Posłowie ponownie na tropie

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-12-19 00:00

Sejm zabrał się do powoływania komisji śledczych. Nie ma się czemu dziwić — to realizacja przedwyborczych zapowiedzi. Nie ma też co rozdzierać szat, bo komisje śledcze, chociaż są przede wszystkim medialnym spektaklem, bywają pożyteczne. Można jednak przy tej okazji pokusić się o dwie refleksje. Przede wszystkim widzimy zaskakującą zamianę ról. Posłowie PiS, którzy w poprzedniej kadencji dyszeli żądzą rozliczeń, dziś rozdzierają szaty, że komisje będą służyć polowaniu na czarownice. Dla odmiany PO, która jeszcze kilka miesięcy temu domagała się precyzyjnego zakreślenia pola działania komisji, dziś opowiada się za jak największą swobodą jej funkcjonowania, w nadziei, że jak się dobrze poszuka, to zawsze się na jakąś aferę trafi...

Takie są bezlitosne prawa sceny politycznej, że wraz z przejściem z ław rządowych do opozycji (i na odwrót) zupełnie zmienia się ogląd świata. Druga refleksja jest jednak groźniejsza: że pewne rzeczy pozostają niezmienne. Mimo że parę komisji śledczych już powstało, politycy nie wyciągnęli praktycznie żadnych wniosków z ich funkcjonowania.

Po pierwszej pozostał nam wyrok na Lwa Rywina i kończące się właśnie postępowanie przeciwko Aleksandrze Jakubowskiej. Pozostałe komisje nie mogą się pochwalić żadnymi wyrokami, a gdyby zapytać, czego nauczyły polityków np. sprawa zatrzymania Andrzeja Modrzejewskiego czy uchybienia przy prywatyzacji PZU, odpowiedź byłaby smutna. Niczego.

Adam Sofuł