce potrzebna jest protekcjonistyczna polityka rolna, a w Unii nie ma wolnego rynku rolnego. Dodał, że "trzeba przywrócić kontraktację", tj. powiązać producenta z przetwórcą.

    Z takim postulatem zgodził się Pilarczyk. Zdaniem ministra, brak umów kontraktacyjnych jest przyczyną złej sytuacji producentów owoców miękkich. Nie można jednak takich rozwiązań wprowadzać ustawowo, umowa między producentem a odbiorcą powinna być zawierana na zasadach dobrowolności.

    Wojciech Mojzesowicz (PiS) zwracał uwagę na problem funkcjonowania wielkich ferm tuczu trzody chlewnej, które w jego opinii niszczą środowisko i rujnują rynek wieprzowiny.  "Ministerstwo rolnictwa nie popiera tuczu przemysłowego", takie fermy jednak istnieją. Są już pierwsze decyzje o zamknięciu tuczarni z powodu nieprzestrzegania przepisów - opowiedział Pilarczyk.  

    Szef resortu rolnictwa zapewnił, że ministerstwo jest przeciwko unijnej reformie cukru w przedstawionym kształcie. Jego zdaniem, jest ona nie do przyjęcia ani dla polskich producentów cukru ani  plantatorów buraka.

    Propozycja Unii polega na tym, że producent może zrezygnować z wytwarzania cukru i otrzymuje za to duże rekompensaty. Będzie to zachęcać zagraniczne firmy działające w naszym kraju (mają 60 proc. polskiego rynku cukru) do zamykania cukrowni w Polsce - wyjaśnił Pilarczyk.

    Posłowie zarzucili resortowi, iż środki z funduszy strukturalnych, które by mogły zmieniać polską wieś, uruchamiane są zbyt wolno.

    Renty strukturalne wypłacane są z dużym opóźnieniem, nie ma wypłat dla gospodarstw niskotowarowych, nie ruszyły programy rolno-środowiskowe - podkreślił Aleksander Grad, zabierając głos w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej.

    Minister wyjaśnił, że nie ma wypłat, gdyż nie jest jeszcze gotowy system informatyczny. Prace jednak dobiegają końca i decyzje w sprawie wypłat dla gospodarstw niskotowarowych i na dostosowanie do standardów unijnych (programy te cieszą się ogromnym zainteresowaniem) będą wydawane w sierpniu tego roku.

     "Po wstąpieniu do Unii można już wiele rzeczy w rolnictwie zaplanować w dłuższym przedziale czasu" - posumował dyskusję Pilarczyk. Dodał, że brakowało takich regulacji w poprzednim systemie, a obecnie na podstawowych rynkach wiadomo, jaka produkcja jest opłacalna. Jeżeli coś się rolnikowi nie opłaci, powinien szukać innych kierunków produkcji.